30

Empik wchodzi pełną parą w używane gry – co na to polska branża?

Temat używanych gier jest dla wydawców drażliwy. Tak naprawdę jednak trudno znaleźć badania jednoznacznie wskazujące, że korporacje na nich tracą. Nieraz z kolei wpadła mi w oko analiza mówiąca, że rynek wtórny wbrew pozorom ożywia także sprzedaż tytułów nowych. Między innymi przez to, że chętni na starsze gry i tak nie kupiliby nowych, a z […]

Temat używanych gier jest dla wydawców drażliwy. Tak naprawdę jednak trudno znaleźć badania jednoznacznie wskazujące, że korporacje na nich tracą. Nieraz z kolei wpadła mi w oko analiza mówiąca, że rynek wtórny wbrew pozorom ożywia także sprzedaż tytułów nowych. Między innymi przez to, że chętni na starsze gry i tak nie kupiliby nowych, a z kolei poprzez pozbywanie się pozycji już ogranych, miłośnicy nowości kupują następne produkty.

Wobec tego, po okresie testów pełne wejście w rynek gier używanych przez Empik nie powinno specjalnie martwić. Oczywiście, to zależy jak spojrzeć. Spytałem o opinie na ten temat polskich wydawców.

Michał Gembicki, dyrektor zarządzający CD Projektu stawiając się w pozycji gracza mówi:

Jako gracz mogę powiedzieć, że brzmi to interesująco, oto będę mógł znacznie taniej zdobyć gry, których w normalnych warunkach zapewne nie zakupiłbym i analogicznie kilka moich starszych tytułów będę mógł oddać/wymienić się na nowsze.

Ale pozostaje też sfera zawodowa, a tutaj już nie jest tak kolorowo:

Z drugiej strony jako dystrybutora/wydawcę raczej ten pomysł mnie niepokoi. Wprowadzenie na dużą skalę handlu grami z drugiej ręki może (chociaż nie musi) odbić się na spadku sprzedaży nowych tytułów, a w szczególności tych premierowych – najdroższych. Na i tak ciągle bardzo powoli rosnącym rynku gier konsolowych (bo ich przede wszystkim będzie ten proceder dotyczył) dodatkowy czynnik spowalniający jest zdecydowanie nie potrzebny.

Pamiętajmy jednak, że każdy kij ma dwa końce. To, co nie jest dobre dla wydawców może nie być również zbyt pozytywne dla samych graczy. Michał tłumaczy to w następujący sposób:

Jeśli w skutek powstania rynku wtórnego spadną ilości premierowych tytułów, najbardziej ucierpią dystrybutorzy/wydawcy, ale również i gracze. Jeśli nakłady nowych gier konsolowych nie będą przekraczać minimum przestanie się wówczas ich wydawcom opłacać ich lokalizacja, z drugiej strony małe ilości oznaczają paradoksalnie również wysokie ceny itd..koło się zamyka.

A tego byśmy na pewno nie chcieli. Lokalizacje to jeden z głównych czynników powodujących wzrost tej branży w naszym kraju. Pamiętajmy, że chociaż my możemy nie mieć problemu z angielskim, to chcąc do gier nakłonić zupełnie nowych konsumentów może być problem bez w pełni przetłumaczonego tytułu. Naciął się w ten sposób np. Microsoft wydając gry na Kinecta dla dzieci co prawda po polsku, ale tylko z napisami. To fatalna decyzja, wskutek której np. wyżej podpisany nie nabył nowej zabawki dla syna. W przedszkolu uczą angielskiego, ale tak młody człowiek raczej nie zainteresuje się zabawką, której w zbyt dużym stopniu nie rozumie.

Ale czy gry używane to z biznesowego punktu widzenia jedynie zło? Jak zawsze – zależy dla kogo. Są grupy, które na tym sporo zyskają. Michał dodaje:

Najwięcej korzystają na tym oczywiście sieci handlowe, te oprócz zarobku ze sprzedaży premierowych produktów pobierać będą również opłaty od sprzedaży wtórnej. Niestety z extra zarobku sieci graczom niewiele przybędzie korzyści. Dystrybutorzy i wydawcy chociaż w części swój zysk inwestują w wartość dodaną taką jak: lokalizacja, pomoc techniczna, gadżety czy promocja. W wypadku sieci handlowych trudno liczyć na tego typu usługi i chęć podzielenia się zyskiem…

Tu niestety się zgadzam. I dla detalistów jest to o tyle kuszące, że marże na sprzedaży gier są bardzo niewielkie. Jeśli Empik kupi jakiś tytuł od gracza za 30zł i sprzeda za 80zł, to jest na tym przypuszczalnie znacznie lepiej zarobiony, niż na nowym tytule.

Znamienne jest również to, że poproszeni o opinię inni wydawcy: Electronic Arts, Microsoft czy Ubisoft pozostawiają temat „bez komentarza”. Empik choć jest graczem ogromnym, to jednak w opinii anonimowego przedstawiciela jednego z wydawców, gry w nim się nie sprzedają. To jak to w końcu jest? Skoro nie sprzedają, to warto aż tak bać się zajścia im za skórę?

A w Poznaniu, w Empiku przy Placu Wolności od 2 dni gry używane leżą na półkach. A w zasadzie póki co w większości gry nowe, rozfoliowane, aby temat rozkręcić. Ceny umiarkowane, niektóry lepsze, niektóre gorsze – LA Noire za 149zł na konsole to nie jest hit. Ale przynajmniej będę miał możliwość odsprzedania niepotrzebnych tytułów w razie czego – zawsze coś.

Na koniec zaś zachęcam do dyskusji – gry używane czy nowe? Ze sklepów stacjonarnych czy z internetu? Z polskiej dystrybucji czy szukacie np. w Wielkiej Brytanii?