54

EA przeszło samo siebie – w NFS-ie zapłacimy za… benzynę

NA każdym kroku przyznaję, że graczem bywam zaledwie przez kilka godzin w tygodniu, najczęściej rozgrywając kolejne mecze w Fifie, to jednak tematykę gier staram się śledzić na bieżąco. O EA i ich działaniach krążą już legendy, a mobilne SimCity było jedynie potwierdzeniem tego, że firma niczego się nie nauczyła. Czas na coś „nowego”. Seria Need […]

NA każdym kroku przyznaję, że graczem bywam zaledwie przez kilka godzin w tygodniu, najczęściej rozgrywając kolejne mecze w Fifie, to jednak tematykę gier staram się śledzić na bieżąco. O EA i ich działaniach krążą już legendy, a mobilne SimCity było jedynie potwierdzeniem tego, że firma niczego się nie nauczyła. Czas na coś „nowego”.

Seria Need for Speed to jedna z najbardziej rozpoznawalych marek wsród gier. Jej reputacja jednak mocno podupadła, a „wtórność” to chyba jedno z delikatniejszych określeń, których można użyć komentując dziś to, co oglądamy w kolejnych odsłonach gry. Ja najmilej wspominam okresy takich tytułów jak obydwie części Underground, pierwsze Most Wanted i Carbon. Czy seria powróci kiedyś do formy?

Niestety bardzo niewiele na to wskazuje. Ze zdumieniem przyglądam się kolejnym donosom na temat następnych części Need for Speed i nie znajduję w nich nic dla siebie. Zapowiedzianą na tę rok kolejną częścią jest gra z podtytułem No Limits, tworzona z myślą o urządzeniach mobilnych. Trafiła już ona do sklepu App Store, na wiosnę dostępna ma być także na Androida. To, że wewnątrz gry pojawiła się opcja mikrotransakcji nie jest już dla nikogo zaskoczeniem, przecież w ten sam sposób i ta firma zarabia już od pewnego czasu. Wydawać by się mogło, że istnieje pewna granica, której EA nie przekroczy, a według mnie właśnie do tego doszło.

nexus2cee_B8HALuFIYAAlFsi

Ulepszenia dla pojazdu, dzięki którym mamy osiągać lepsze wyniki i być równymi rywalami dla oponentów to codzienność w tego typu grze. To, że wykładając prawdziwe pieniądze na przyspieszenie rozwoju naszej kariery także stało się normalnością. EA postanowiło jednak pójść o krok dalej i w swego rodzaju walutę zamieniło nawet benzynę napędzającą auta. Każdy z wyścigów będzie zużywał konkretną jej ilość, a gdy zabraknie nam paliwa, będziemy musieli odczekać pewien czas lub… wyłożyć „kilka groszy” i wrócić do gry. Żartom z takiego stanu rzeczy nie ma końca, a chyba najlepiej brzmiącym z nich wszystkich jest sam tytuł gry.

Grafika: AndroidPolice.