38

Już planuję jak zastąpić Chrome’a nowym Edge – na Androidzie

Niektórzy mówią, że oszalałem - ja natomiast sądzę, że to może być jedna z moich lepszych decyzji w "technologicznym życiu". Już kilka dni temu pisałem dla Was w leadzie jednego z artykułów, że Chrome to oczywiście najbardziej uniwersalny wybór na Androidzie, ale dla niektórych jednocześnie jeden z gorszych. Edge ma szansę być dla niego godną alternatywą.

Ale jak to? Edge? Ten od Microsoftu? Tak, dokładnie ten. Microsoft Edge przeszedł w ostatnim czasie gruntowne odświeżenie i jego desktopowa wersja testowa już dumnie działa na silniku Chromium, zachowując jednocześnie zalety poprzednika. Edge na Androidzie w wersji Beta dodał funkcję synchronizacji danych między komputerem a telefonem komórkowym – z myślą o nowej przeglądarce. I co istotne, ma to działać w znacznie szerszym zakresie niż dotychczas.

Na razie synchronizacja zakłada jedynie dzielenie się zakładką ulubionych między przeglądarką mobilną oraz desktopową, jednak w dalszych odsłonach zobaczymy tam znacznie więcej możliwości. Co więcej, Microsoft zapowiada również aplikację dla iOS, zgodną z nową przeglądarką desktopową. W przyszłości będzie więc możliwe współdzielenie haseł, zakładek, autouzupełniania oraz innych treści, które pozwalają na coś, co nazywa się „przenikalnością pracy” między odsłoną komputerową a mobilną. Jednocześnie, warto pamiętać o tym, że synchronizacja takich danych jest niemożliwa między „klasycznym Edge” a tym opartym na silniku Chromium.

Edge

Poważnie zastanawiam się nad porzuceniem Chrome’a na rzecz Microsoft Edge

Przynajmniej na jakiś czas, aby przekonać się, czy ten produkt dorósł na tyle, że można nim zastąpić najbezpieczniejszy wybór w Androidzie. Korzystanie z „nowego Edge’a” na Windows 10 jest już u mnie przesądzone i na pewno do tego dojdzie. Bawiąc się wersją testową odniosłem wrażenie, że Microsoft doskonale odrobił lekcje i wreszcie wyprodukował przeglądarkę, która od początku do końca jest przemyślana. I pomyśleć, że potrzebował do tego silnika Chromium…

Rzeczywiście, Microsoft Edge na silniku Chromium nawet w wersji testowej działa dobrze i czasami nawet zapominałem się, że korzystam z produktu nieukończonego. Kilka godzin później i przypominałem sobie o tym, uprzednio wertując mnóstwo stron internetowych bez poczucia korzystania z „gorszej wersji” Edge’a.

Wygląda na to, że mobilny Edge tylko zyska na tym przejściu, chociaż jego zmiany będą dotykać w znacznie mniejszym stopniu. Tacy użytkownicy jak ja – przywiązani do usług oraz produktów Microsoftu, oczekujący od nich absolutnej wygody oraz „konwergencji” będą z Edge’a naprawdę zadowoleni. Nie przesadzę, jeśli stwierdzę, że Microsoft zyskał dzięki przejściu na Chromium drugą szansę od rynku przeglądarek i oby tym razem ją wykorzystał, bo inna – lepsza już raczej się nie nadarzy.