12

Czytogrypa.pl ? Na panice da się jeszcze zarobić?

Wirusa A/H1N1 na chwilę zniknął z mediów jako temat dnia. Nic jednak straconego ponieważ panikę można wykorzystać i trochę jeszcze na niej zarobić (choć nie wiem czy nie jest za późno). W każdym razie wydawnictwo Wydawnictwo G+J Polska spróbowało i uruchomiło serwis internetowy CzyToGrypa.pl. Na stornie tej możemy przeprowadzić test na obecność wirusa A/H1N1. Nie […]

Wirusa A/H1N1 na chwilę zniknął z mediów jako temat dnia. Nic jednak straconego ponieważ panikę można wykorzystać i trochę jeszcze na niej zarobić (choć nie wiem czy nie jest za późno). W każdym razie wydawnictwo Wydawnictwo G+J Polska spróbowało i uruchomiło serwis internetowy CzyToGrypa.pl.

Na stornie tej możemy przeprowadzić test na obecność wirusa A/H1N1. Nie wyobrażajmy sobie jednak jakichś zaawansowanych form testowych – mamy pytania i odpowiadamy nerwowo czekając na rezultat. Oczywiście już w samej informacji prasowej jest wyraźne zastrzeżenie, że test ten nie może być brany jako pewnik – jest to tylko pewnego rodzaju ostrzeżenie

Nasz serwis stanowi narzędzie, które ma na celu m.in. uświadomienie ludziom stopnia zagrożenia i w wielu przypadkach konieczności odwiedzenia lekarza, nawet jeżeli użytkownik nie jest dotknięty wirusem tzw. świńskiej grypy

Odpowiedz na pytanie w jakim celu powstał ten serwis znajdziemy w ostatnim zdaniu z informacji prasowej, które mówi o tym, że ARBO Network zajmuje się sprzedażą reklam w Czytogrypa.pl. Tak więc drodzy reklamodawcy od grypexów i innych cudownych lekarstw – do dzieła. Póki panika związana z A/H1N1 jest jeszcze choć trochę żywa to nadal można na niej zarobić.

Dziwię się tylko, że G+R tak późno wystartowało z tego typu inicjatywą. Następnym razem, trzeba chyba się lepiej przygotować. Można już teraz zarezerwować zestaw domen zaczynających się od czyto.. i dalej podstawiać nazwy chorób zakaźnych.

Co ciekawe test został przygotowany we współpracy z prof. dr hab. Lidią B. Brydak, kierownikiem Krajowego Ośrodka ds. Grypy z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. Rozumiem, że ktoś uznał, że to akcja społeczna i dlatego warto się angażować? No bo chyba nie za pieniądze prawda? Prywatna inicjatywa (współpraca z G+R przy tworzeniu testu) raczej nie powinna być firmowana i uwiarygadniana przez Instytutu Zdrowia Publicznego, który jak domniemywam jest państwową placówką.