32

Najwyraźniej w 2020 Polacy będą dalej na potęgę piracić filmy i seriale z Disney+

W Sieci regularnie czytamy o nowych planach Disney i nadchodzących premierach, ale najbardziej wyczekiwana informacja wciąż się nie pojawia. Na liście właśnie ogłoszonych krajów nadal brakuje Polski i nie wiadomo, kiedy nad Wisłą pojawi się serwis VOD Disney+.

Disney+ w nowych krajach

Zdarzenie to zdają się też oddalać liczne umowy Disney z lokalnymi dystrybutorami i usługami VOD, jak HBO GO oraz VOD.pl, gdzie od kilku tygodni w ofercie można znaleźć wiele produkcji powstałych pod szyldami marek należących do giganta. Siłą Disney+ są właśnie filmy i seriale takich marek jak Marvel, Star Wars, Pixar czy National Geographic – mają one w Polsce wielu fanów, a nie bez znaczenia są także oryginalne produkcje Disney+, jak „Mandalorian”, których nie znajdziemy nigdzie indziej. Następstwem absencji Disney+ w Polsce jest całkowity brak dostępności tych treści w naszym kraju i choć istnieją pewne metody na korzystanie z Disney+ w naszym regionie, to można śmiało zakładać, że widzowie z takich krajów jak Polska przyczynili się do wywindowania „Mandaloriana” w rankingach najczęściej piraconych seriali w 2019 roku.

Zobacz też: Filmy Studio Ghibli na Netflix – fani anime będą wniebowzięci

Niestety, jak na razie nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić w najbliższej przyszłości. Na liście krajów, gdzie Disney+ pojawi się pod koniec marca, znajdują się Wielka Brytania, Irlandia, Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania, Austria i Szwajcaria. Wiedzieliśmy o nich nieco wcześniej, zaś najnowsze doniesienia wskazują na Portugalię, Belgię i kraje nordyckie – tam Disney+ zawita latem tego roku. Kilka miesięcy temu wydawało się, że Polska może znaleźć się w gronie krajów, gdzie Disney+ będzie dostępne w pierwszej połowie 2020 roku, ale na chwilę obecną temat ucichł.

Filmy i seriale Disney w Polsce jak na razie u konkurencji

Za to w grudniu 2019 roku VOD.pl ogłosił, że Ringier Axel Springer Polska rozpoczyna współpracę z The Walt Disney Company i ofertę serwisu wzbogaci ponad 100 produkcji Disney’a. Na liście widniały między innymi najnowszy „Król Lew”, „Toy Story 4”, saga „Gwiezdnych Wojen”, filmy z uniwersum Marvela, seria „Piraci z Karaibów” oraz klasyki jak „Bambi” czy „Mała syrenka”. Przytłaczająca większość tych tytułów to produkcje, które Disney uczyniło dostępnymi na wyłączność w Disney+ w ramach abonamentu i wejście w taką współpracę w Polsce może, choć oczywiście nie musi oznaczać szukania źródeł przychodów w okresie, gdy platforma VOD jeszcze nie u nas obecna. Trudno byłoby mi uwierzyć, że taka umowa obejmowałaby zaledwie miesiąc czy kwartał. Myślę, że taka licencja może dotyczyć na przykład 6 lub 12 miesięcy, a w takim wypadku start Disney+ w Polsce w tym okresie mijałby się z celem.

Polecamy: Sprawdzamy nowe VOD Disney+

Niewykluczone, że się mylę i obecność w innych usługach treści Disney’a wcale nie przekreśla rychłego wprowadzenia usługi do Polski, ale nie jest to odosobniona opinia. Coraz trudniej dostrzec w działaniach i komunikatach Disney cokolwiek, co miałoby wskazywać, że jest inaczej. Tymczasem takie seriale jak „Mandalorian” czy nowa seria „High School Musical” oficjalnie pozostają poza zasięgiem Polaków, choć oczywiście nie brakuje różnych sposobów na ich obejrzenie. I traci na tym Disney, i tracą na tym widzowie, którzy nie mogą doczekać się polskiej premiery serialu „Mandaloriana”, który polskie tłumaczenie (napisy i dubbing) w holenderskiej wersji serwisu ma od samego początku. Skoro nie pierwsza, to może jednak druga połowa 2020? Przypomnę tylko, że oficjalna rozpiska wdrażania usługi VOD na świecie zakładała premierę w Polsce dopiero w 2021.