19

Drogi Microsofcie, nie zepsuj proszę jednej z moich ulubionych aplikacji

Niedługo po swojej premierze, Sunrise zagościł na moim iPhonie. Od tamtej pory miałem okazję obserwować, jak aplikacja ta dojrzewa i staje się coraz poważniejszym produktem. W między czasie uruchomiono wersję dla Androida oraz aplikację webową. Nic dziwnego, że to, podobnie jak Acompli, kompleksowe rozwiązanie przykuło uwagę Micrsoftu. Czym zachwycił mnie Sunrise? Jeszcze w czasach iOS6 […]

Niedługo po swojej premierze, Sunrise zagościł na moim iPhonie. Od tamtej pory miałem okazję obserwować, jak aplikacja ta dojrzewa i staje się coraz poważniejszym produktem. W między czasie uruchomiono wersję dla Androida oraz aplikację webową. Nic dziwnego, że to, podobnie jak Acompli, kompleksowe rozwiązanie przykuło uwagę Micrsoftu.

Czym zachwycił mnie Sunrise? Jeszcze w czasach iOS6 aplikacja ta mogła pochwalić się świetnie przemyślanym interfejsem kalendarza, który oferował szybki przegląd nadchodzących wydarzeń oraz całego miesiąca. Oprócz interfejsu, doceniłem również mechanizm inteligetnego dodawania nowych wydarzeń i bezproblemową obsługę zaproszeń z Facebooka. Nawet takie dodatki jak niewielki wskaźnik prognozy pogody na każdą z trzech pór dnia potrafił zachwycić.

Sunrise ewoluował, by dziś określa go można było mianem platformy. Aplikacje obsługują już nie tylko Kalendarz Google, ale także konta iCloud, Exchange i inne. Oprócz Facebooka, z Sunrise połączymy nasze konta na LinkedIn i Evernote. Dzięki temu zyskujemy szybkie połączenie z kontaktami z jedneggo serwisu i przypomnieniami z drugiego. Coś fantastycznego.

Wieści z dzisiejszego ranka mógłbym przyjąć ze spora dozą obaw, ale po tym, co zaserwował nam ostatnio Microsoft jestem nieco spokojniejszy. O ile oczywiście historia Sunrise potoczy się podobnie do tej, którą przeszedł projekt Acompli. Według przecieków, Sunrise ma pozostać niezależnym projektem, z którego garściami czerpać będzie jednak Microsoft. To może oznaczać, że rozwiązania opracowane przez Sunrise zostaną wdrożone do istniejących już produktów Microsoftu. Mało prawdopodobne wydaje się, by po zaprezentowaniu aplikacj Outlook, łączącej w sobie nie tylko klienta pocztowego i książkę adresową, ale również i kalendarz, Microsoft miałby ochotę na wydanie kolejnego programu.

Taki scenariusz byłby podwójnie dobrym rozwiązaniem. Już teraz Outlook w nowym wydaniu zagościł na moich smartfonach, więc nie miałbym nic przeciwko temu, by stał się jeszcze lepszy. Gdyby jednak wizja Microsoftu okazała się nieodpowiadająca moim i innych potrzebom, mógłbym pozostać przy Sunrise. Jak na razie Microsoft nie chce komentować sprawy, ale przecież takie rewelacje nie są żadnym zaskoczeniem – skoro Microsoft w ostatnim czasie zapłacił już za dobry i znany mobilny produkt, to nie ma przeciwskazań, by zrobił to ponownie. Oby z takim samym skutkiem. Albo lepszym.