15

Emitel chce być operatorem IPTV. Czy naprawdę potrzebujemy kolejnego kanału dystrybucji telewizji?

Emitel jest największym, polskim operatorem, świadczącym usługi emisji radiowo-telewizyjnych. Jeśli w Waszej okolicy pojawił się ostatnio sygnał naziemnej telewizji cyfrowej, to możecie być pewni że nadajnik, z którego realizowana jest transmisja, obsługiwany jest właśnie przez Emitel. NTC to jednak technologia przeszłości. Ok, to telewizja cyfrowa, pozwala emitować kanały HD, ale pomimo to sposób emisji jest […]

Emitel jest największym, polskim operatorem, świadczącym usługi emisji radiowo-telewizyjnych. Jeśli w Waszej okolicy pojawił się ostatnio sygnał naziemnej telewizji cyfrowej, to możecie być pewni że nadajnik, z którego realizowana jest transmisja, obsługiwany jest właśnie przez Emitel. NTC to jednak technologia przeszłości. Ok, to telewizja cyfrowa, pozwala emitować kanały HD, ale pomimo to sposób emisji jest nieco przestarzały, a już na pewno, mało uniwersalny (w stosunku do możliwości i potrzeb odbiorców).

Emitel jest najwyraźniej świadom tej sytuacji i dlatego, jako operator nie zamierza poprzestać na tradycyjnych metodach emisji. Rzeczpospolita poinformowała wczoraj o planach Emitel na oferowanie usług związanych z IPTV. Firma już w tej chwili prowadzi testy systemu emisji sygnału w sieci. W ofercie obecne jest 10 kanałów. Operator zaznacza jednak, że ilość programów wzrośnie.

Pojawia się jednak pytanie: czy faktycznie potrzebujemy kolejnego kanału dystrybucji? Według mnie IPTV jest jedyną szansą na uniwersalizację transmisji telewizyjnych. Ale jak to? W chwili obecnej mamy kilkadziesiąt różnych standardów. W samej Europie mamy DVB-T, DVB-S, DVB-C, DVB-H. Każdy z nich dla innego sposobu emisji.

Standardy te są jednak wzajemnie niekompatybilne, choć co ciekawe, funkcjonują w oparciu o te same metody kompresji dźwięku i obrazu. IPTV, choć jest terminem dość szerokim, to jednak dotyczy transmisji w internecie.

Gdyby dostawcy, którzy będą pobierali sygnał z Emitelu (ewentualnie innej firmy), zdecydowali się na dystrybucję swojej oferty bezpośrednio w internecie, za pośrednictwem dedykowanego serwisu to w praktyce możliwy byłby odbiór z każdego urządzenia wyposażonego w przeglądarkę oraz połączenie z siecią.

Ktoś z Was napisze w komentarzu do wpisu: pobożne życzenia. Może i trochę tak jest. Zwróćcie jednak uwagę na fakt, że dzisiaj, wszystko co związane z mediami elektronicznymi, rozgrywa się w przeglądarce internetowej. W wielu krajach obserwuje się już spadek oglądalności tradycyjnej telewizji na rzecz internetu. Ale po co sięgać daleko? Kilka dni temu Nina Terentiew – szef programowy Polsatu, w wywiadzie dla Wprost powiedziała:

Specjaliści mówią, że czeka nas koniec ramówek telewizyjnych. Każdy będzie mógł wybierać, co będzie chciał, więc będzie sobie też układał program telewizyjny […] Lękam się możliwości telewizji internetowych. Bo martwię się o każdego widza, który przestanie oglądać Polsat.

Ja bym pomimo wszystko nie spisywał ramówki na straty. VoD to nie wszystko. Wiele osób nadal chce tylko usiąść i „pooglądać sobie”, bez konieczności wybierania programu.

Według mnie jedną z przyczyn spadającej oglądalności jest brak równoczesnej emisji sygnału dużych stacji (przynajmniej tych dostępnych w emisji naziemnej) w internecie. Jako widzowie stajemy się coraz bardziej leniwi. Zdarza się, że (w moim przypadku również), że nie chce nam się przejść do pokoju obok, w którym stoi telewizor. Zadajemy sobie wtedy pytanie: dlaczego nie mogę tego obejrzeć w internecie?

Oczywiście, dostępność w sieci nie jest lekiem na wszystkie problemy klasycznej telewizji. Problem nie leży tylko w jednym miejscu. Prędzej czy później, obecni nadawcy muszą jednak uwzględnić internet w swoich planach emisyjnych. Emitel powinien mieć dla nich wtedy gotową ofertę.