25

Drodzy rodacy, naprawdę tak trudno zrozumieć do czego służy numer alarmowy?

Czasem po przeczytaniu informacji z kraju nie pozostaje nic innego, jak złapać się za głowę. Utrudnia to fakt, iż w tych sytuacjach ręce opadają. Kolejny przykład pojawił się dzisiaj. Rano dowiedziałem się, że obchodzimy Europejski Dzień Numeru Alarmowego (112 - 11.2). Nie zszokował mnie sam fakt obchodów, lecz to, jak Polacy używają tego bardzo ważnego numeru. A robią to w sposób bardzo nieodpowiedzialny. I to na masową skalę. Niestety, przez to może ucierpieć każdy z nas.

Ktoś może się śmiać z tego, że numer 112 ma swój dzień: czego ludzie nie wymyślą… Ale okazuje się, że jest on potrzebny, przy okazji jego obchodzenia sporo mówi się i pisze o numerach alarmowych, a ta edukacja jest potrzebna. Nie dotyczy to jedynie Polaków – zdecydowana większość Europejczyków nie zna przeznaczenia tego numeru. A nawet nie kojarzy tych trzech cyfr. Od wprowadzenia numeru 112 minęły już przeszło dwie dekady, tymczasem dla rzeszy ludzi na Starym Kontynencie do dalej jest jakieś novum. Nawet jeśli wiedzą, gdzie zadzwonić, to nie wiedzą z czym powinno się dzwonić. Tu przejdę już na polskie podwórko. Oto kilka cytatów z rodzimych mediów.

W 2015 roku w centrach powiadamiania ratunkowego zarejestrowano łącznie nieco ponad 21 milionów zgłoszeń przychodzących. Operatorzy numeru 112 sygnalizują jednak, że w dalszym ciągu bardzo wiele połączeń jest całkowicie bezpodstawnych.

Aż 45 proc. spośród wszystkich połączeń stanowiły zgłoszenia fałszywe, złośliwe lub niezasadne. Natomiast w przypadku 37 proc. dzwoniący anulował połączenie przed przyjęciem zgłoszenia przez operatora, czyli po kilku pierwszych sekundach. [źródło]

W ubiegłym roku pod numer 112 zadzwoniono w Warszawie dokładnie 1 171 415 razy. Po weryfikacji i odpowiednim zakwalifikowaniu ich przez operatorów, do właściwych służb przekierowanych zostało nieco ponad 250 tysięcy połączeń. Jak informuje stołeczny Ratusz, 58 procent z nich trafiło do policji, 37 proc. do pogotowia ratunkowego, dwa procent do straży pożarnej, a trzy – do jednostek miejskich.[źródło]

W europejskim dniu numeru alarmowego 112 przypominamy, że to nie jest numer do wszystkiego. W ubiegłym roku Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Olsztynie odebrało blisko 800 tysięcy zgłoszeń, z czego ponad 80 procent nie wymagała interwencji służb.

Zgłaszający dzwonili do nas zamówić pizzę, poinformować o zepsutej lodówce, czy zamówić taksówkę. Wynika to z braku wiedzy oraz przeświadczenia, że takim osobom wszystko wolno – powiedział naszemu reporterowi Jacek Wasiek, zastępca kierownika z Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Olsztynie.[źródło]

Spytam wprost: jaja sobie robicie? Pizza? Taksówka? Jedni dzwonią po pijaku, bo im się nudzi, inni dzwonią na trzeźwo, bo im się nudzi, jedni myślą, że to telefon zaufania, inni uważają, że sytuacją alarmową są zatrzaśnięte drzwi do toalety. Jedni sprawdzają, gdzie dodzwonią się bez płacenia, a nawet bez karty SIM w telefonie, inni nie mają nic przeciwko temu, że ich dzieci urządzają sobie głupie zabawy z telefonem. Chociaż dzieci częściowo można rozgrzeszyć – okazuje się, że one fachowo wzywają pomoc: zachowują spokój, udzielają rzeczowych informacji. Dorośli ponoć mają z tym problem i albo histeryzują albo obrażają osobę przyjmującą zgłoszenie albo przedwcześnie się rozłączają. Może zatem warto przywoływać krótki poradnik:

Po wykonaniu połączenia na numer alarmowy 112 cierpliwie czekaj na połączenie z operatorem. Po zgłoszeniu się operatora bardzo krótko opisz zdarzenie, które chcesz zgłosić. Odpowiadaj także na ewentualne na pytania zadawane przez operatora.

Podaj dokładny adres lub sposób dotarcia na miejsce zdarzenia, udziel dodatkowych informacji, o które poprosi Cię operator. Podaj swoje dane tak, aby służby mogły się z Tobą skontaktować w wypadku zaistnienia jakichkolwiek niejasności. Nie rozłączaj się aż do momentu wyraźnego potwierdzenia przyjęcia zgłoszenia przez operatora. [źródło]

Proszę, stosujcie się do tych zasad i dzwońcie pod 112 tylko wtedy, gdy wymaga tego sytuacja. Jeżeli poważnie spadnie liczba fałszywych alarmów, niepotrzebnych telefonów, to pojawią się korzyści. Nie chodzi tylko o koszty obsługi całego systemu – ważniejsze jest jego sprawne funkcjonowanie. Im więcej osób, dzwoni, tym dłużej czekamy na połączenie. Im dłużej czekamy na połączenie, tym później pojawią się odpowiednie służby, by udzielić nam pomocy. A nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, że czasem 10-15 sekund to dużo.

Dlatego apeluję: opamiętajcie się. Oczywiście nie kieruję apelu do wszystkich, ale jeśli komuś przyszło do głowy, by po imprezie dzwonić na 112 i pytać o taksówkę, to mam nadzieję, że to był pierwszy i ostatni raz. Uświadamiajcie też innych, że to nie jest zabawa, a ludzie odbierający te telefony naprawdę mają co robić – w tym samym czasie ktoś potrzebuje pomocy. Przyznacie chyba, że używanie tego numeru do właściwych celów nie wymaga od nas wielkiego poświęcenia…