5

Pierwszy Dying Light doczeka się nowego DLC. Dwójka nie zatrzyma rozwoju oryginału

Firma Techland urzekła mnie serią Call of Juarez, potem przyszedł Dead Island, ale dopiero Dying Light pokazał, na co tak naprawdę stać polskiego dewelopera. Tytuł z zombie w roli głównej był miłym powiewem świeżości na rynku. Wciągająca fabuła, kampania na ponad 30 godzin, multiplayer, otwarty świat i wiele więcej. Fani otrzymali duże rozszerzenie i wiele mniejszych DLC, z których byli zadowoleni. Nadszedł czas na zapowiedź dwójki i wydawać by się mogło, że oryginał przejdzie na zasłużoną emeryturę. Nic z tych rzeczy. Jedynka ma być dalej rozwijana i raczej nie prędko odejdzie w zapomnienie.

Dying Light Walka

Dying Light rośnie w siłę

Główny zespół pracuje nad drugą odsłoną, ale mała grupa nadal poświęca czas, aby rozbudowywać pierwsze Dying Light. Taką informację podał sam Tymon Smektała — projektant główny z Techlandu w wywiadzie dla Gamesindustry.biz. Takie podejście może wydawać się nieco niejasne, bo przecież społeczność powinna się skupić na nadchodzącej kontynuacji. Zatem po co dalej grzebać przy czymś, co od dawna jest kompletne? Okazuje się, że są dwa powody. Po pierwsze, deweloper chce w ten sposób podziękować fanom za ich wsparcie, dając w ich ręce zupełnie nową zawartość. Tymon uważa, że bez nich, nie udałoby się tak dobrze wypromować Dying Light 2. Techland chce się odwdzięczyć, ale też pozostawić sobie pewną furtkę, która pozwoli na testowanie niepewnych rozwiązań. Jeżeli twórcy stworzą jakąś nową mechanikę, ale nie będą pewni, czy ta będzie dobra dla nowej gry, to będą mogli ją sprawdzić w świecie pierwszej odsłony, nie wpływając na obecny stan świata jedynki. Brzmi interesująco.

Jeszcze więcej zabawy

Dying Light ukazał się w 2015 i od tamtej pory jest cały czas rozwijany. Gra z roku na rok sprzedaje się jeszcze lepiej. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że omawianej marce przybyło więcej fanów w 2018 roku, niż w 2017. Wydaje się, że Techland doskonale wie, co robi ze swoim projektem, bo ich tytuł nadal jest chętnie rozchwytywany, a społeczność wydaje się bardzo oddana. Nic więc dziwnego, że deweloper chce tworzyć kolejne DLC dla tak dobrych graczy, o których inne firmy mogą tylko pomarzyć. Jestem pewien, że słuchają swoich odbiorców i stawiają ich dość wysoko podczas prac na drugą odsłoną. Oczywiście, trzeba patrzeć na to realnie. Fani mogą pomóc w kształtowaniu gry, ale ostateczna decyzja należy do Techlandu. Miło jednak, że doceniają wszelkie zgłaszane opinie. Na ten moment nie wiadomo, kiedy nowa zawartość będzie dostępna. Mamy jednak pewność, że ta na pewno się pojawi i coś czuje, że nastąpi to jeszcze przed premierą Dying Light 2. Choć dawno mam podstawkę i dodatek za sobą, to chyba wrócę do Harran, aby powalczyć trochę z zombie. Bo parkour i rozbijanie głów zainfekowanych wrogów sprawiają masę frajdy.