7

Dlaczego duże firmy powinny zastanowić się nad obecnością na Kickstarterze

Kickstarter to chyba najpopularniejsza platforma crowdfundingowa na świecie. Większość z obecnych tam projektów chce po prostu zebrać pieniądze na uruchomienie produkcji, rozpoczęcie sprzedaży czy wysyłki międzynarodowej. Zasadniczo chodzi o pozyskanie pieniędzy. Jednak jest kilka firm o stabilnej pozycji na rynku, które w Kickstarterze zobaczyły nowy potencjał. Chodzi o możliwość badania opinii i otrzymania ciekawego feedbacku […]

Kickstarter to chyba najpopularniejsza platforma crowdfundingowa na świecie. Większość z obecnych tam projektów chce po prostu zebrać pieniądze na uruchomienie produkcji, rozpoczęcie sprzedaży czy wysyłki międzynarodowej. Zasadniczo chodzi o pozyskanie pieniędzy. Jednak jest kilka firm o stabilnej pozycji na rynku, które w Kickstarterze zobaczyły nowy potencjał. Chodzi o możliwość badania opinii i otrzymania ciekawego feedbacku na temat produktów, które się tam pojawiają. Czy Kickstarter ma szansę stać się nowym kanałem, dzięki, któremu marketerzy będą mogli badać opinię klientów?

Rami Masalami to twórca i CEO średniej wielkości firmy Securifi. Nie jest jednak on typowym startupowcem, których projekty można znaleźć na Kickstarterze. Do zakończenia jego projektu na najpopularniejszej platformie crowdfundingowej został tydzień, a do tej pory udało mu się zebrać ponad 400 tysięcy USD. Almond+, bo tak nazywa się urządzenie, na które zbiera pieniądze to pewnego rodzaju router Wi-Fi, dzięki któremu do domowej sieci możemy podpiąć termostat czy oświetlenie naszego domu. Jednak jak twierdzi Rami, obecność Almond+ na kickstarterze nie była spowodowana potrzebą zebrania pieniędzy.

Almond+ to następca pierwszej wersji routera stworzonego przez Securifi, jego poprzednik został sprzedany w nakładzie kilkuset tysięcy sztuk. Stąd może dziwić obecność drugiej wersji na Kickstarterze. Skoro pierwsza wersja sprzedawała się bardzo dobrze, to firma musiała na pewno na niej zarobić i nie powinna mieć problemów ze stworzeniem Almond+, a raczej nie powinna mieć problemów finansowych i sięgać po pieniądze z Kickstartera.

Większość projektów, które zobaczyć można na Kickstarterze są tworzone przez zespoły, których marzeniem jest spopularyzowanie danego przedmiotu czy usługi. Tym bardziej, że większości z tych, którym się udało zebrać wymaganą kwotę udało się także znaleźć inwestora, anioła biznesu czy po prostu zaczęli dobrze zarabiać na swoim projekcie.

Jednak jest pewna grupa firm, które podchodzą do Kickstartera nie na zasadzie miejsca gdzie można zebrać pieniądze na start, ale patrząc na niego pod kątem realizacji innych celów biznesowych takich jak badanie rynku zbytu, product design, otrzymanie feedbacku od potencjalnych klientów czy odnalezienie ciekawych producentów czy firm, które mogłyby outsourcować produkcję ich sprzętu.

Zasadniczo ma to sens, bo jak najlepiej zbadać opinię konsumentów, jeżeli nie poprzez pokazanie im produktu i zaproponowanie dobrej ceny? Skorzystanie z Kickstartera czy innej platformy crowdfundingowej jako narzędzia do przeprowadzenia badań konsumenckich jest ciekawym zabiegiem, trzeba to przyznać. Dzięki Kickstarterowi, firma uruchamiająca projekt nie tylko pyta odwiedzających o opinię na temat ich produktu, ale zasadniczo otrzymuje także od nich pieniądze, które de facto też są pewną formą opinii.

Dla Securifi odpalenie projektu na Kickstarterze jest właśnie formą badania konsumenckiego. Bo dzięki odpalonemu projektowi, firma może za niewielkie pieniądze otrzymać wysokiej jakości feedback od użytkowników Kickstartera w momencie, kiedy produkt jest dopiero w fazie rozwoju. Dzięki temu firma ma czas na poprawienie swojego produktu, wprowadzenie istotnych zmian przez co na swój sposób zabezpiecza się przed falą krytyki, którą mogłaby otrzymać za wypuszczenie produktu, który nie spełniałby wymogów/potrzeb odbiorców.

