6

Dockin D Fine+: Niemiecki konkurent JBL. Czy warto go kupić? [recenzja]

Są głośniki bluetooth i GŁOŚNIKI bluetooth. Do której kategorii zalicza się Dockin D Fine+? Zdecydowanie do tej lepszej. Jest to naprawdę wysokiej klasy produkt, doskonale wykonany, który podaje nam dźwięk bardzo dobrej jakości. Dodajmy do tego przystępną cenę i moduł Stereo Link. Czy potrzebujesz czegoś więcej? Sprawdź sam!

Tuż przed weekendem przybyła do mnie długo wyczekiwana paczka zawierająca dwa głośniki Dockin D Fine+. Produkt aspirujący do klasy premium, który może być ciekawą kontrofertą wobec dobrze znanych i lubianych głośników JBL. Zobaczmy czym to się je i czy te głośniki są warte swojej ceny.

Dockin D Fine+: konstrukcja

Mamy tu do czynienia z bardzo solidną konstrukcją. Wymiary urządzenia to 285 x 100 x 103 mm, a waga to prawie 2kg (1930g), a więc mówimy tu o sporym kawałku technologii.

Do materiałów nie można się przyczepić. Zastosowany plastik jest bardzo miły w dotyku, kratki eleganckie bez ostentacyjnego i nadmiernie rzucającego się w oczy logotypu. Wszystko elegancko spasowano. Mówiąc krótko, każdy element na swoim miejscu. 

Dockin d fine

Górny panel posiada cztery fizyczne guziki (głośniej/ciszej, zasilanie, play/pause) oraz diody wskazujące stan połączenia czy poziom naładowania baterii. Wszystkie fizyczne złącza znajdują się z prawej strony pod dyskretną klapką. Znajdziemy tam: wejście audio 3,5mm, wejście zasilania, wyjściowe złącze USB oraz serwisowe złącze micro USB. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to właśnie do bocznego panelu. Niestety w momencie wpięcia dowolnego kabla całość traci estetyczny wygląd, ale z drugiej strony nie ma na nie innego lepszego miejsce. Trzeba się z tym pogodzić.

Głośnik osadzony jest na dwóch gumowych nóżkach, które dają doskonałą stabilność. Urządzenie zdaje się być przyklejone do każdej powierzchni niezależnie czy był to kamień, drewno czy nawet lakierowany blat. Duży plus za to.

Sama konstrukcja nie wyróżnia się na tle konkurencji. Z przodu znajdują się dwa głośniki wysokotonowe oraz dwa średnio-niskotonowe. Z tyłu zaś umieszczone są dwa pasywne przetworniki basowe.

Cała obudowa posiada certyfikat IP55 co oznacza, że jest odporna na kurz i deszcz. Głośnik możemy więc śmiało zabrać ze sobą w plener. Szkoda tylko, że nie posiada on wygodnego uchwytu, bo całość ze względu na swoje gabaryty jest mało poręczna jeśli chodzi o przenoszenie. 

Dockin D Fine+: wyposażenie

Wraz z głośnikiem otrzymujemy to co niezbędne: kabel audio 3,5mm, ładowarkę z dwoma wtyczkami (brytyjska, polska) oraz instrukcję obsługi również w języku polskim. Brakuje tylko jakiejś torby czy etui.

Głośnik jest wyposażony w baterię o pojemności 9000mAh. Zgodnie z zapewnieniami producenta (pudełko) powinno to wystarczyć nawet na 14h grania, jednak z moich obserwacji jest to raczej wynik na poziomie 10-12h. Kolejny argument za tym, że Dockin D Fine+ może z nami śmiało powędrować w plener. Z kolei, żeby naładować urządzenie od zera do 100% należy liczyć ok. 4 godzin. Szkoda tylko, że nie posiada on żadnej torby czy etui. Niby nic, a jednak psuje to ogólny odbiór produktu jako całości. 

