6

Dropmark, czyli Dropbox z bajerami. Magazynowanie plików z dysku i treści z internetu w jednym miejscu

Na łamach Antyweba niejednokrotnie już opisywałem podobne serwisy, jak Dropmark. Wszystkie je łączy to, że zostały zaprojektowane jako swoiste schowki internetowe na różnego rodzaju materiały – od filmów, przez grafikę, a na dokumentach skończywszy. Co wyróżnia opisywany serwis na tle wszystkich pozostałych? Trochę tego jest. Więc jeżeli jeszcze nie znaleźliście odpowiedniej dla siebie usługi tego […]

Na łamach Antyweba niejednokrotnie już opisywałem podobne serwisy, jak Dropmark. Wszystkie je łączy to, że zostały zaprojektowane jako swoiste schowki internetowe na różnego rodzaju materiały – od filmów, przez grafikę, a na dokumentach skończywszy. Co wyróżnia opisywany serwis na tle wszystkich pozostałych? Trochę tego jest. Więc jeżeli jeszcze nie znaleźliście odpowiedniej dla siebie usługi tego typu, warto się zainteresować Dropmarkiem. Dlaczego?

Twórcy zachwalają swój serwis jako niezwykle proste narzędzie do współdzielenia, współtworzenia i po prostu magazynowania różnego rodzaju treści. Ile jest w tym prawdy? Właściwie to sama prawda, bo Dropmark rzeczywiście zaskakuje prostotą użytkowania, co jest jego głównym atutem. Co prawda nie wykorzystamy go jako dysku internetowego, ale nie został do tego celu zaprojektowany. Darmowe konto to zaledwie 250 MB przestrzeni (za 4 dolary miesięcznie można otrzymać 25 GB), co jednak dla większość użytkowników powinno w zupełności wystarczyć.

Duży plus autorom należy się za estetyczną oprawę graficzną. Strona główna serwisu zdecydowanie zachęca do rejestracji i zagłębienia się w Dropmarka. Aby to zrobić wystarczy przebrnąć przez prosty formularz rejestracji, co zajmuje dosłownie kilkanaście sekund.

Po utworzeniu konta na ekranie zobaczymy niezwykle minimalistyczny, a co za tym idzie, bardzo intuicyjny interfejs Dropmarka. To co od razu uderza w oczy to wspomniana prostota. Dodawanie plików odbywa się jedynie za pomocą mechanizmu Drag&drop. Możemy je zatem przeciągać do okienka przeglądarki i obserwować jak wypełnia się pasek (a właściwie kropla) postępu.

Nasze materiały są podzielone na kolekcje. Każda kolekcja może mieć inną nazwę, co pozwala sprawnie przełączać się miedzy nimi (służy do tego menu w lewym górnym rogu). Użytkownik decyduje też o tym, czy dany zbiór materiałów będzie dostępny publicznie, czy też nie. Od tego zależy, czy internauci odwiedzający jego profil (znajdujący się pod adresem wybrana_nazwa.dropmark.com) zobaczą go na wyświetlonej liście. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by udostępniać kolekcje za pomocą wygenerowanych linków. Udostępnione treści są natomiast opatrzone interfejsem Dropmarka i mogą przybrać formę np. pokazu slajdów. Co ważne, każda kolekcja ma też swój własny kanał RSS, zatem można na bieżąco śledzić wprowadzane tam zmiany.

Ponadto możemy zapraszać innych użytkowników do współtworzenia naszej kolekcji. Będą oni mogli dodawać kolejne materiały, co przyda się przy wspólnej pracy nad jakimiś projektami lub tworzeniu różnego rodzaju baz informacji.

Siłą Dropmarka są rozszerzenia do przeglądarek (Firefox, Chrome, Safari) oraz skryptozakładki. Znacznie poszerzają one możliwości serwisu, poprzez aktywowanie specjalnej kolumny bocznej, do której możemy przenosić różne materiały. Trzeba przy tym zaznaczyć, że możemy w ten sposób nie tylko dodawać pliki z dysku, ale też przeciągać grafiki ze stron www (oraz m.in. serwisów Flickr i Instagram), filmy z YouTube i Vimeo, utwory z SoundCloud, a nawet mapy Google’a. Możliwości jest zatem ogrom, a trzeba dodać, że to nie wszystko. Twórcy Dropmarka są bardzo otwarci na współpracę z innymi serwisami i chętnie udostępniają API swojej usługi. W efekcie posiadacze Maców mogą połączyć z nią takie programy, jak iPhoto czy Courier.

Widać zatem, że mamy do czynienia z czymś znajdującym się pomiędzy Dropboksem, a serwisami typu digest, czyli internetowymi schowkami. Można narzekać, że jak coś jest do wszystkiego, to tak naprawdę nie nadaje się do niczego. W tym przypadku fuzja wyszła jednak całkiem sprawnie. Oczywiście dla wszystkich, którzy będą chcieli tutaj magazynować większe pliki, 250 MB będzie śmieszną ilością miejsca. Dropmark zatem bardziej nadaje się jako miejsce na udostępnianie zróżnicowanych treści innymi internautom. Chyba, że zdecydujemy się na konto pro, które daje nam aż 25 GB powierzchni. Wtedy można poszaleć i np. wrzucić na Dropmarka całą kolekcję zdjęć, dzieląc je na kategorie i udostępniając rodzinie oraz znajomym.