10

Polska firma dostrzeżona przez NASA – ale chyba nie tak, jakbyśmy tego chcieli

Jak podaje INN Poland, polski startup, Dron House, który brał udział w konkursie FAA na ciekawą technologię dotyczącą lotnictwa został dostrzeżony przez NASA, ale nie w takim kontekście, jakbyśmy tego wszyscy chcieli. Amerykanie tak bardzo zapatrzyli się na rozwiązanie z Polski, że projekt został wyeliminowany z konkursu tylko po to, by... skopiowała go NASA.

Europejski System Monitoringu Dronów miał odpowiedzieć na problem tłoku w przestrzeni powietrznej. To zaś wydaje się być całkiem realnym scenariuszem – wiele firm posługuje się już dronami, a do tego w końcu dojdzie doręczanie w ten sposób przesyłek. Należy pilnować, aby przestrzeń powietrzna była jak najbardziej uporządkowana. Warte uwagi jest również to, że w większych miastach latające drony mogą być poważnym zagrożeniem dla samolotów – niedawne wydarzenia pod Warszawą udowodniły, że Polska nie jest w tym temacie odosobniona.

dron house

Konkurs – nie konkurs?

Konkurs miał wyłonić zwycięzcę na najciekawszy system kontroli dronów, a okazało się, że jest kompletną farsą. Gdy Polacy zaprezentowali swoje rozwiązanie – NASA krótko po tym wystartowała w konkursie z bardzo podobną ideą. Wręcz idealnie pokrywającą się z tym, co uprzednio zaoferowali nasi rodacy. Drony miały korzystać z telefonii komórkowej do komunikowania się z bazą, która miała kontrolować ich ruch. Zbieżności było tak wiele, że pomysłodawcy z Polski zainteresowali się tym tematem, jednak trudno jest cokolwiek w tej sprawie udowodnić. Jednak jak podaje INN Poland, NASA oraz FAA współpracują ze sobą bardzo ściśle. To pozwala domniemywać, że mogło dojść do celowego plagiatu, a konkurs stanowił ohydną formę burzy mózgów, w której wygrać nie mógł nikt. Wszelkie honory przypadły NASA i to ona stworzy system odpowiedzialny za kontrolę dronów w powietrzu.

To niebywałe, że Polskie firmy, które dysponują świetnymi pomysłami są traktowane w ten sposób. Ale z drugiej strony – świat nie opiera się na sprawiedliwości i trudno tutaj o egzekwowanie jakichkolwiek zasad. Szczególnie, że ta sprawa niestety opiera się na poszlakach. Zbieżność jest jednak ogromna – niewykluczone, że wyglądało to właśnie w ten sposób. Ameryka to jedno, ale Europa to drugie – ciekaw jestem, czy ten startup poradzi sobie na Starym Kontynencie. Mam szczerą nadzieję – idea jest świetna, a ponadto należy stwierdzić, że odpowiada ona na nasze potrzeby, które lada moment zrodzą się i zmienią to, co myślimy o kwestiach logistyki. Regulacje w tej kwestii są potrzebne i raczej nikt tego podważać nie będzie…

Oby tylko nikt nie zrobił z naszym startupem tego, co stało się w Ameryce.