22

Gracze oszaleli, bo do sieci trafiło zdjęcie devkitu PlayStation 5. Podobno prawdziwego

Czasem wyroki internetu są dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Jedno zdjęcie (podobno prawdziwego) devkitu PlayStation 5 wywołało ogromne poruszenie wśród graczy. Dlaczego? Nie mam pojęcia.

Zobacz też: PlayStation 5 zadebiutuje w dwóch wariantach: zwykłym i PRO? Poproszę, ale…

PlayStation 5 budzi od groma emocji. I przez najbliższy rok trzeba być gotowym na zalew informacji, plotek, felietonów, dociekań i opinii nawet jeśli sprzęt przyjdzie przetestować co najwyżej kilku szczęściarzom na krzyż. No nie jest też żadną tajemnicą, że zbrojąc się na solidny start nowej generacji — Sony dostarczyło odpowiednie urządzenia deweloperom na całym świecie. Te nazywane są devkitami i… często mają niewiele wspólnego z konsolą, która trafia na rynek. Zarówno pod względem podzespołów, jak i — co oczywiste — wyglądu. Ale emocje związane z PlayStation 5 są na tyle duże, że fotografia potencjalnego devkitu okazała się być hitem internetu.

Zobacz też: PlayStation 5 z oficjalną datą premiery i nazwą. Nareszcie!

Pierwsze zdjęcie devkitu PlayStation 5? Podobno

Skąd ta cała radość i poruszenie? Nie pytajcie, ale z kronikarskiego obowiązku — proszę. Tak podobno wygląda PlayStation 5 w wariancie dla deweloperów:

Powyższe zdjęcie pokazuje sprzęt, który wygląda tak, jak na jednym ze szkiców które jakiś czas temu trafiły do sieci — a pochodzi z popularnego kanału Zone of Tech. Nikogo raczej nie powinien zaskakiwać napęd optyczny (a ten, jak pewnie pamiętacie z zapowiedzi Sony, ma pozwalać odtwarzać nośniki Blu-Ray 4K), do tego kilka przycisków i cały zestaw portów USB.

Zobacz też: Prawdopodobnie kupię Playstation 5 w dniu premiery. Wszystko dzięki mojemu PS4

Od premiery PlayStation 5 dzieli nas już coraz mniej czasu — i nie będę ukrywał, że jestem niezwykle ciekawy tego, czym Sony będzie chciało nas zaskoczyć tym razem. 2020 będzie niezwykle ciekawy dla graczy, już nie mogę się doczekać, ale… chyba już jestem trochę za stary, bo zdjęcia devkitów nie wzbudzają we mnie żadnych emocji ;-).

Źródło: Push to Square