17

Ta kłótnia o filmy Marvela jest żałosna. Wróćcie do robienia filmów, zamiast opluwać się jadem

Martin Scorsese i Francis Coppola nie mają za dobrego zdania, mówiąc delikatnie, o filmach Marvela, czemu dali wyraz bardzo dobitnym słownictwem. Dłużny nie pozostaje im szef Disney'a, Bob Iger, który niezwykle dosadnie odpowiada zasłużonym reżyserom. Tylko, że nikomu ta jatka wcale nie jest potrzebna.

Każdy kolejny dzień przynosi nowe komentarze. Najpierw szerokim echem odbiły się słowa Martina Scorsese, który w trakcie panelu poświęconego zmierzającemu na Netfliksa filmowi Irlandczyk, stwierdził, że filmy Marvela zamieniają kina w parki rozrywki. Później wtórował mu Francis Coppola, który dolał oliwy do ognia mówiąc, że [filmy Marvela] nie są kinem od ludzi próbujących przekazać emocjonalne i psychologiczne doświadczenia innym ludziom. Na komentarz ze strony szefa Disney’a, pod skrzydłami którego powstało i święci triumfy uniwersum Marvela, nie trzeba było długo czekać.

Szef Disney’a dosadnie odpowiada Scorsese i Coppoli

Podczas konferencji WSJ Tech Live w Laguna Beach w Kalifornii, Bob Iger nie przebierał w słowach. „If they want to bitch about movies, that’s certainly their right” – skwitował dotychczasowe zaczepki dwóch niezwykle zasłużonych i słynnych reżyserów, których nazwiska są już wręcz markami. Być może Iger zrobił to zbyt dosadnie, ale trudno nie przyznać mu racji. Sam zaznaczył, jak dużym szacunkiem darzy Scorsese i Coppolę, ale sięganie przez drugiego z nich po słowo wstrętne (despicable) to rzeczywiście lekka przesada i Iger słusznie zauważa, że takie określenia mogą zostać użyte w przypadku opisywania morderstwa, a nie produkcji filmowych. „To zupełny brak szacunku i obraza dla osób, które pracowały nad tymi filmami.” – kończy.

Bardzo długo zastanawiałem się, jak można tę sprawę skomentować. Najpierw chciałem napisać, że reakcja Igera na słowa reżyserów była właściwa, bo MCU ma setki milionów fanów i w swojej kategorii nie ma konkurencji,  ale nawet pod wpływem silnych emocji można było użyć nieco innych słów. Zachowanie Scorsese i Coppoli w mojej ocenie nie przystoi osobistościom o takich pozycjach, tym bardziej, że niedawno dowiedzieliśmy się, jak trudno pierwszemu z nich było sfinansować tak ambitny projekt jak Irlandczyk. Czyżby przez reżyserów przemawiała zazdrość? Nie byłbym tym faktem wcale zdziwiony, gdy porówna się budżety i mnogość Marvelowych produkcji z obrazami Scorsese czy Coppoli.

Wróćcie do robienia filmów, zamiast opluwać się jadem

Jednak taka sytuacja na rynku wcale nie usprawiedliwia zachowania obydwu panów. Co więcej, zamiast żalić się w mediach na aktualny stan kinematografii, powinni zakasać rękawy i pokazać na ich nadal stać. Scorsese, rzutem na taśmę, podjął współpracę z Netfliksem, który zgodził się sfinansować widowisko z De Niro, Pacino i Pesci. Gdyby nie serwis streamingowy, Irlandczyk mógłby pozostać projektem w sferze marzeń reżysera jeszcze przez długi czas. Czy gdyby miał wybór, zdecydowałby się na ograniczone pokazy w kinach i premierę online w serwisie VOD zamiast wsparcia Warner Bros. czy Universal w globalnej dystrybucji? Pewnie nie.

Widownia sama decyduje, co i jak chce oglądać. Sukces Jokera pokazuje, że ekranizacje komiksów nie muszą być kolorowymi blockbusterami, a skrajne opinie na temat produkcji DC to najlepszy dowód na to, że potrzebujemy filmów różnego rodzaju. To prawda, że rynek ewoluował, głównie pod względem dystrybucji (każda duże studio marzy o własnym VOD i nie ma już ochoty dzielić się treściami), ale każdy będzie w stanie znaleźć dla siebie miejsce, jeśli skupi się na swoich obowiązkach, zamiast głośno narzekać.

Nie ma co narzekać. Trzeba działać

Spójrzcie na stacje telewizyjne, które w erze VOD miały zaniknąć. Amerykańskie ramówki ABC, FOX, NBC, CBS, The CW i wiele innych wciąż pęka w szwach od kontynuacji oraz nowych tytułów. HBO ze staroświeckim podejściem do cotygodniowych premier nadal radzi sobie świetnie, dowożąc kolejne hity jak Wiekie kłamstewka, Ostre przedmioty, Watchmen, a wkrótce Mroczne materie. Jednocześnie Netflix produkuje na potęgę, a do tego grona dołączają Disney i Apple. Nie wolno też zapomnieć o Amazonie, który konsekwentnie poszerza ofertę własnych seriali, zaś wspierane przez Amazon Studios filmy najczęściej trafiają do klasycznej dystrybucji kinowej wokół globu.

Nie chcę być złośliwy i zabrzmieć niewdzięcznie, ale cała ta szopka wygląda mi na próbę przypomnienia o sobie przez dwóch zasłużonych (wiem, powtarzam się) dżentelmenów, którzy nie potrafią się pogodzić z zachodzącymi zmianami.