14

Darmowy Internet w wielkim mieście? Da się

W Nowym Jorku pojawią się urządzenia zapewniające mieszkańcom bezpłatny dostęp do Internetu. Kilka dni temu trafiłem na informację tej treści, ale nie zagłębiałem się zbytnio w temat. Dzisiaj ponownie się na niego natknąłem i tym razem zapoznałem się z doniesieniami z amerykańskiej metropolii. Muszę przyznać, że plan robi spore wrażenie – mają rozmach… Niedawno pisałem […]

W Nowym Jorku pojawią się urządzenia zapewniające mieszkańcom bezpłatny dostęp do Internetu. Kilka dni temu trafiłem na informację tej treści, ale nie zagłębiałem się zbytnio w temat. Dzisiaj ponownie się na niego natknąłem i tym razem zapoznałem się z doniesieniami z amerykańskiej metropolii. Muszę przyznać, że plan robi spore wrażenie – mają rozmach…

Niedawno pisałem o projekcie Solarbox, czyli idei zamieniania budek telefonicznych w miejsca do ładowania sprzętu mobilnego. Ciekawy pomysł na wykorzystanie obiektów, które nie spełniają już swojej roli, a których trudno się pozbyć – chociażby przez sentyment. Mowa o Londynie, tamtejsze budki są jednym z symboli miasta, więc ich usunięcie miałoby pewne wady. Dlatego próbuje się je zagospodarować na nowo. Słuszna koncepcja, spore pole do popisu dla ludzi kreatywnych.

We wspomnianym tekście jeden z Czytelników wrzucił link do tekstu poświęconego automatom telefonicznym w Nowym Jorku. Jest ich grubo ponad 7 tysięcy, nie spełniają swojej pierwotnej roli (albo inaczej: spełniają, ale niewiele osób z tego korzysta), stały się zbędnym elementem przestrzeni miejskiej. Szukano pomysłu na zastąpienie tych maszyn czymś nowym i go znaleziono. Właśnie o tym projekcie, noszącym nazwę LinkNYC, pisałem we wstępie.

Automaty wifi

Na ulicach Nowego Jorku ma się pojawić 10 tysięcy hotspotów. Sygnał Wi-Fi będzie darmowy, dostępny przez całą dobę i przez okrągły rok. Podobno mowa o naprawdę szybkim Internecie, a nie instalacji, która wywoła więcej irytacji, niż przyniesie pożytku. Automaty mają też pełnić funkcję ładowarki dla sprzętu ultramobilnego, punktu służącego do wzywania pomocy czy uzyskiwania informacji na temat miasta. Brzmi naprawdę dobrze, ale pojawia się pytanie: kto za to zapłaci? Mowa o bezpłatnym Internecie, ale wiadomo, ze nie ma nic za darmo – koszty poniesie pewnie miasto, a to bierze pieniądze od podatników. Tym samym mieszkańcy i tak zapłacą za darmowy Internet. Jedni przyjęliby to ze zrozumieniem i nadal cieszyli się z pomysłu, inni zareagowaliby pewnie nerwowo i stwierdzili, że są pilniejsze wydatki (patrzę na to z punktu widzenia Polski – może w Nowym Jorku sprawy wyglądają inaczej).

Okazuje się, że miasto nie zamierza obciążać podatników. Automaty mają wyświetlać reklamy i przynosić miastu zyski. Najpierw trzeba będzie wydać kilkaset milionów dolarów na realizację projektu, ale potem do kasy miasta zaczną trafiać pieniądze z nowego źródła. Brzmi nieźle i jeśli wszystko faktycznie będzie wyglądać tak, jak zapewnia miasto, to pomysł jest godny nie tylko uwagi, ale też naśladowania. Pojawiają się oczywisćie pytania i wątpliwości: jak szybko automaty będą wprowadzane do przestrzeni miejskiej, co z bezpieczeństwem (zagadnienie inwigilacji musiało się pojawić w tej dyskusji), na jaki standard łączności zdecyduje się firma realizująca ten projekt, czy faktycznie da się na tym zarobić…

Realizacja pomysłu wystartuje dopiero za kilka kwartałów, więc w najbliższym czasie nie dowiemy się, jak koncepcja wypada w zderzeniu z rzeczywistością. Jeśli jednak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to pozostanie nadzieja, że polskie miasta pójdą podobną drogą.