37

Czy można wywołać atak u chorego na epilepsję przez Twittera? Okazuje się, że można

Kiedy po raz pierwszy informacja na temat tego incydentu mignęła mi w RSS-ach, uznałem ją za żart. Ale, po tym jak natrafiłem na nią ponownie, postanowiłem się nią szerzej zainteresować. Otóż, Kurt Eichenwald to autor piszący dla Vanity Fair, Newsweeka oraz New York Times - z sukcesami. Wsławił się jako zagorzały przeciwnik Donalda Trumpa. Jego zaangażowanie spotkało się z szczególną formą krytyki na Twitterze - żart przerodził się w niebezpieczną sytuację dla tego dziennikarza.

Otóż, Eichenwald choruje na epilepsję. Wśród osób czytających tego autora jest to fakt całkiem dobrze znany, sam Kurt często wypowiadał się na ten temat i prowadził w tej kwestii dyskusje na Twitterze. Jak każdy twórca treści w sieci, ma on swoich zagorzałych fanów oraz przeciwników. W związku ze swoimi, często krytycznymi tekstami, pojawia się pod jego adresem sporo nieprzyjemnych inwektyw, natomiast ostatni tego typu incydent skończył się… atakiem epilepsji u Eichenwalda.

Eichenwald

Anonimowy użytkownik serwisu Twitter postanowił w bardzo brutalny sposób zażartować sobie z Eichenwalda, jego choroby oraz działalności serwując mi plik GIF z napisem (tłum: Zasługujesz na atak za swoje wpisy). Dodatkowo, interaktywny obrazek migotał jaskrawymi kolorami, co miało odnosić się do jednej z możliwości wywołania ataku u osoby chorej na epilepsję. Otóż, szybko zmieniające się, jaskrawe i migoczące obrazy mogą wywołać napad.

Nie wiadomo, jakie były intencje przeciwnika Eichenwalda. Wiadomo jednak, że autor dostał ataku

Krótko po wysłaniu do autora nienawistnego pliku GIF, jego żona poinformowała na Twitterze, że mąż doznał ataku padaczkowego. Po tym, sam Eichenwald zawiadomił swoich obserwujących o tym, że robi sobie krótką przerwę od tego serwisu społecznościowego i skontaktuje się w tym czasie z prawnikami. Zapowiedział on tym samym, że osobę, która wysłała mu tę wiadomość mogą czekać przykre konsekwencje prawne.

Ataki w Internecie się zdarzają – wyłącznie jest to agresja słowna. Internauci – kierowani różnymi pobudkami uciekają się do bardzo mocnych słów, gdy mają ochotę porządnie „dowalić” osobie aktywnej w sieci, prezentującej swoje opinie. Nie znałem jak dotąd sytuacji, w której internetowa agresja przeradza się w coś, co może wyrządzić człowiekowi fizyczną krzywdę bez kontaktu cielesnego. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi – człowiek, który wysłał Eichenwaldowi tę wiadomość odznaczył się niemałą pomysłowością, ale przy okazji również ogromną krótkowzrocznością. Atak padaczkowy jest niezwykle niebezpieczny, zwłaszcza w sytuacji, gdy obok chorej osoby nie ma nikogo, kto mógłby jej pomóc. Incydent mógł się zatem skończyć tragicznie. Na szczęście, Eichenwald potrzebuje jedynie krótkiej przerwy od tego medium.


Niedawno uruchomiliśmy serwis z Pracą w IT! Gorąco zachęcamy do przejrzenia najnowszych ofert pracy oraz profili pracodawców