37

Dotykowa rewolucja – czy klasyczne telefony mają rację bytu?

Autorem wpisu jest Piotr Krzyżagórski Obserwując strony internetowe poświęcone telefonom próżno szukać premier klasycznych telefonów bez ekranu dotykowego. Jeśli jednak już któryś z producentów wyda nowy model takiego telefonu, najczęściej jest to tandetny (i brzydki) telefon przeznaczony głównie dla krajów trzeciego świata kosztujący poniżej 100zł bez mp3 i aparatu lub sporadycznie telefony z klawiaturą QWERTY. […]

Autorem wpisu jest Piotr Krzyżagórski
Obserwując strony internetowe poświęcone telefonom próżno szukać premier klasycznych telefonów bez ekranu dotykowego. Jeśli jednak już któryś z producentów wyda nowy model takiego telefonu, najczęściej jest to tandetny (i brzydki) telefon przeznaczony głównie dla krajów trzeciego świata kosztujący poniżej 100zł bez mp3 i aparatu lub sporadycznie telefony z klawiaturą QWERTY.

Nie każdy musi przeglądać internet na 4 calowym ekranie, nie każdy ma ochotę nosić te 4 cale w kieszeni. Są też ludzie którzy nie mają zamiaru trzymać telefonu w pokrowcach z obawy przed zniszczeniem ekranu. Wreszcie są ludzie, którzy potrzebują telefonu, który obejdzie się dłuższy czas bez ładowarki. Pytanie czy w przyszłości będziemy mieli jakikolwiek wybór.

W czasach gdy producenci zajęci są prześciganiem się w wielkości przekątnej ekranu i liczbie rdzeni kompletnie zapomnieli o ludziach, których ten wyścig kompletnie nie interesuje. Mało jest na rynku w miarę nowoczesnych i porządnych klasycznych telefonów. Mam wrażenie, że segment ten nie tylko się nie rozwija, a wręcz cofa się w rozwoju. Czyżby producenci chcieli na siłę przyzwyczaić wszystkich do smartfonów? Coś w tym chyba jest. Czyżby „odpuszczenie” rynku tradycyjnych telefonów było celowe? Z pewnością więcej można zarobić na „kieszonkowym komputerze” niż prostej słuchawce.

Brak porządnych klasycznych telefonów zmusza klientów do pogodzenia się z losem i kupienia dotykowca. W ten sposób część ludzi będzie wykorzystywała smartfona z wielordzeniowym procesorem, ekranem HD oraz innym bajerami dokładnie do tego samego co zapewniał im zwykły telefon – do dzwonienia, wysyłania sms-ów, ewentualnie słuchania muzyki, robienia zdjęć ale do niczego więcej.

Choć jak wynika z mojej obserwacji otoczenia, liczba twardych zwolenników klasycznych telefonów maleje – myślę, że wciąż liczba ludzi którym dotykowce nie przypadły do gustu jest duża i zasługuje na lepsze traktowanie przez producentów. Niespełna 50% udziału „ficzerfonów” w światowym rynku jest dobrym wynikiem zważywszy na ubogą i rzadko aktualizowaną ich ofertę.

Pozostaje mieć nadzieje, że producenci w końcu potraktują poważniej małe telefony z fizycznymi przyciskami i przestaną postrzegać je jako słuchawki dla tych których nie stać na zakup smartfona.

Niestety na to póki co się nie zanosi.