Fajnym dodatkiem jest wbudowany powerbank. Właśnie do tego służy gniazdo USB umieszczone w bocznym panelu. 

Dockin D Fine+: działanie

Dockin D Fine+ możemy połączyć z urządzeniem na trzy sposoby:

  • Korzystając z NFC
  • Przez gniazdo audio
  • Za pomocą Bluetooth (4.2 + aptX)

Połączenie telefonu za pomocą NFC sprawiło mi stanowczo za dużo problemów, których nie umiem wyjaśnić. Jednak jestem raczej odosobnionym przypadkiem. Kiedy udało mi się wszystko ogarnąć stało się to dziecinnie proste. Przykładamy telefon do oznaczone miejsca na głośniku i po kilku sekundach dzieje się magia, wszystko działa.

Moduł Bluetooth moim zdaniem to najsłabszy element całego urządzenia. Zacznijmy od tego, że nie próbujcie nawet oglądać czegokolwiek korzystając z tego głośnika. Połączenie po BT z telewizorem mija się z celem. Opóźnienie jest tak dużo, że dewastuje to całą przyjemność z seansu. Jeśli chodzi o korzystanie w zakresie słuchania muzyki nie mam większych zastrzeżeń. Bez problemu poruszałem się z telefonem po domu i obyło się bez większych zakłóceń. Gorzej w przypadku połączenia dwóch głośników w jeden system, ale o tym zaraz. W przypadku BT połączenie przeszło absolutnie bezproblemowo, szybko i wygodnie.

Na koniec dodam, że możemy połączyć głośnik tradycyjnie, po kablu. Tutaj obyło się bez problemów ;)

Dockin D Fine+: Stereo Link

Jak wspomniałem głośników dostałem sztuk dwie, właśnie po to, aby przetestować je w trybie Stereo Link. Nie jest to jakiś nadzwyczajny wynalazek. Po prostu łączymy je w jeden system. Całość jest bardzo dobrze zaprojektowana. Wystarczy odpalić oba głośniki, przytrzymać guzik i dzieje się magia. 

Należy zaznaczyć, że głośniki muszą być stosunkowo blisko od siebie. Myślę, że 5-6m to maksymalny dystans, aby nie było zakłóceń. Po przekroczeniu tej bariery bywa już różnie. 

Dockin D Fine+: jakość dźwięku

No dobra przejdźmy teraz do tego do czego głośnik został stworzony. Jak to gra? Mówiąc krótko, gra bardzo dobrze.

Dźwięk jest czysty, ma odpowiednią głębie. Głośniki poradzą sobie z zapewnieniem rozrywki dużej grupie osób w trakcie imprezy. Możecie być pewni, że nie zabraknie im pary. Tutaj warto zwrócić uwagę, że ja z nich korzystałem głównie w trybie BT, a jak wiemy dobra jakość dźwięku nie zawsze idzie w parze z Bluetoothem. Oba głośniki obecnie stoją u mnie na stole i zapewniają odrobinę rozrywki każdego dnia. 

Audiofil ze mnie żaden, ale nawet moje słoniowate ucho słyszy, że głośnik jest w stanie zapewnić dobre brzmienie niemal w przypadku każdego typu muzyki. Nie brakuje basu kiedy jest potrzebny, nie brakuje mocy dźwięku. Wszystko co wychodzi z głośników jest czyste i tworzy spójną całość.

Dockin D Fine+: czy warto?

Moim skromnym zdaniem zdecydowanie warto. Głośnik kupimy już za 620zł, jednak jeśli poszperamy chwilę po serwisach aukcyjnych to za podobne pieniądze możemy kupić go w zestawie z wygodną torbą.

Plusy

+ bardzo dobra jakość dźwięku

+ świetne wykonanie

+ powerbank

+ dobry czas pracy na baterii

+ norma IP55

Minusy

– nudny design. Urządzenia nie nazwiemy mistrzostwem stylu

– brak uchwytu w obudowie