Większość swojego sprzętu Securifi sprzedaje poprzez popularną platformę Amazon,  niestety firma nie ma możliwości zapytać ludzi, którzy kupili ich produkt o opinię. Zresztą komu by się chciało wypełniać jakieś druczki czy wisieć na telefonie odpowiadając na pytania w ankiecie? Dzięki Kickstarterowi, firma poniekąd usuwa barierę stojącą pomiędzy produktem, a klientami. Bo klienci sami mogą mieć wpływ na finalny kształt ich urządzenia. Rami chwali się, że od startu projektu Almond+ na Kickstarterze, jego firma otrzymała ponad 700 wiadomości z opiniami na temat nowego urządzenia. Większość z nich podpowiada/sugeruje co można by było ulepszyć.

Securifi to nie jedyna firma, która zdecydowała się na Kickstarterowe badanie opinii konsumentów. Firma Double Fine Production od dekady produkuje gry komputerowe i ma na swoim koncie kilka nagród w tej dziedzinie. W zeszłym roku dzięki Kickstarterowi udało jej się zebrać 3,3 miliona USD od 88 tysięcy osób. Jak twierdzi CEO Duble Fine, firma nie pojawiła się na Kickstarterze jedynie dla pieniędzy. Przede wszystkim chcieli pokazać ludziom swój pomysł i sprawdzić czy ma on potencjał, a dopiero potem przystąpić do jego realizacji. Właśnie dzięki Kickstarterowi otrzymali opinie i informacje jak powinna wyglądać ich gra.

Kolejną firmą, która pojawiła się na Kickstarterze by zbadać opinię swoich konsumentów była Days Of Wonder, czyli firma która na co dzień produkuje gry planszowe i komputerowe. Ich celem nie było zebranie pieniędzy, a zbadanie czy developerzy powinni zająć się tworzeniem ich najpopularniejszej gry na tablety z Androidem. Ich Gra Small World 2 cieszy się ogromną popularnością wśród użytkowników tabletów ze stajni Apple, tym samym firma chciała sprawdzić czy jest sens na dostosowywanie jej dla posiadaczy Androidowych tabletów.

Twórcy kampanii na Kickstarterze ustawili sobie ambitny cel zebrania 190 tysięcy USD, który miał być wartością zaporową niemożliwą do osiągnięcia. Pierwszego dnia od uruchomienia projektu udało im się zebrać 90 tysięcy USD. Tego samego dnia, którego projekt wystartował został on zamknięty na polecenie CEO Erica Hautemont. Twórcy projektu zorientowali się, że pieniądze przelewają nie posiadacze tabletów z Androidem na pokładzie, a posiadacze iPadów i fani ich gier planszowych. Popełnili jeden błąd, gdyż w zamian za pieniądze przelane na konto projektu zaoferowali bonusy dla posiadaczy iPadów. Błędem było złe targetowanie kampanii, jednak sam pomysł był bardzo dobry. Sam CEO przyznaje, że z tego błędu firma nauczyła się wiele i w marcu ponownie uruchomi projekt na Kickstarterze, jednak zostanie on inaczej sformułowany.

Tego typu akcje badające opinię konsumentów mogą wyjść na dobre samemu Kickstarterowi. Generalnie platforma ta utrzymuje się z procentu, który pobiera od każdego projektu, który udaje się zrealizować. Dzięki takim akcjom Kickstarter może zachęcić duże firmy do obecności na swojej platformie, a dodatkowo może ich zachęcić do ustawiania wysokich sum, które trzeba zebrać, by zrealizować projekt.

Póki co jednak, niewiele firm myśli o obecności na Kickstarterze w celu badania opinii swoich konsumentów. Jest to jednak jeszcze bardzo świeży pomysł i ciężko jest określić jaką rzeczywistą wartość może przynieść. Tego typu działania marketingowe będą jeszcze długo zarezerwowane jedynie dla firm, które działają na rynku amerykańskim lub planują się tam szybko pojawić. W Polsce platformy crowdfundingowe nie cieszą się dużą popularnością, nie wiem czy jest to spowodowane problemami finansowymi Polaków, czy może nasza mentalnością. Jednak dopóki nie zostaną spopularyzowane tego typu formy badań marketingowych będą one zarezerwowane jedynie dla USA.