Marka Somersby wprowadza do sprzedaży swój nowy produkt. Ponieważ już wcześniej recenzowałem rzeczy od Somersby dlatego postanowiłem się przyjrzeć również i tej nowości. Przypomnę, że wcześniej chodziło o pojedynek Apple i BlackBerry. Gdyby nowy produkt Somersby recenzować w stylu w jakim opisujemy telefony to wyglądałoby to mniej więcej tak: Zacznijmy od specyfikacji. Somersby Eldelflower Lime […]

Marka Somersby wprowadza do sprzedaży swój nowy produkt. Ponieważ już wcześniej recenzowałem rzeczy od Somersby dlatego postanowiłem się przyjrzeć również i tej nowości. Przypomnę, że wcześniej chodziło o pojedynek Apple i BlackBerry.

Gdyby nowy produkt Somersby recenzować w stylu w jakim opisujemy telefony to wyglądałoby to mniej więcej tak:

Zacznijmy od specyfikacji.

Somersby Eldelflower Lime to jak pisze producent „mix piwa i napoju owocowego”. W nowym wariancie zastosowano połączenie smaku kwiatu bzu i limonki. O tym, co faktycznie czuć, napiszę poniżej.

stock_kwiaty_jpg

Produkt dostępy jest w dwóch opakowaniach. Producent nie podał jednak pełnych wymiarów więc możemy tylko zgadywać. Eldelflower Lime dostępny będzie w dwóch wariantach, czyli w puszcze o pojemności 500 ml i butelce o pojemności 400 ml. Przy czym oba produkty są w tej samej cenie, czyli 4,49 PLN. Z punktu widzenia użytkownika wybór w tym przypadku będzie chyba oczywisty – wiece za te same pieniądze. Warto też zauważyć, że jeśli chodzi o zawartość procentową alkoholu nowy produkt nie różni się od swoich kolegów czyli Apple i Blackberry.

Wygląd i wykonanie:

Testowałem oba produkty i muszę powiedzieć, że szkło zastosowane w butelce jest najwyższej jakości choć nie jest to oczywiście gorilla glass). Próba porysowania powierzchni nożem czy noszenie w plecak z kluczami i innymi ostrymie przedmiotami nie powoduje żadnych efektów ubocznych dla opakowania. Niestety butelka ma pewną podstawową wadę. Zawartość nie jest wymienna. Po wypiciu nie możemy jej uzupełnić ponieważ producent nie wymyślił trwałego zamknięcia.

muzyka_elder_jpg

limonka_inside_jpg

Jeśli chodzi o puszkę – zastosowany materiał jest w miarę trwały. Nasz produkt potrafi przeżyć upadek z wysokości ok 1 metra bez uszkodzenia i utraty zawartości. Niestety podobnie jak w przypadku butelki – zawartość puszki nie jest wymienna lub automatycznie uzupełniana.

Gdyby oceniać Design obu wariantów to wybrałbym zdecydowanie butelkę. Wprawdzie opakowanie jest mniej praktycznie ale za to dużo lepiej komponuje się ono z kolorami mojego biurka przy którym pracuję. Butelka powoduje też, że podświadomie poprawia nam się smak napoju.

W obu wariantach natomiast producent nie zaryzykował z większymi zamianami graficznymi. Z jednej strony jest to zrozumiała decyzja – wypracowana identyfikacja marki przyciąga stałych klientów. Z drugiej strony bardziej odważna zamiana mogłaby spodobać się nowym użytkownikom. Na szczęście główna kolorystyka produktu jest na tyle charakterystyczna, że nie pomylimy go z innymi wariantami a już na pewno nie z BlackBerry.

Jak się tego używa i o wydajności

Do testów dostałem dość spory ,ale, jak się okazało, niewystarczający zapas produktu. Nie „zapuściłem” typowych benchmarków jeśli chodzi o wydajność. Nie o to jednak w tym produkcie chodzi i nie to jest najważniejsze.

Eldelflower Lime ma być przede wszystkim orzeźwiający. Zdecydowanie najlepiej smakuje dobrze schłodzony. Jeśli chodzi o moc tego produktu to jest ona na tyle dobrze dobrana, że można go swobodnie eksploatować przez kilka godzin bez znaczących efektów ubocznych takich jak przegrzanie czy nieostry obraz.

Walory smakowe opisane przez producent są dobrze wyczuwalne. Jestem w stanie wyczuć oba smaki, które połączone tworzą naprawdę orzeźwiającą kompozycję. Jedna uwaga – nie polecam pić na ciepło – jest za słodko. Nie polecam zresztą picia żadnego napoju tego typu na słodko

Warto też nadmienić, że Somersby promuje przy okazji swoich napojów ciekawy trend, który nazywa #friendsie czyli specjalny hashtag, który ma służyć do zapraszania do grona znajomych. Friendsie ma być też opozycją do popularnego wyrażenia selfie, które jak sama nazwa wskazuje skupia się bardziej na jednej osobie a nie na gronie znajomych a o znajomych przecież w dobrej zabawie chodzi.

formatka_elder2_jpg

Jeśli chodzi o używanie obu wariantów to nie zauważyłem większych problemów ani z uchwytem ani też trzymaniem ich w ręce. Opakowania są tak przygotowane, że nie grozi nam wymsknięcie czy wyślizgnięcie z ręki.

Oba warianty gwarantują nam od kilku do kilkunastu minut schłodzenia, w zależności od tego jak bardzo jesteśmy spragnieni. Zresztą to właśnie od naszego pragnienia powinno zależeć to na których model się decydujemy. Jak wspomniałem wcześniej w specyfikacji w tej samej cenie dostajemy różne pojemności w różnych opakowaniach.

Podsumowując – Lord zdał egzamin. Opakowania silnie nawiązują do całej serii. Jeśli chodzi o design to również nie mam uwag. Nowy model dobrze trzyma się w dłoni, nie wyślizguje się. Z wydajnością jest również w porządku, nie stwierdzono żadnych efektów ubocznych nawet przy wielogodzinnych testach. No i #friendsie wydaje się być faktycznie ciekawym trendem.

Tekst i test komercyjny.