6

Dlaczego Sony tak szybko zmienia flagowca? Jest przynajmniej jeden powód

Sony zaprezentowało wczoraj cały pakiet nowych produktów, a perłą w koronie okazał się chyba smartfon Xperia Z1, którego premiery spodziewano się już od dłuższego czasu. Można napisać, że większych niespodzianek nie było – to prawdziwa rakieta wyposażona w zestaw mniej lub bardziej przydatnych funkcji. Rakieta, która może się podobać klientom i… która wysyła na przedwczesną […]

Sony zaprezentowało wczoraj cały pakiet nowych produktów, a perłą w koronie okazał się chyba smartfon Xperia Z1, którego premiery spodziewano się już od dłuższego czasu. Można napisać, że większych niespodzianek nie było – to prawdziwa rakieta wyposażona w zestaw mniej lub bardziej przydatnych funkcji. Rakieta, która może się podobać klientom i… która wysyła na przedwczesną emeryturę model Xperia Z. Dlaczego?

Japoński koncern poważnie przyspieszył z premierą nowego flagowca – dobrze przyjęty przez testerów i użytkowników Xperia Z mógłby spokojnie stać na czele ich oferty jeszcze przez kilka kwartałów. Sony postanowiło jednak podkręcić tempo zmian, a stoi za tym prawdopodobnie chęć pochwalenia się modułem fotograficznym w najnowszej słuchawce. Bo to właśnie ten aspekt sprawia wrażenie najsilniej akcentowanego w Xperii Z1. Na samym telefonie sprawa się nie kończy – Japończycy pokazali też obiektywy do smartfonów, o których pisałem pod koniec lipca (ostatnio uwagę poświęcił im Jan i pewnie wróci jeszcze do tego motywu).

Czy moduł fotograficzny w Xperii Z był kiepski? Raczej nie, ale od czasu premiery tego smartfonu trochę się zmieniło – pojawił się np. model Lumia 1020 i, zdaniem niektórych, wytyczył kierunek rozwoju „fotografii mobilnej” oraz standardy, które powinny się stać drogowskazem dla konkurencji. Sony nie zamierzało pozostawać obojętne na te wydarzenia. Zwłaszcza, że sprzęt foto był i jest jednym z najmocniejszych filarów korporacji. Można wręcz zadać pytanie: jeśli nie Sony, to kto miałby dokonać udanego połączenia telefonu z aparatem?

Obecnie na rynku mobilnym trwa wyścig na moduły fotograficzne i nie da się ukryć, że Nokia oraz Sony wyszły w nim na prowadzenie. Niedługo może się jednak okazać, iż samodzielnym liderem zostanie japoński koncern – wszak dział Nokii odpowiedzialny za produkcję Lumii staje się własnością Microsoftu. Nie można wykluczać, że wpłynie to negatywnie na rozwój nowych smartfonów lub spowolni cały proces i Lumie stracą trochę do produktów Sony. Gigant z Kraju Kwitnącej Wiśni świetnie wstrzelił się zatem w czasie ze swoimi produktami i całym smartfonowo-fotograficznym projektem.

Najciekawsze jest to, że Sony rzuca rękawicę pozostałym producentom smartfonów (albo ją podnosi – zależy od punktu widzenia), ale niejako przy okazji poważnie motywuje do działania inne firmy z sektora fotograficznego. Pisałem kiedyś o obawach Nikona, który dostrzegł zagrożenie tkwiące w smartfonach. Z każdą kolejną premierą słuchawki z rozwiniętym modułem foto w korporacji musi się poważnie podnosić ciśnienie. Zresztą, nie tylko u nich. Sony dostrzegło sporą szansę na rozwój i zamierza przyczynić się do zmian na rynku. Zmian, dzięki którym może sporo zarobić i wzmocnić swoją pozycję.

Źródło grafiki: engadget.com