30

Do it tomorrow – najprostsza i najładniejsza lista „to do” na świecie

W internecie roi się od serwisów pozwalających na tworzenie list zadań. Jedne stawiają na minimalizm i niezbędne funkcje (todo.ly), inne obładowane funkcjami próbują skusić internautów innowacyjnym podejściem do zarządzania czasem. Efekt? Dobitny przerost formy nad treścią, który nie tylko nie pomaga w efektywnym planowaniu, ale je wręcz uniemożliwia. Na szczęście są jeszcze startupy typu Do […]

W internecie roi się od serwisów pozwalających na tworzenie list zadań. Jedne stawiają na minimalizm i niezbędne funkcje (todo.ly), inne obładowane funkcjami próbują skusić internautów innowacyjnym podejściem do zarządzania czasem. Efekt? Dobitny przerost formy nad treścią, który nie tylko nie pomaga w efektywnym planowaniu, ale je wręcz uniemożliwia. Na szczęście są jeszcze startupy typu Do it Tomorrow, które prostotę i intuicyjność stawiają ponad wszystko, oferując przy tym szczyptę niekonwencjonalnych rozwiązań.

Nigdy nie byłem zbyt dobry w planowaniu zadań (tak, wiem zaczyna się wynurzeniem – niemalże, jak w mailu od spamera namawiającym do wykupienia mega skutecznego kursu zarządzania czasem). Za każdym razem wypracowany model nie sprawdzał się, głównie ze względu na moją niekonsekwencję i brak dyscypliny. Szukając kolejnego rozwiązania, trafiłem na Do it Tomorrow, a jego prostota mnie wręcz zniewoliła.

Serwis jest właściwie jedną stroną z bardzo atrakcyjnym motywem stylizowanym na notes. Po załadowaniu strony zobaczymy animację otworzenia i usłyszymy charakterystyczny szelest kartek. Efekciarstwo? Owszem, ale pozwala wczuć się w klimat pracy. Przy dziesiątym załadowaniu Do it Tomorrow dźwięk ten będzie na nas działał jak dzwonek na psa Pawłowa (nikomu nie uwłaczając naturalnie).

Notes, jak nietrudno się domyślić, służy do zapisywania zadań. Nie będziemy jednak wertowali jego kartek, na których przygotowano tabelki z miesiącami/tygodniami i milionami wodotrysków. Tutaj strony są dwie – dziś i jutro. Automatycznie wyklucza to planowanie długoterminowe, do czego Do it Tomorrow po prostu się nie nadaje. Możemy za to przygotować listę rzeczy do zrobienia na dziś (pijąc poranną kawę), a potem sukcesywnie je odkreślać, korzystając z iPhone’a, iPada lub smartfona z Androidem. Każdej czynności towarzyszy prosta animacja i efekt dźwiękowy, a kolejne pozycje na liście wyglądają tak, jakby zostały napisane ręcznie (szkoda, że font nie obsługuje poprawnie wszystkich polskich znaków diakrytycznych). Nie jestem zwolennikiem tego typu interfejsów, ale ten wyjątkowo przypada do gustu. Mimo dużej ilości efektów działa szybko i jest responsywny. Zadania możemy w prosty sposób edytować lub odkładać na kolejny dzień. Całość jest do bólu prosta i nie wymaga żadnego lawirowania po kalendarzu czu kategoriach.

Niemal identycznie wygląda wspomniana aplikacja na platformy mobilne. Ta sama stylistyka, efekty, dźwięki i funkcje. Użytkownik może synchronizować swoje zadania z serwerem, przez co będzie miał do nich dostęp z każdego urządzenia. Ale jeżeli nie chce, bo potrzebuje innych list na komputerze i innych na smartfonie, ma możliwość rezygnacji z tej funkcji.

A jak Wam się podoba taki nietypowo prosty i zarazem efektowny sposób organizowania zadań? Czy ograniczony zasób funkcji Do it Tomorrow nie przeszkadza w codziennym użytkowaniu? Chętnie poznam Wasz punkt widzenia na ten temat.