105

Dlaczego nie odkryliśmy życia w kosmosie i dlaczego odkrywanie nadających się do zamieszkania planet jest niepokojące?

Pomiędzy informacjami o nowych gadżetach, czasami przychodzi refleksja na temat tego gdzie się znajdujemy i dokąd zmierzamy? Czy popularyzacja smartfonów, powstawanie dronów i pierwszych egzoszkieletów doprowadzi nas kiedyś do eksploracji terytoriów pozaziemskich? Czy to możliwe, że jesteśmy sami w tej niewyobrażalnej przestrzeni? Czemu dotąd nie odkryliśmy żadnych śladów czy sygnałów pochodzących od inteligentnych form życia? […]

Pomiędzy informacjami o nowych gadżetach, czasami przychodzi refleksja na temat tego gdzie się znajdujemy i dokąd zmierzamy? Czy popularyzacja smartfonów, powstawanie dronów i pierwszych egzoszkieletów doprowadzi nas kiedyś do eksploracji terytoriów pozaziemskich? Czy to możliwe, że jesteśmy sami w tej niewyobrażalnej przestrzeni? Czemu dotąd nie odkryliśmy żadnych śladów czy sygnałów pochodzących od inteligentnych form życia? Czy z faktu braku innych inteligentnych form życia wynika jakieś zagrożenie dla nas, z którego powinniśmy wyciągnąć wnioski?

Wydaje się mało prawdopodobne, że we wszechświecie znajdują się dużo cywilizacji rozwiniętych na naszym poziomie, nie mówiąc o znacznie bardziej rozwiniętych przypadkach, od których nie odebraliśmy żadnego sygnału istnienia, fali radiowej, czegokolwiek. Powstaje więc pytanie dlaczego tak się dzieje? Dyskusje na ten temat trwają od bardzo dawna. Wybitny polski pisarz Stanisław Lem zdradzał w początkach swojej twórczości wielki entuzjazm w kierunku odkrywania pozaziemskich form życia, która z czasem przerodziła się w pewne rozczarowanie, że żaden postęp w tej materii się nie dokonał.

Jedna z hipotez mówiła o tym, że być może planet spełniających wszystkie warunki umożliwiające powstanie życia jest bardzo mało. Taka planeta musi być w odpowiedniej odległości od gwiazdy, posiadać odpowiednią atmosferę i skład, ale być również odpowiednio oddalona od centrum galaktyki, które emituje silne promieniowanie. Czynników jest tysiące, wszystkie muszą być spełnione jednocześnie. Nasza Ziemia wydaje się strzałem jeden na setki miliardów, a może jeszcze rzadszym. Z czasem jednak zdaliśmy sobie sprawę, że wszechświat jest tak niewyobrażalnie duży, że nawet tak rzadkie zjawiska jak Ziemia mogą w nim występować na pęczki. Statystycznie rzecz ujmując, planet spełniających wszystkie warunki musi być bardzo dużo. Zostawiając statystykę na boku, sami taką planetę odkryliśmy. Jednak żadnych znaków życia.

universe-hd-photo95-JPG

To zjawisko – dużą ilość planet potencjalnie nadających się do zamieszkania przy jednoczesnym braku jakichkolwiek dowodów na istnienie inteligentnych form życia, nazwano Wielkim Filtrem. Jest to dodatkowy, nieokreślony na razie czynnik, który powoduje, że życie we wszechświecie jest jeszcze rzadsze, niż sprzyjające mu warunki. Planety potencjalnie przyjazne życiu odkrywamy, a śladów życia nie. Musimy jednocześnie pamiętać, że inteligentna forma życia, która dorównuje rozwojem nam, lub nas przewyższa, powinna być stosunkowo łatwiejsza do odkrycia, niż sama planeta, właśnie z powodu nadawania sygnałów, niekoniecznie w celu skomunikowania się z nami czy inną cywilizacją, lecz między sobą, tak jak my nadajemy sygnały radiowe i telewizyjne. Tym czasem my nic nie odbieramy. Wszechświat z naszej perspektywy wydaje się przerażająco pusty.

Jedna z teorii mówi, że być może takie cywilizacje powstają, ale na drodze ewolucji, na pewnym poziomie rozwoju, ulegają zagładzie. Być może chodzi o wynalezienie energii jądrowej, z którą człowiek na razie przeł ledwie kilkadziesiąt lat? Być może o coś innego, do czego jeszcze nie udało nam się dojść, ale wciąż mamy przed sobą? W praktyce może oznaczać to, że im więcej odkrywamy planet zdatnych do życia, ale z jakichś powodów pozbawionych inteligentnych form życia, tym większa szansa, że albo jesteśmy pewnego rodzaju anomalią i inteligentne formy życia są niewiarygodnie rzadkie z innych powodów, albo zbliżamy się w swoim rozwoju do punktu, którego inne cywilizacje nie przetrwały.

NASA potwierdziła odkrycie nowej planety, nazwanej Kepler-186f, pierwszej planety wielkości ziemi, znajdującej się w strefie sprzyjającej powstawaniu życia. Planeta znajduje się 492 lata świetlne od nas. Jeżeli jest jałowa, oznacza to tylko tyle, że nadal nie wiemy, czemu życie w kosmosie jest takie rzadkie i z czego wynika Wielki Filtr. Jeśli natomiast jest zamieszkała przez stworzenia na wcześniejszym etapie rozwoju niż my sami, to jednocześnie czyni to bardziej prawdopodobnym tezę, że cywilizacje nie są w stanie przetrwać pewnego etapu swojego rozwoju, który mamy jeszcze przed sobą.

Artykuł powstał na bazie informacji z serwisu Ars Technica. Pierwsza grafika pochodzi ze strony NASA, a zdjęcie ze strony universe-beauty.com.