dron
15

Policja zmusiła go do „dobrowolnego” oddania drona, pomimo, że nie złamał prawa. O dronach, przepisach i zdjęciach z powietrza rozmawiamy z Maćkiem Margasem

Od ponad 10 lat realizuje swoją pasję. Najpierw zdjęcia z wysokości wykonywał z dachów warszawskich wieżowców. Później – z pokładów helikopterów i małych samolotów. Jakiś czas temu zaczął w swojej pracy intensywnie wykorzystywać drony. Do tej pory wydał 3 znakomite albumy fotograficzne, z których jeden – „Warsaw on Air” - został przekazany jako prezent dla brytyjskiej pary książęcej przez dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego.

Maciej Margas, bo o nim mowa, jest nie tylko świetnym fotografem, ale też entuzjastą nowych technologii. Niedawno social media obiegła wiadomość o tym, że podczas jednej sesji policjanci skonfiskowali jego sprzęt pomimo tego, że posiadał wszystkie dowody na to, że nie łamał prawa. W jego sytuacji może znaleźć się wielu użytkowników dronów w Polsce. Postanowiłem więc zapytać Maćka o całe zajście, a także o to, dlaczego drony stanowią tak ważną część jego pracy.

Jesteś fotografem specjalizującym się m.in. w powietrznych zdjęciach miast. Część z nich wykonujesz z helikoptera bądź samolotu, a część – z drona. Może na początek opowiesz, co to za model i dlaczego zdecydowałeś się akurat na niego? Na co pozwala dron, na co nie pozwalają inne sposoby wykonywania ujęć?

Maciej: Od samego początku pojawienia się na rynku dronów były one dla mnie narzędziem pracy – o niezwykłych możliwościach, które mogę mieć zawsze pod ręką.  Od początku mojej twórczości lubiłem fotografować z wysoka – najpierw z dachów wieżowców, potem śmigłowców przy otwartych drzwiach (w ten sposób wykonałem zdjęcia do mojego pierwszego albumu – WARSAW ON AIR) i samolotów. Równolegle z zaciekawieniem obserwowałem rynek dronów. Musiało jednak minąć kilka lat od zakupu mojego pierwszego drona (był to Phantom 2) do dnia, kiedy jakość nagrań oraz zdjęć byłaby zadowalająca – tzn. taka, żeby można było ze zdjęcia zrobić jakościowy wydruk i wysokiej klasy ujęcia :)

Mój ulubiony model, którego używam od prawie roku, to Mavic 2 pro. Zastąpiłem nim Phantoma 4 pro z jednego powodu – rozmiarów. Tego drona można zabrać ze sobą wszędzie, a jakość zdjęć jak na takie maleństwo jest OK. Mavic’iem wykonałem kilka sesji zdjęciowych m.in. do naszego albumu o Górnym Śląsku z lotu ptaka – SILESIA ON AIR – który wydaliśmy w grudniu 2019 nakładem wydawnictwa POLAND ON AIR. Także nim nakręciłem efektowny  film “Katowice 24H”, który można zobaczyć na naszym kanale na Youtube. Zdjęcia z wysokości 100-200-300 metrów stanowiły świetne dopełnienie tych wykonanych z wyższych pułapów, niedostępnych dla drona,  na które wlatywaliśmy już samolotami.

dron

Ok. 2 miesiące temu zainwestowałem w nowego drona – Inspire 2 z kamerą Zenmuse X5S. To dużo większa, cięższa i głośniejsza maszyna od Mavica. Przekonały mnie do niej 2 rzeczy. Pierwsza to możliwość zmiany obiektywów – co daje zupełnie nowe możliwości zarówno w fotografii jak i w filmie, np. kiedy wykonujemy ujęcie lotnicze z założonym teleobiektywem. Druga to możliwość zapisu nagrań w CinemaDNG, czyli formacie surowym. Dzięki temu mogę wycisnąć z nagrywanych filmów o wiele więcej niż wcześniej. Widać to po ostatnich produkcjach na naszym kanale, gdzie pojawia się m.in. dużo ujęć nocnych oraz zbliżeń.

Niedawno głośno zrobiło się o Twoim starciu z policją, która zmusiła Cię do „dobrowolnego oddania” sprzętu podczas jednej z sesji. Możesz przybliżyć szczegóły tego zajścia?

Maciej: Fotografowałem dronem przy Pałacu Kultury, w wąskim pasie przestrzeni powietrznej między strefą EPP 21 (strefa nałożona przez Służbę Ochrony Państwa) a CTR 6KM – czyli w odległości większej niż 6km od granic lotniska Chopina. Posiadając Świadectwo Kwalifikacji UAVO VLOS mogłem tam latać bez zgłoszenia do wysokości 100m – mimo to, profilaktycznie oznaczyłem się w aplikacji DroneRadar.

