88

Debiutuje Ubuntu 14.10 – Mir i Unity 8 wreszcie dochodzą do głosu, ale to za mało

Tempo wprowadzania nowości do Ubuntu nie bez powodu stało się obiektem żartów. Canonical się ociąga, a tymczasem jego dystrybucja potrzebuje nowości bardziej niż kiedykolwiek. Ubuntu 14.10 Utopic Unicorn miał być właśnie takim wydaniem. Po wejściu wersji 14.04, której znikome nowości tłumaczono koniecznością zapewnienia wsparcia długoterminowego, na jesień zapowiadano mocne uderzenie. A co z tego wyszło? […]

Tempo wprowadzania nowości do Ubuntu nie bez powodu stało się obiektem żartów. Canonical się ociąga, a tymczasem jego dystrybucja potrzebuje nowości bardziej niż kiedykolwiek. Ubuntu 14.10 Utopic Unicorn miał być właśnie takim wydaniem. Po wejściu wersji 14.04, której znikome nowości tłumaczono koniecznością zapewnienia wsparcia długoterminowego, na jesień zapowiadano mocne uderzenie. A co z tego wyszło?

Tak bardzo pożądany serwer grafiki Mir i środowisko Unity 8 to ciągle raczej odległa wizja, ale wreszcie widać jakiś postęp w tym aspekcie, bo na serwerach Canonical równolegle pojawił się Ubuntu 14.10 Next, gdzie oba pakiety są zaimplementowane domyślnie. Myślę, że to zdecydowanie ciekawsza informacja niż sam debiut wersji 14.10, której rewolucyjną w żadnym wypadku nazwać nie można. Niestety nie można też uznać wersji z Mirem i nowym Unity za stabilną. To raczej pierwsze próby, które finalnie mają zostać zakończone… (uwaga!) w Ubuntu 16.04. Wychodzi zatem na to, że prawdziwa rewolucja przyjdzie w Kwietniu 2016 roku. Ktoś upadł chyba na głowę.

unity-mir-ubuntu-14-10-foto

Wracając jednak do wersji 14.10, trzeba zwrócic uwagę przede wszystkim na zaktualizowane aplikacje. Nowy system trafia na serwery z wbudowanym LibreOffice 4.3.2.2, Firefoksem 33, Thunderbirdem 33 i Rhytmboksem 3.0.3. Aktualizacji doczekały się również menedżer plików Nautilus, który nosi teraz numerek 3.10 (zmiany czysto kosmetyczne – m.in. nowe ikonki folderów home i wideo w panelu nawigacyjny po lewej stronie), a także Unity – do wersji 7.3.1. Tradycyjnie dorzucono też paczkę tapet od społeczności. Chrome w Ubuntu może teraz wreszcie uruchamiać Netfliksa, a wprowadzenie obsługi  IPP Everywhere pozwoli na automatyczne rozpoznawanie i instalowanie wielu podłączonych po USB drukarek bez żadnych dodatkowych czynności.

Za ważną nowość można uznać zaktualizowany do wersji 3.16 kernel. Korzyści z tego płynące to przede wszystkim lepsza współpraca z procesorami opartymi na architekturach Haswell i Broadwell. Poprawiono również obsługę układów graficznych Nvidii i AMD – w tym drugim przypadku pojawiła się obsługa enkodera wideo Radeon H.264 . Wiele zrobiono również na polu bezpieczeństwa, łatając dziesiątki luk i błędów, a także wprowadzono narzędzia Developer Tools Centre, które mają ułatwić tworzenie aplikacji. Co istotne dają one deweloperom też dostęp do wszystkich narzędzi Androida. Niemniej trudno uznać to wszystko za nowości, które mogłyby przyciągnąć nowych użytkowników do systemu. Widać, że skupiono się raczej na uszczęśliwieniu deweloperów.

Canonical marnuje kolejną okazję. Mir i Unity 8 powinny być już dawno mocno testowane i dopracowywane. Linux potrzebuje tego teraz bardziej niż kiedykolwiek. Microsoft jest na etapie przejściowym – wszyscy już wiedzą, że 8.1 nie ma przyszłości, a na 10 trzeba jeszcze sporo poczekać. Valve i producenci gier mocno angażują się w to, by coraz większa liczba gier była dostępna na linuksową wersję Steama. Progres widać jak na dłoni. A tymczasem Canonical trochę ośmiesza się. Po wydaniu, którego okres wsparcia będzie trwał 9 miesięcy można by się spodziewać znacznie więcej.

Nowe Ubuntu naturalnie, jak zawsze, znajdziecie na stronie Canonical.