5

Eko i krypto – Steve Wozniak wraca do biznesu, w zaskakujący sposób

Steve Wozniak to bez dwu zdań legenda branży technologicznej, która swoim talentem popchnęła rozwój komputerów na przełomie lat 70/80, chyba bardziej niż ktokolwiek inny. Inna rzecz, że w kwestii prowadzenia biznesu jego umiejętności są bardzo różnie oceniane i większość uznaje, że bycie genialnym inżynierem, nie oznacza bycia świetnym przedsiębiorcą. Sam Wozniak niejako to potwierdził, wycofując się dość szybko z Apple i oddając pracy akademickiej. Dziś postanowił rozkręcić nowy biznes i sam jestem ciekaw, co z niego wyjdzie.

Eko, krypto – ale o co chodzi?

Według niedawno ujawnionych informacji, firma o nazwie Efforce działa już po cichu od jakiegoś czasu, a jej głównym celem jest pomoc właścicielom i zarządcom biur oraz budynków przemysłowych w przechodzeniu na zieloną energię, przy pomocy mechanizmów blockchain. Efforce jest platformą, na której ogłaszać się mają firmy chcące unowocześnić swoja infrastrukturę, a opłacić te inwestycje, z przyszłych oszczędności.

Drugą stroną umowy mają być firmy zajmujące się wdrażaniem tego typu usług. Będą one w całości finansować taką inwestycję, a potem odbierać spłatę należności z wygenerowanych przez eko-inwestycję oszczędności. Koszty mają być tokenizowane i rozliczana przy pomocy nowo stworzonej kryptowaluty / tokenu WOZX.

Sam mechanizm rozliczeń wygląda na mocno skomplikowany i inspirowany rynkiem obligacji, a trochę spółdzielczością. Firmy chcące inwestować przez Efforce musiałyby zabezpieczać token jakąś kwotą inwestycyjną. Następnie tokenizowane byłyby oszczędności, i część z nich trafiałaby do inwestora jako zapłata za usługę, a część do unowocześnianej firmy jako oszczędność.

1 procent z całkowitych oszczędności byłby rozdzielany pomiędzy wszystkich posiadaczy tokenów, a kolejny trafiał do Efforce jako opłata. Kopanie nowych WOZX ma być zatem uzależnione od wdrażania kolejnych projektów. Obrót wtórny kryptowalutą jest oczywiście jak najbardziej możliwy.

 

Krypto kontra obligacje i kredyty

Jak widać z powyższego schematu, cały biznes jest bardziej pomysłem z rynku finansowego niż technologicznego i ma polegać na próbie stworzenia swoistego rozproszonego rynku zobowiązań, w których kryptowaluta będzie pełniła funkcję elektronicznych, zagregowanych obligacji.

Tutaj jednak pojawia się szereg pytań o sensowność całej operacji z punktu widzenia inwestora. W całym biznesie, ze względu na jego skalę w grę wchodzą głównie zobowiązania średnio- i długoterminowe (przykłady z prospektu mówią o 20 latach) a zabezpieczeniem jest kryptowaluta, o których można powiedzieć wszystko, oprócz tego, że są stabilne i przewidywalne.

O ile w przypadku obligacji korporacyjnej jej kurs na rynku wtórnym jest powiązany z sytuacją finansową emitenta i da się go lepiej lub gorzej nadzorować, kryptowaluty to istny roller coaster oparty tylko i wyłącznie na fanaberiach rynku.

Co więcej, poprzez zagregowanie wszystkiego do WOZX, pojedyncze zobowiązanie nie będą wprost powiązane z sytuacją konkretnego emitentem. Dla tego ostatniego ta forma faktycznie niesie jakieś korzyści, ale w przypadku inwestora wygląda mi to na jeszcze większe kasyno, niż gra na dzisiejszej giełdzie. Nie dostrzegam tu wiarygodnego mechanizmu zabezpieczającego interesutych, którzy muszą wyłożyć na początku twardą gotówkę.

Woz w takim projekcie?

Nie wiem jak Wam, ale mi obecność Woza w tym projekcie jakoś nie pasuje. Z wywiadów, jakie z nim czytałem, wynikało, że żmudne prowadzenie firmy nie specjalnie go kręciło. Tymczasem Efforce wygląda na projekt, w którym, wbrew intencjom ręcznego sterowania i gaszenia pożarów może być sporo. Czy czasem to nie tak, że ktoś Wozniak przekonał do dania swojej twarzy temu projektowi, przy pomocy wzniosłych, ekologicznych haseł? Cóż, czy to ma sens dowiemy się za jakiś czas. Być może Woz ujawni wtedy co przekonało go do wejścia w tak ryzykowny biznes. Teraz można mu życzyć tylko szczęścia i  raczej będzie mu bardzo potrzebne.

Źródło: [1]