51

Eksperci orzekli – wprowadzenie backdoora do systemu Apple może mieć poważne konsekwencje

smutne logo apple
Na stronach Apple opublikowano wypowiedzi ekspertów, którzy orzekli w sprawie głośnej afery z FBI i Apple w tle. Sąd federalny nakazał Apple wykonanie rozkazu służb polegającego na tym, iż firma musi wprowadzić do oprogramowania elementy pozwalające służbom na uzyskanie dostępu do każdego iPhone'a. Apple - jak donosiliśmy ostatnio nie wykonało polecenia służb i poinformowało o tym fakcie swoich klientów.

Eksperci wskazali nie tylko na typowo wizerunkowe kwestie, jak na przykład utrata zaufania do automatycznych aktualizacji oprogramowania. Istotnie, w wypadku, gdy zostanie wykonane polecenie FBI przez Apple, konsumenci mogą mieć oporem przed instalowaniem innych uaktualnień w obawie, że do ich urządzeń zostaną wprowadzone inne mechanizmy pozwalające na odczytanie danych. To z kolei w czasach, gdy mamy do czynienia z szybkimi i częstymi aktualizacjami może spowodować dezintegrację stabilności wersji i pogłębić dysproporcje w bezpieczeństwie platform ogółem. Nie tylko Apple przecież dystrybuuje aktualizacje – robi to również Google, Microsoft i inne firmy, które zajmują się elektroniką użytkową.

Specjaliści również wypowiedzieli się na temat możliwych niebezpieczeństw związanych z tylnymi furtkami w oprogramowaniu. Te mogą być wykorzystane równie dobrze przez zdolnych cyberprzestępców, którzy mogą albo dojść do nich na drodze analiz lub „odkupić” dostęp od niesfornych pracowników służb. To z kolei może spowodować masowe wycieki danych, ryzyko pogłębienia się szpiegostwa handlowego oraz znacząco – ponownie obniżyć zaufanie klientów do firm technologicznych. Dalej wskazuje się na utratę kontroli nad kodem oprogramowania – ustępstwa w jednej kwestii mogą uwarunkować kolejne. Jeżeli Apple się ugnie (a niestety, prawdopodobnie tak się stanie), to na porządku dziennym będą kolejne „rozkazy” z góry mówiące o konieczności wprowadzenia kolejnych mechanizmów dla służb. Oprogramowanie stanie się wtedy kompletnie niewiarygodne – zamiast ustalić granice współpracy firm technologicznych ze służbami, określić jasne i przejrzyste zasady, wylewa się dziecko z kąpielą powodując patologie w bezpieczeństwu oprogramowania.

Warto wspomnieć o tym, że przecież elektronika użytkowa to nie tylko smartfony i tablety, ale również telewizory i inne sprzęty. W naszych domach mogą zagościć sprzęty będące przy okazji podsłuchami – na podstawie tak gromadzonych danych służby mogą w bardzo tani i prosty sposób wprowadzić nowe metody inwigilacji, które… przypominają wprost to, co działo się w „Roku 1984” Orwella. Jestem zdumiony tym, jak bardzo sprawdziła się przepowiednia tego pisarza i… jak szybko to nastąpiło. Rewolucja mobilna, era „smart” i Internet Rzeczy to nie tylko technologie poprawiające jakość naszego życia, ale również element utraty kontroli nad informacją przez zwykłych ludzi. Wypowiedzi ekspertów nie napawają optymizmem – zwłaszcza, że nie są one podszyte idiotycznymi teoriami spiskowymi, lecz bardzo prostym kojarzeniem faktów. Jak wspominałem – to nie Internet, czy firmy technologiczne to najwięksi złodzieje danych. Najbardziej powinniśmy się obawiać państw, służb, rządów… jak zwał tak zwał.

Grafika: 1, 2