11

E-podręczniki w Ostrowie Wielkopolskim – analiza bardzo ciekawego projektu

Zwolennikiem wprowadzania nowych technologii do edukacji jestem od dawna. Trudno nie doceniać ich roli – usprawniają proces nauczania i dostosowują go do wymogów współczesności. Mocno również kibicuje jak najszybszemu wprowadzeniu elektronicznych podręczników i stosownych urządzeń do polskich szkół, czemu dałem wyraz dwa tygodnie temu na łamach „Litera lubi cyfrę”. Dlatego z naprawdę dużą radością powitałem projekt, […]

Zwolennikiem wprowadzania nowych technologii do edukacji jestem od dawna. Trudno nie doceniać ich roli – usprawniają proces nauczania i dostosowują go do wymogów współczesności. Mocno również kibicuje jak najszybszemu wprowadzeniu elektronicznych podręczników i stosownych urządzeń do polskich szkół, czemu dałem wyraz dwa tygodnie temu na łamach „Litera lubi cyfrę”. Dlatego z naprawdę dużą radością powitałem projekt, którego celem jest dostarczenie uczniom z Ostrowa Wielkopolskiego edukacyjnych ebooków i czytników.

Kilka słów o samym pomyśle. Dzięki porozumieniu miedzy Urzędem Miasta Ostrów Wielkopolski a Polkomtelem, Mobile Box i MAC Edukacja już wkrótce prawie 650 uczniów szkół gimnazjalnych dostanie w swoje ręce czytniki, na których będą mogli korzystać z elektronicznych podręczników i łączyć się z internetem w celu zdobywania dodatkowych informacji. Każdy czytnik będzie przypisany do konkretnej osoby. Same czytniki mają wbudowane moduły GSM i preinstalowane karty SIM, więc dostęp do sieci będzie bezproblemowy. Oprócz wirtualnych woluminów uczniowie znajdą również ich papierowe odpowiedniki w bibliotece, tak aby nie tylko zachowana została możliwość wyboru formatu, ale również po to, by sprostać wymogom formalnym. Oczywiście, jak w przypadku wszystkich tego typu programów, uczniowie nie ponoszą żadnych kosztów, a jego celem jest zdobycie informacji o sposobie wykorzystywania e-readerów w procesie nauczania i uczenia się.

Nie mogę nie wyrazić swojego uznania dla tego pomysłu. Nareszcie w Polsce doczekaliśmy się programu wdrażania e-podręczników i czytników do szkół, mimo że wciąż brakuje jednoznacznych rozstrzygnięć Ministerstwa Edukacji w tej kwestii. Mogę tylko pogratulować pomysłodawcom i realizatorom tego pomysłu.

Niemniej jednak muszę zwrócić uwagę na kilka ograniczeń, jakie wprowadzili twórcy programu, a które w pewien sposób, moim zdaniem, niweczą niektóre pozytywne efekty wdrażania nowych technologii do systemu oświaty. Przede wszystkim fakt ograniczenia korzystania z internetu na czytniku tylko do polsko i anglojęzycznej Wikipedii. Jednym z celów technologii w szkolnej sali jest to, aby uczniowie mogli swobodnie poszukiwać źródeł informacji na dany temat. Ograniczenie tego procesu tylko do jednego źródła jest po prostu zastąpieniem jednej, papierowej encyklopedii, inną – wirtualną. O ile jednak w przypadku drukowanych encyklopedii możemy mieć pewność, że informacje w nich zawarte są sprawdzone (choć może nie najświeższe), o tyle w przypadku Wikipedii tej pewności nie mamy. Program więc dostarcza tylko jedno źródło wirtualnej informacji, jednocześnie tłumiąc to, czego uczniowie powinni się nauczyć za pośrednictwem technologii – powinni nabyć kompetencję wyszukiwania, analizy i doboru informacji dostępnych w internecie. Umiejętność wykorzystywania sieci do uczenia się nie jest prosta i aby uczeń mógł ją nabyć powinien być do tego zachęcany, a nauczyciele powinni mu pokazywać, jak to robić.

Inną kwestią jest to, że na czytniki uczeń nie będzie mógł wgrać innych treści, niż określone w programie. Również w tym przypadku ograniczona jest pewna kompetencja ucznia do korzystania z alternatywnych źródeł wiedzy. Nie oceniając wartości edukacyjnej podręczników dostarczanych przez MAC Edukacja, gdyż wierzę, że spełniają swoją rolę, sądzę, że uczniowie powinni mieć prawo do korzystania również z innych e-podręczników. Jest to jeden z aspektów tego ograniczenia. Drugi jest nieco mniej dostrzegalny, ale również istotny. Jeżeli celem tego programu miałoby być zachęcenie uczniów do korzystania z takich technologii, to warto się zastanowić, czy ograniczanie swobody wykorzystywania przez nich czytników nie przynosi efektu odwrotnego? Zwłaszcza, że użytkownik czytnika mógłby przecież wgrać na niego jakąś książkę, niekoniecznie lekturę, dzięki czemu czytnik spełniłby rolę zachęcającą do czytania treści innych niż szkolnych.

Jeszcze spoglądając z bardziej technologicznej strony programu. Głównym jego celem jest pokazanie i zachęcenie uczniów i nauczycieli do korzystanie z e-podręczników i do realizacji tego celu zwykły e-inkowy czytnik nadaje się doskonale. Jednak wybiegając nieco w przyszłość należałoby się zastanowić, który typ urządzenia byłby najbardziej odpowiedni do wprowadzenia do polskiego systemu oświaty. Na chwilę obecną, póki do masowej produkcji nie trafią czytniki dostosowane do edukacji, bez względu na to, czy będą czarno-białe czy kolorowe, wydaje mi się, że najlepszym urządzeniem jest tablet, który daje o wiele więcej możliwości, niż czytnik. Rolą większości czytników jest prezentacja treści. I dzięki e-papierowemu ekranowi jej odbiór jest rewelacyjny. Ale w procesie nauczania można, a wręcz powinno wykorzystywać się również inne media i inne narzędzia. Już słynnym przykładem jest pokazywanie uczniom doświadczenia fizycznego prosto z kanału YouTube, za pośrednictwem tabletu oczywiście. I o ile uważam, że ze względu na ekran czytniki są lepsze dla uczniów, o tyle pod względem funkcji i możliwości dominują w tej rywalizacji tablety. Jeżeli więc nowe technologie w szkołach nie mają ograniczyć się tylko do wygodniejszej prezentacji treści i kwestii ich magazynowania i przenoszenia (e-tornister), o tyle wybór powinien, na dzień dzisiejszy, paść na tablety, nie czytniki.

Te powyższe uwagi w żaden sposób nie mają na celu umniejszyć roli, jaką ten program może odegrać w dyskusji o nowoczesnej edukacji i jakie korzyści może przynieść. Pomimo kilku subiektywnie określonych przeze mnie wad (niewielkich zresztą), uważam, że bardzo dobrze się stało, że taki projekt powstał i zamierzam mu kibicować oraz nie mogę doczekać się wyników tego eksperymentu. Wielkie brawo dla wszystkich podmiotów zaangażowanych w ten pomysł!

Post ten oryginalnie pojawił się na “Litera lubi cyfrę” – blogu o e-publishingu, który prowadzę.

 

Foto: [1][2][3]