128

Coraz bliżej dopłat do aut elektrycznych, jest szansa na 75 000 PLN

Rozporządzenie dotyczące między innymi dofinansowania zakupu samochodów napędzanych paliwami alternatywnymi pojawiło się już kilka miesięcy temu. Teraz na stronach Rządowego Centrum Legislacji opublikowano odpowiedzi na ponad 250 sugestii zmian w przepisach, z których dowiadujemy się znacznie więcej na temat tego projektu.

Rozporządzenie wejdzie w życie od 1 stycznia 2020

Przepisy dotyczące między innymi dopłat do zakupu samochodów elektrycznych i napędzanych CNG oraz LNG wejdą w życie w ramach rozporządzenia Ministra Energii. Będą finansowane ze środków Funduszu Niskoemisyjnego Transportu, z którego środki zostaną przeznaczone również na zakup pojazdów komunikacji miejskiej, pojazdów użytkowych i komunalnych, a także na budowę punktów ładowania baterii. Wiele w kwestii dopłat będzie zatem zależało od wielkości środków jakimi będzie dysponował fundusz.

Z opublikowanych przepisów, które możecie znaleźć na stronach Rządowego Centrum Legislacji wynika, że dofinansowanie zakupu samochodu dla osób prywatnych może wynieść 30%. W obecnej formie ustawodawca przewiduje maksymalną kwotę dopłaty w wysokości 36 000 PLN dla samochodów elektrycznych i 75 000 PLN dla tych napędzanych CNG (sprężonym gazem ziemnym), LNG (skroplonym gazem ziemnym) lub wodorem. Co ciekawe w Polsce w tej chwili nie ma ani jednej stacji, na której można zatankować wodór, a ostatnie wydarzenia z Norwegii, raczej nie napawają optymizmem.

To jednak było już wiadome od jakiegoś czasu. Nowe światło na projekt rozporządzenia rzucają opublikowane kilka dni temu odpowiedzi na ponad 250 uwag zgłoszonych przez różne instytucje i osoby fizyczne. Wynika z nich między innymi, że nowe przepisy powinny wejść w życie nie później niż 1 stycznia 2020 roku. To pierwsza taka deklaracja Ministerstwa Energii dotycząca dopłat. Ponownie potwierdzono też, że dopłatami nie zostaną objęte auta hybrydowe (również typu plug-in), bo nie to jest celem ustawodawcy. Promowane mają być rozwiązania niskoemisyjne i do takich ministerstwo zalicza również zasilanie przez CNG, LNG i wodór.

Jest szansa nawet na 75 000 PLN dopłaty na elektryka

Rozporządzenie w obecnej formie przewiduje maksymalną wartość dopłaty do zakupu auta elektrycznego w wysokości 36 000 PLN. Jednak w nowym dokumencie, w punkcie 221. PGE sugeruje aby dofinansowane do zakupu auta elektrycznego zrównać z autami zasilanymi CNG/LNG, czyli podnieść do 75 000 PLN. W komentarzu ministerstwa czytamy, że uwagę uwzględniono, więc jest nadzieje, że finalna dopłata zostanie zwiększona. Jednocześnie pojawi się również limit ceny dla pojazdu kupowanego na użytek prywatny. Nie jest on jeszcze znany, ale skoro rozporządzenie przewiduje dopłatę maksymalnie do 30% wartości pojazdu w kwocie 75 000 PLN, to cena nie powinna być wyższa niż 250 000 PLN. To i tak bardzo duża kwota, która daje spore pole manewru przy zakupie auta elektrycznego, a jednocześnie eliminuje z dopłat samochody luksusowe takie jak Audi e-tron czy Jaguar i-Pace.

Jeśli limit dopłaty do auta elektrycznego faktycznie by wzrósł, to na przykład cena Nissana Leaf spadłaby z 157 000 PLN do około 110 000 PLN. To nadal dużo, ale jest to już kwota zbliżona do ceny samochodu podobnych gabarytów wyposażonego w silnik spalinowy. Na dopłaty załapałyby się też takie modele jak Hyundai Ioniq i Kona electric, Volkswagen ID.3, Renault ZOE, Opel Corsa-e czy Peugeot 208e. Wybór byłby zatem całkiem spory.

Warto też odnotować, że dopłata będzie obowiązywała tylko na samochody nowe. Kupno samochodu już zarejestrowanego przez dealera nie będzie kwalifikowało się do zwrotu kosztów. Dopłata ma być też przypisana do osoby kupującej pojazd, która zobowiązuje się przy tym do jego użytkowania przez minimum 2 lata. Co ciekawe ustawodawca ufa importerom i nie zamierza podejmować żadnych działań mających na celu monitorowanie ewentualnego wzrostu cen samochodów elektrycznych po wprowadzeniu dopłat do ich zakupu. To dosyć zaskakujące, ale miejmy nadzieje, że ministerstwo wie co robi.

Teraz pozostało nam już tylko poczekać na ostateczną wersję rozporządzenia i może wtedy wreszcie sprzedaż elektryków w Polsce się rozkręci. W 2018 roku sprzedano ich zaledwie nieco ponad 600 sztuk, do 1 miliona 2025 roku jeszcze sporo nam brakuje.