13

Od wczoraj boję się robotów. Przez Disney’a

Jakiś czas temu zachorowałem na dziwną przypadłość – chomikuję teksty. W wielkim skrócie chodzi o to, że odkładam na potem olbrzymie ilości artykułów. Jeśli w danej chwili nie mam czasu na lekturę tekstu, a uznaję go za ciekawy, to ląduje w jednej ze skrytek oznaczonych dziwnymi tytułami i najczęściej tam kończy swój żywot, bo informacji […]

Jakiś czas temu zachorowałem na dziwną przypadłość – chomikuję teksty. W wielkim skrócie chodzi o to, że odkładam na potem olbrzymie ilości artykułów. Jeśli w danej chwili nie mam czasu na lekturę tekstu, a uznaję go za ciekawy, to ląduje w jednej ze skrytek oznaczonych dziwnymi tytułami i najczęściej tam kończy swój żywot, bo informacji cały czas przybywa i coraz trudniej wrócić do czegoś sprzed kilku miesięcy. Tym razem jednak zrobiłem wyjątek, a skłonił mnie ku temu strach przed robotem.

Wśród tekstów kolekcjonowanych znalazło się miejsce dla materii poświęconej sztucznej inteligencji i szeroko pojętej robotyce. Najczęściej są to informacje na temat osiągnięć DARPA (przynajmniej tych, o których można mówić/pisać) i badań/testów prowadzonych przez inne organy tego typu. Do odwiedzin w moim „skarbcu” skłoniły mnie jednak prace specjalistów z Disney Research. Przyznam szczerze, iż nawet nie zdawałem sobie sprawy z istnienia tej jednostki, a gdyby ktoś spytał mnie na ulicy, czym mogą się zajmować w takim DR, to odpowiedziałbym pewnie, że wymyślaniem nowych kostiumów dla Kaczora Donalda. Tymczasem…

Tymczasem zapaleńcy z Disney Research (wśród nich znalazł się Harry Potter – można go wyłowić w filmie) zajmują się np. tworzeniem robotów. I to takich, które wywołują dreszcz (przynajmniej w moim przypadku tak było). Maszynę dość dobrze przedstawiono na filmie. Straszne nie jest w niej to, że potrafi łapać piłkę i żonglować, lecz jej ludzkie odruchy i fizjonomia. Przyznam szczerze, iż poczułem się dziwnie, gdy robot z twarzą wzruszył ramionami, reagując tym na swoje niepowodzenie. Ciekawe, jakie wrażenie wywoła ta postać na gościach odwiedzających parki rozrywki Disney’a (mają stanowić jedną interaktywnych atrakcji)? Dzieci będą pewnie zachwycone.

O ile zespół Disney Research tworzy swojego robota dla zabawy (i to w różnych kontekstach), o tyle DARPA kieruje się trochę innymi pobudkami. Widziałem już różne wersje ich robotów bojowych (najczęściej przypominały zwierzęta), ale w moim małym archiwum znalazło się także miejsce dla robota-ratownika. Choć powinienem się cieszyć z tego, że jest to dość zwinna maszyna i kiedyś może mi pomóc, to jakoś nie mogę podzielać entuzjazmu jego twórców i zwolenników projektów tego typu. Dlaczego? Po prostu – gdzieś istnieje granica, której lepiej nie przekraczać, bo może się to źle skończyć.

Brzmi banalnie i bardzo naiwnie, ale co począć – człowiek naoglądał się w życiu apokaliptycznych wizji, w których ludzka rasa kręci na siebie bicz i teraz trudno wymazać to z pamięci. Tym samym, trudno z entuzjazmem podchodzić do tworzenia humanoidalnych maszyn. Powiem szczerze, iż wolę, by dzieci bawiły się w wesołym miasteczku z psem Pluto, niż z robotem imitującym człowieka. Chciałbym też, by z płonącego budynku wyniósł mnie strażak – gdyby pojawił się robot z filmu, to reakcje mogłyby być różne…

Źródło zdjęcia: techspot.com