2

Netflix ma jeszcze chwilę wytchnienia – jest nazwa, data debiutu oraz lista seriali VOD od Disney’a

Netflix, Hulu i Amazon - najważniejsze serwisy VOD w USA - mają jeszcze czas na pojawienie się nowego, groźnego rywala na rynku. Disney nie spieszy się ze startem swojej usługi.

Rynki technologiczny i filmowy mają sporo ze sobą wspólnego. Giganci jak Microsoft, Google, Apple czy Amazon celują w stworzenie hermetycznego, samowystarczalnego (w pewnych granicach) systemu, który nie wypuści użytkownika. Widać to na przykład po próbach stworzenia jak najlepszego asystenta głosowego. W przypadku wytwórni filmowych i stacji telewizyjnych objawia się to przez starania stworzenia autorskiej platformy, gdzie oferowane będą własne produkcje. Nie wszyscy się na to decydują, dochodzi do (zaskakujących) koalicji, ale najważniejsi chcą zatrzymać widza u siebie, zaoferować mu coś, czego nie znajdzie nigdzie indziej.

A jeśli w portfolio posiada się takie marki jak Marvel czy Star Wars, to czy potrzeba czegoś więcej? Disney wykonuje pod każdym względem właściwą decyzję, ponieważ dystrybuowanie treści na własnych zasadach otwiera kolejne możliwości, na przykład tworzenia oryginalnych serii, które będą przyciągać widzów do usługi. Takie samo podejście zastosowało DC, które w pewnym stopniu może być zadowolone ze współpracy ze stacjami telewizyjnymi, które produkują serie oparte o komiksy, ale odsprzedanie praw do klasyków nie bywa lukratywnym biznesem. Lepiej takie treści zatrzymać dla siebie i zaoferować je w komplecie z innymi, dedykowanymi konkretnej grupie odbiorców materiałami. DC postawiło na taki plan uruchamiając DC Universe i umieszczając w katalogu nie tylko nowe, powstające z myślą o usłudze seriale, ale także klasyczne animacje, komiksy i inne klipy wideo plus sklep.

Disney sklepu online raczej nie otworzy, ale na brak własnych treści narzekać nie będzie. Dziś wiemy, że usługa VOD od Disney’a będzie nosić nazwę: Disney+. Po prostu. I wystartuje w drugiej połowie 2019 roku – tak chyba najlepiej da się odczytać termin late 2019. Być może planowany jest prezent na gwiazdkę, być może będzie to początek jesieni, czyli moment rozpoczęcia sezonu serialowego.

Potwierdzone zostało, że w Disney+ pojawią się oryginalne seriale garściami czerpiące z istniejących już marek. Przede wszystkim ofertę zasilą dwa aktorskie seriale Star Wars: „The Mandalorioan” opowiadający historię łowcy nagród, podobno równie interesującego, co Bobba i Jango Fett oraz produkcję skupiającą się na postaci Cassiana Andora, którego zagrał Diego Luna w Łotr 1. Gwiezdne Wojny – historie. Aktor powróci do roli, co jest pewnym zaskoczeniem. Niezwykle podoba mi się jednak pomysł ukazania kulisów jego misji w walce przeciwko Imperium – zawsze oglądamy te największe, decydujące o losach wydarzenia, ale pomniejsze misje znaleźć można tylko na kartach komiksów i książek.

Ponadto Disney+ będzie miejscem, gdzie obejrzymy serial dedykowany postaci Lokiego, w którego wcieli się Tom Hiddleston. Dodatkowo, serwis zaoferuje serial, którego akcja rozgrywa się w świecie filmu „Potwory i spółka” i produkcję z serii „High School Musical”.

Najbardziej ciekawi mnie strategia Disney odnośnie zasięgu. Bo to, że Disney+ wystartuje najpierw w USA, to nie ulega wątpliwości. Pytanie brzmi, o ile później dotrze do Europy i kiedy zawita przede wszystkim do Polski. Czy do tego czasu Disney będzie bawić się w półśrodki, podobnie jak DC Universe, które tworząc własny serial „Tytani” odsprzedało prawa do globalnej dystrybucji Netfliksowi?