16

Elon Musk potrzebuje kasy, więc… pisze list do pracowników

tesla logo
Listy (e-maile) pisane przez szefów do podwładnych nie są w firmach niczym nowym - zwłaszcza w tych dużych. Czasem znajomi z korpo chwalą się materiałami "the best of" i jest naprawdę zabawnie. Część tej korespondencji to zwykły bełkot, część zwraca na siebie uwagę ze względu na wątki polityczne, obyczajowe czy ekonomiczne. Ten ostatni przypadek obserwujemy teraz na przykładzie Tesla Motors: list napisany przez CEO firmy daje do zrozumienia, że biznes musi się wspiąć na wyżyny, a przed pracownikami kilka ciężkich tygodni. I trzeba napisać wprost: żarty się skończyły.

Elon Musk napisał maila do pracowników. Można go streścić słowami: trzeba pracować na maksa i oszczędzać. Przynajmniej do końca kwartału. CEO pisze wprost o unikaniu niepotrzebnych wydatków oraz o konieczności wyprodukowania największej możliwej liczby samochodów. Brzmi to trochę jak odezwa zakończona słynnym „Pomożecie?”. Pojawi się oczywiście pytanie: dlaczego teraz ma to duże znaczenie, skąd prośba o większe starania akurat do końca września? Prośba, której towarzyszy zachęta, by pokazać innym, że Tesla potrafi, że może i jest w stanie zaskoczyć.

Wszystko ma związek z wynikami kwartalnymi – Musk napisał wprost, że nie chce czytać artykułów zatytułowanych „Tesla znowu na minusie”, wolałby teksty stwierdzające, że firma pozytywnie zaskoczyła rynek. Pójdźmy jednak dalej: dlaczego Musk chce teraz pochwał dla firmy? Chodzi głównie o inwestorów – do końca roku firma planuje pozyskać kasę na rozwój, a lepsze możliwości negocjacyjne daje sytuacja, w której firma notuje dobre wyniki i ma się czym chwalić. Powoli przestają wystarczać hasła dotyczące innowacyjności, wizjonerstwa i świetlanej przyszłości. Ludzie z kasą pytają o konkrety. A te wyglądają następująco: Tesla nie zarabia i nie produkuje tylu samochodów, ile obiecuje w prognozach.

Pieniędzy potrzeba sporo: w przyszłym roku firma zamierza wprowadzić na rynek Model 3, realizowany jest kapitałochłonny projekt Gigafactory, Musk chce, by Tesla Motors przejęła firmę SolarCity, a do tego przedstawił jeszcze długofalową wizję firmy, w której mamy i autonomiczne samochody, i elektryczne ciężarówki czy busy. Potrzebne są nie miliony, lecz miliardy dolarów. W przeciwnym wypadku część planów znowu się opóźni, a to w najgorszym przypadku może doprowadzić nawet do wywrotki. Elon Musk wie, że sytuacja jest poważna, więc nie powinno dziwić, że zachęca do zasuwania i oszczędzania.

Warto przy tym wspomnieć, że biznesmen nie ma ostatnio szczęścia: samochody Tesli zaliczyły wypadki w trybie autopilot i nie brakowało przy tym krytyki firmy, plan przejęcia SolarCity uważany jest przez niektórych za inwestycję niepotrzebną, a nawet szkodliwą, SpaceX zaliczyło eksplozję rakiety. Trochę to przyćmiło świetną przedsprzedaż Modelu 3 czy sukcesy kosmicznego biznesu zaliczane w poprzednich kwartałach. W biznesie nigdy nie jest jednak tak, że bez przeszkód jedzie się z górki…

Za ciekawostkę można przy okazji uznać doniesienia dotyczące ewentualnych zmian na stronie Tesla Motors. Ponoć przez chwilę można było dowiedzieć się, że firma planuje wprowadzić opłaty za korzystanie z darmowych ładowarek. Kiedy i w jakim wymiarze? Tego nie wiadomo. Jeżeli nastąpi to niebawem, stwierdzę, że producent naprawdę potrzebuje kasy i musi zmienić trochę strategię. Jednak sam ruch nie powinien dziwić. Co więcej, byłem zaskoczony, gdy niektórzy ludzie (także Czytelnicy AW) powtarzali, że atutem Tesli jest i będzie darmowa jazda, przynajmniej darmowe „tankowanie”. Nie od dzisiaj wiadomo, że nie ma rzeczy za darmo.

W przypadku Tesla Motors można mówić o zachowaniu dilera: pierwsza działka gratis. Firma rozbuduje sieć ładowarek, zachęci ludzi do kupowania aut, ale prędzej czy później poinformuje ich, że za jazdę trzeba płacić. Kolejny biznes – stacje ładowania. A jeśli ktoś chce mieć własną, z darmową energią, niech zapuka do SolarCity. Zastanawiam się przy tym, czy Elon Musk dogada się z koncernami samochodowymi i udostępni im tworzoną infrastrukturę. Oczywiście za odpowiednią opłatą. Może i informacje na ten temat niebawem wypłyną – wiele zależy od tego, jak Muskowi pójdzie ogarnianie biznesu i pozyskiwanie pieniędzy.