W trakcie lotu zostałem skontrolowany przez dwóch nieumundurowanych policjantów, którzy nie znali przepisów i postawili mnie przed wyborem – albo oddaję drona dobrowolnie, albo zostanę zmuszony, aby… oddać go dobrowolnie. Wyjaśniłem całą sytuację na komendzie i myślałem, że sprawa zostanie zakończona, a ja od razu zabiorę sprzęt. Niestety pomimo wyjaśnień okazało się, że muszę poczekać aż postanowienie o umorzeniu postępowania się uprawomocni. Łącznie nie miałem swojego narzędzia pracy przez 20 dni. Nie pozwolono mi także zgrać karty i nagranego materiału. I tak jak przez ostatnie 4 lata używania dronów (także w centrum) nie miałem nigdy kontaktu z policją, tak od odebrania drona już dwukrotnie spotkałem się z funkcjonariuszami. Całe szczęście wychodzi na to, że wtedy pod PKiN miałem po prostu pecha – kolejne spotkania z policją zawsze były rzeczowe, kulturalne i profesjonalne.

Jak oceniasz obecnie obowiązujące w Polsce przepisy dotyczące dronów?

Maciej: Obecnie obowiązujące przepisy są przejrzyste i pomocne w takiej pracy jak moja. Mogę nagrywać większość wymyślonych ujęć w określonych limitach wysokości bez zbędnej papierologii. Obecnie na kolejnych lotniskach wdrażana jest PansaUTM – będąca pierwszym na świecie certyfikowanym systemem do koordynacji ruchu BSP. To rewolucyjny system, o którym na pewno jeszcze będzie głośno, nie zdziwię się jeśli zawojuje również zagranicę.

Wszyscy jednak czekają na lipiec 2020 – wtedy w Polsce powinny wejść w życie unijne dyrektywy dotyczące dronów. Zmiany i tak już trudnych przepisów mogą wprowadzić zamieszanie, dlatego fajnie jakby udało się zorganizować szkolenia dla różnych służb. Póki co – czekamy jak Polska dostosuje się do dyrektywy i co ogłosi w swoich rozporządzeniach. Mam nadzieję, że poza kwestiami formalnymi nie utrudni to naszej pracy. Trzeba pamiętać, że dron nie jest zabawką, i w nieodpowiednich rękach może wyrządzić szkody, zwłaszcza w mieście. Bezpieczeństwo swoje oraz innych jest dużo ważniejsze niż nagranie fajnego ujęcia.

Dzięki temu, że masz sprzęt z powrotem, mogłeś nagrać puste ulice Warszawy w trakcie kwarantanny. Koronawirus wpływa na Twoją pracę?

Maciej: Na początku roku założyłem sobie, że w 2020 będę publikował na kanale youtube POLAND ON AIR przynajmniej jeden film tygodniowo – co jest dość ambitnym założeniem, kiedy do pracy kluczowa jest pogoda, znalezienie się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie, oraz ciekawy pomysł. Film to w końcu pewna opowieść, całość, która musi się fajnie prezentować, wymaga czasu. Sam jestem zaskoczony, że póki co wyrabiam się w moim postanowieniu! Od początku kwarantanny chciałem nagrać film z pustymi ulicami w mieście.

Dzięki kwarantannie tempa nabrały również inne autorskie projekty, które chodziły nam po głowie, ale wcześniej zwyczajnie brakowało na nie czasu – np. cykl filmów „Historia Jednego Zdjęcia”, w którym opowiadamy wraz z Aleksandrą Łogusz o tym jak powstają nasze prace. Myślę, że w ogóle będziemy coraz częściej dzielić się kulisami naszej pracy. Kolejną rzeczą, którą zaczęliśmy robić podczas akcji “zostań w domu”, są rozmowy live z ciekawymi ludźmi – chcemy prezentować w nich osoby związane z szeroko pojętym lotnictwem i innymi ciekawymi pasjami. Nieustającą popularnością cieszą się nasze filmy o wieżowcach, szczególnie nocne – np. film z okolic Ronda Daszyńskiego. Mamy teraz więcej czasu na postprodukcję i montaż, dzięki czemu nasz kanał się rozwija, a my mamy dużo motywacji i pomysłów na kolejne filmy! Dopiero się rozkręcamy!

dron

Teraz zapytam Cię jako entuzjastę dronów – jak myślisz, w jakim kierunku będzie rozwijać się ta branża?

Maciej:  Mam nadzieję, że wyznaczające trendy w branży DJI w końcu poczuje na plecach oddech konkurencji i przestanie być monopolistą – na pewno pozytywnie wpłynęłoby to na innowacje, a może i ceny. Moim marzeniem byłby mały dron ze sporym sensorem oraz możliwością zmiany obiektywów, ale przecież nie można mieć wszystkiego. Na pewno stawia się na miniaturyzację dronów i prawdę mówiąc zdziwiłbym się, gdyby pojawił się jeszcze jakiś nowy model Phantoma. Jednak nawet miniaturyzacja musi mieć swoje limity, i zmniejszając rozmiar drona zawsze trzeba będzie z czegoś zrezygnować. Za to dziwię się, że nie pojawiła się jeszcze platforma dedykowana stricte pod bardzo popularną serię aparatów Sony A7 – brałbym w ciemno.

Drony pojawiły się zaledwie kilka lat temu, więc na pewno jeszcze wszystko przed nami. Jednak to tylko technologia – najważniejszy w tym wszystkim jest człowiek i pomysły na ciekawe ujęcia i projekty.

dron

Jeżeli jesteście ciekawi, jak wyglądają prace Maćka przy użyciu drona, koniecznie odwiedźcie jego fanpage oraz kanał na YouTube.

Zdjęcia w artykule: Maciej Margas.