17

Dlaczego w zasadzie zakazano w Polsce korzystania z wypożyczalni rowerów miejskich? To bezpieczniejsze niż komunikacja miejska

Od dziś obowiązują już poluzowane ograniczenia w życiu publicznym obywateli, można wychodzić na spacery czy do lasu, nawet bez masek. Jednak w zapisach rządzących nie znalazło się odblokowanie miejskich wypożyczalni rowerów.

Przed wybuchem pandemii koronawirusa już źle było z miejskimi wypożyczalniami rowerów, straty największego operatora Nextbike Polska czy zamknięcie wypożyczalni w Krakowie i Trójmieście to tylko niektóre symptomy gorszych czasów dla tej formy przemieszczania się po mieście.

Wprawdzie już przed tym kryzysem liczba wypożyczeń znacząco spadła, w czym upatrywałem pojawienie się hulajnóg na chodnikach polskich miast, jednak nadal stanowiły znaczący wkład w ułatwienie poruszania się po mieście, często też w drodze do czy z pracy. Skończyło to się zupełnie z chwilą wprowadzenia ograniczeń w przemieszczaniu się, w związku z wybuchem pandemii koronawirusa.

Zastanawiam się jednak dlaczego tak naprawdę? Jesteśmy bardzo zdyscyplinowani w tych ograniczeniach, nie korzystalibyśmy z nich rekreacyjnie, tylko po to aby dostać się do pracy czy przychodni, z pominięciem komunikacji miejskiej, w której nawet bardziej jesteśmy narażeni na zarażenie. Podobnie zresztą jak w przypadku uczestnictwa w mszach kościelnych czy nawet przy codziennych zakupach, częściej dotykamy klamek sklepowych niż byśmy dotykali kierownic wypożyczanych rowerów. Przy zachowaniu środków dezynfekcji, rękawiczek, czy maseczek osoby wypożyczające rowery mogłyby to z powodzeniem robić dalej.

Oczywiście pozostaje pytanie czy by chciały wypożyczać, ale tu odpowiedź przynosi nam badanie przeprowadzonym przez Nextbike. W badaniu udział wzięli użytkownicy rowerów miejskich z całej Polski, w tym z Warszawy (470), Wrocławia (172), Poznania (117) oraz z Katowic, Płocka, Zielonej Góry, Chorzowa, Sosnowca, Częstochowy, Kalisza, Lublina, Szczecina, Białegostoku i innych.

Wprawdzie na pytanie, czy jesteś za zniesieniem zakazu korzystania z rowerów miejskich 31% osób odpowiedziało, że nie, ale nadal pozostaje prawie 70% tych, którzy albo chcą całkowitego zniesienia zakazu, albo umożliwienie korzystania z nich od poniedziałku do piątku (wspomniane dojazdy do z pracy).

Na drugie pytanie, już bardziej złożone – czy wybrałbyś rower zamiast innego środka transportu publicznego, aż 61% wybrałoby rower, uznając go za bardziej bezpieczny niż komunikacja zbiorowa, kolejne 6% wybrałoby rower, by nie czekać na autobus w tłumie oczekujących na przystanku, 5% z kolei odpowiedziało, że dzięki rowerowi nie byliby uzależnieni od rozkładu jazdy i uważają rower jako wygodny środek dojazdu do pracy.

W ogólnej ocenie bezpieczeństwo rowerów miejskich w czasie pandemii uznane zostało jako dobre przez ponad połowę respondentów – 488 osób. Uważają, że rower jest bezpieczny przy zachowaniu ostrożności i właściwej higieny. Prawie 27 % uznaje, że jest ryzyko zakażenia, ale można je ograniczyć i oceniło bezpieczeństwo rowerów jako średnie. Pozostałe 20 % ma obawy o zarażanie się wirusem jak w każdym innym środku transportu.

Co ciekawe, sam urząd miasta stołecznego Warszawy w ramach konsultacji w sprawie poluzowania obostrzeń związanych z ograniczeniem w życiu publicznym obywateli wskazuje, że Polska jako jedyny kraj wprowadziła zakaz korzystania z rowerów miejskich, kiedy inne kraje wręcz zachęcają do tego. Dla przykładu padają tu Berlin, który poszerzył w ostatnim czasie pasy rowerowe na jezdni, a w Paryżu wprowadzono darmowe godzinne przejazdy, by zachęcić ludzi do ich korzystania odciążając komunikację miejską.

Sprawa z wypożyczalniami rowerów jest tym bardziej dyskusyjna, że takie same ograniczenia nie dotyczą wypożyczalni hulajnóg, choć kontakt z nimi osób, które je wypożyczają jest taki sam jak z rowerami, włącznie z wypożyczaniem ich z poziomu aplikacji.