Gry

Dzielenie się grami na Steam staje się faktem - na taką rewelację czekali wszyscy gracze, w tym ja!

JR
Jan Rybczyński
29

Chociaż cyfrowa dystrybucja gier ma szereg zalet, które mnie do niej przekonały do tego stopnia, że praktycznie nie kupuje już gier w pudełkach, to do niedawna miała jedną główną wadę - gier przypisanych do własnego konta nie dało się pożyczyć znajomym. Przypisane do jednego konta, synchronizujące s...

Chociaż cyfrowa dystrybucja gier ma szereg zalet, które mnie do niej przekonały do tego stopnia, że praktycznie nie kupuje już gier w pudełkach, to do niedawna miała jedną główną wadę - gier przypisanych do własnego konta nie dało się pożyczyć znajomym. Przypisane do jednego konta, synchronizujące stan gry, osiągnięcia, posiadane przedmioty, wykluczały jakąkolwiek możliwość grania, często nawet na tym samym komputerze, jeżeli dana gra nie wspiera możliwości tworzenia kilku postaci jednocześnie. Oznaczało to, że nawet w obrębie jednej rodziny i jednego domu trzeba było kupować kilka egzemplarzy tej samej gry. Wygląda na to, że czas przeszły, w którym to opisuje jest całkowicie uzasadniony.

Steam oficjalnie ogłosił dzielenie się grami i muszę przyznać, że funkcja została zaplanowana z rozmachem, dającym zaskakująco dużo możliwości graczom przy rozsądnej ilości ograniczeń. Kolejny milowy krok w cyfrowej dystrybucji własnie się dokonał, a gracze mogą otwierać szampana, bowiem swoją bibliotekę można udostępnić 10 innym osobom, czy raczej 10 innym urządzeniom. Co istotne, udostępniana jest cała biblioteka naszych gier, a nie pojedyncze tytułu, co ma swoje określone zalety i wady.

Zaletą jest oczywiście fakt, że mamy dostęp do prawie wszystkich tytułów swoich znajomych. O tym "prawie" napiszę za chwilę. Wda jest taka, że biblioteka jest traktowana jako całość i może z niej korzystać jedna osoba na raz, co oznacza, że znajomy nie może grać, jeśli my w tym samym czasie gramy, nawet jeżeli chciałby uruchomić inny tytuł z naszej biblioteki. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby się bibliotekami wymienić - ja korzystam z gier znajomego, a on z moich, w tym samym czasie. Co bardzo istotne, wszystkie osiągnięcia, stany gry, zdobyte przedmioty zapisują się na tym koncie Steam, na którym gra jest aktualnie uruchomiona. To z kolei oznacza, że nie namieszamy nic na koncie znajomego, a gdy zdecydujemy się zakupić grę, zachowamy wszystkie przedmioty i stan gry zdobyty na koncie znajomego.

Co ciekawe, wypożyczający grę może korzystać nawet z DLC zakupionych przez posiadacza konta, chociaż sam nie może kupować DLC do wypożyczanych gier. Oczywiście posiadacz gier ma zawsze dostęp do zakupionych tytułów. Gdy zacznie grać osoby pożyczające otrzymają kilka minut na zapisanie stanu gry i wyjście do systemu.

Czemu zatem użyłem określenia prawie wszystkie, w stosunku do gier z biblioteki znajomych? Sam Steam nie narzuca tutaj żadnych ograniczeń, co bardzo mu się chwali. Jeśli gra jest dostępna, może być według Steam współdzielona. Jednak platforma nie ma wpływu na dodatkowe zabezpieczenia, w postaci dodatkowych kluczy aktywacyjnych czy konieczności zakładania dodatkowych kont. Kiedyś opisałem na łamach AntyWeb jaką frustrację wywołał zakup gry Batman: Arkham City na Steam, która to gra wymagała aktywacji w Windows Live, czyli osobnej sieci dystrybucji cyfrowej - taka Incepcja, aktywacja w jednym systemie, żeby aktywować w drugim, do tego był jeszcze limit liczby instalacji gry. Na takie zagrywki Steam nie ma wpływu i takiej gry nie da się współdzielić z winy samego producenta. Ostatnim ograniczeniem jest brak możliwości wypożyczania gier pomiędzy regionami, czyli nie zyskamy w ten sposób dostępu do gier, które nie są dostępne w Polsce.

Już za kilka dni startuje beta wypożyczania gier, w której weźmie udział 1000 wylosowanych spośród zgłoszonych chętnych do testów kont Steam. Sądzę zatem, że w przeciągu paru tygodni funkcja powinna zostać udostępniona dla wszystkich. Naprawdę nie mogę się doczekać kiedy to nastąpi.

Na koniec przypomnę, że EA uruchomiło system zwrotów gier na swojej platformie Origin, o czym pisałem wcześniej. Każdą grę EA można zwrócić w terminie 7 dni od zakupu i 24 godzin od uruchomienia. Co prawda zwroty nie działają an razie w Polsce, ale to wszystko pokazuje, że w kwestii cyfrowej dystrybucji wiele się ostatnio dzieje, co istotne, na korzyść klientów. Nie wiem czy to kwestia konkurencji czy dojrzałości rynku, który próbuje pozyskać nowych klientów, ale bardzo się z tego cieszę.

Więcej informacji o dzieleniu się grami znajdziecie na stronie Steam.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

steam