46

Czy warto kupić poleasingowego notebooka? Owszem, ale…

Przy okazji moich ostatnich poradników, w których polecałem wam notebooki za mniej niż 1500 i 2000 PLN, pojawiły się komentarze, że żaden z tych modeli nie jest warto swojej ceny, a znacznie lepiej jest kupić sprzęt używany. Postanowiłem zatem sprawdzić czy faktycznie jest tak kolorowo i zebrałem swoje obserwację w poniższym wpisie.

Nie będzie to typowy poradnik w stylu co kupić, bo tego typu sprzęty mogą różnić się tak znacznie, że ciężko jest generalizować, a nie chciałbym tu odsyłać was do konkretnych ofert sprzedawców, aby nie zostać posądzonym o robienie reklamy. Warto jednak zwrócić uwagę na kilka faktów związanych z notebookami poleasingowymi, bo o ile nie ulega wątpliwości, że mogą zaoferować lepsze podzespoły niż nowy sprzęt w porównywalnej kwocie, to mają też swoje bolączki. Lepiej być ich świadomym, zanim zdecydujecie się na tego typu sprzęt.

Poleasingowy, czyli jaki?

Po pierwsze ustalmy sobie co kryje się pod terminem „poleasingowy”. Jak pewnie wiecie, duże firmy/korporacje zatrudniające tysiące osób, używają też tysiące komputerów. Kupowanie takich ilości sprzętu, nawet z dużym upustem, nie jest zazwyczaj dobrym rozwiązaniem, bo wymaga inwestycji ogromnych środków jednorazowo. Dlatego podobnie jak w przypadku samochodów, sprzęt komputerowy można wynająć. Leasing opłacany jest zazwyczaj co miesiąc, generując koszty sukcesywnie, a nie w jednym okresie rozliczeniowym. Gdy sprzęt się zużyje albo zakończy się okres leasingu, to wraca to leasingodawcy. W ten sposób odpada też koszt utylizacji.

Korporacja bierze sobie nowy sprzęt, a firma, która go dostarczała odsprzedaje stare komputery za bezcen kolejnej, która po odświeżeniu oferuje go chętnym nabywcom. Z tego względu, masowo dostępne sprzęty poleasingowe mają przynajmniej 3 lata,  a często są nawet starsze i mogą być oferowane w różnym stanie technicznym. Ich dużą zaletą jest jednak fakt, że są to zazwyczaj modele z wyższej, biznesowej półki, a to zazwyczaj oznacza, że jest to sprzęt całkiem solidny i spokojnie może posłużyć kolejne kilka lat.

Największa zaleta poleasingowego komputera? Cena!

Bezsprzecznie największą zaletą komputerów po leasingowych (nie tylko notebooków) jest ich cena. Sprzęt, który jako nowy kosztował 4000 czy 5000 PLN można po 3-4 latach nabyć za jedna trzecią tej kwoty. Biorąc pod uwagę jak nikły w ostatnich latach dokonał się postęp w kwestii wydajności procesorów, często dzisiaj jest to nadal bardzo wydajny sprzęt.

Przeglądałem trochę oferty firm zajmujących się sprzedażą tego typu sprzętu i wygląda na to, że za mniej niż 1000 PLN można z powodzeniem kupić notebooka z procesorem Core i5 pierwszej generacji. Dokładając 500 PLN można już dostać drugą czy trzecią generację, a za 2000 PLN do kupienia jest notebook wyposażony w Core i5 4. generacji taktowany zegarem ponad 3 GHz. Procesor tego pokroju raczej nie będzie ograniczeniem dla użytkownika przez kolejne kilka lat, więc jest to już bardzo ciekawa oferta.

Reszta specyfikacji też nie jest dużo gorsza. Standardem w tych przedziałach cenowych jest zazwyczaj 4 GB pamięci RAM, ale nie ma większych problemów aby niskim kosztem ją rozbudować do 8 GB. Sprzedawcy zazwyczaj sami oferuje upgrade za stosowną dopłatą. Podobnie jest z dyskiem, królują HDD 2.5 cala o pojemności od 250 do 500 GB, ale nie ma też problemów aby wyrwać model z dyskiem SSD oferującym 120-256 GB pamięci.

Nieco gorzej może być z matrycą, za mniej niż 1500 PLN jest to zazwyczaj rozdzielczość pokroju 1366×768 pikseli, co jest raczej standardem i niekoniecznie musi być złym rozwiązaniem. Przy budżecie na poziomie 2000 PLN można już kupić model z nieco lepszym ekranem, ocierając się nawet o rozdzielczość FullHD. Do tego oczywiście niemal w każdym wypadku dołączona jest licencja na system Windows 7 lub 10, w wersji Home lub nawet Pro, jeśli celujemy w biznesowy model. Dlaczego zatem ludzie nadal kupują nowe notebooki?

Wady poleasingowych notebooków

Nie ma niestety róży bez kolców. Poleasingowy sprzęt ma też swoje wady i warto się z nimi zapoznać zanim zdecydujemy się na zakup takiego komputera. Główny problem w moim mniemaniu to bateria. Sprzedawcy używanych komputerów zazwyczaj nie chwalą się ich czasem pracy. Ograniczają się do użycia stwierdzenia, że „wytrzymuje przynajmniej 1 godzinę” albo „bateria wystarczy na 2 do 5 godzin pracy”, co przeważnie sprowadza się do tego, że jedna sztuka faktycznie te 5 godzin wytrzymała, a reszta ledwo zipie.

Jeśli zatem potrzebujecie dużej mobilności, to warto zainwestować w nową baterię. Tu jednak jest kolejny schodek, oryginalne baterie są albo niedostępne albo bardzo drogie, a zamienniki potrafią mieć bardzo różną jakość. Nie jest łatwo trafić na ogniwa, które spełnią nasze oczekiwania i trzeba mieć tego świadomość. Na szczęście sprzęt zamówiony przez internet można zwrócić, więc w razie wpadki można się w ten sposób ratować.

Kolejna rzecz, która rzuciła mi się w oczy przy przeglądaniu ofert używanych notebooków za mniej niż 2000 PLN jest ich wygląd. Zazwyczaj są to toporne, dosyć grube sprzęty, które powiedzmy sobie szczerze nie wyglądają pięknie. O ile do ThinkPada mogę mieć sentyment, o tyle kanciasty Dell do mnie nie przemawia. Oczywiście wygląd to sprawa wtórna i nie każdego interesuje, ale w mojej prywatnej opinii teraz powstają znacznie ładniejsze sprzęty.

I wreszcie ostatnia rzecz, to stan komputera. Sprzedawcy dzielą sprzęt na kilka klas od A do C, gdzie A to sprzęt niemal bez wad, a C to produkt posiadający dosyć znaczne uchybienia. Ten podział jest jednak czysto teoretyczny i zapewnienie sprzedawcy nie do końca musi mieć pokrycie w rzeczywistości. Co prawda mamy prawo do zwrotu, ale przecież nie każdy chce co tydzień kupować notebooka i go zwracać. Warto zatem przed zakupem skontaktować się ze sprzedawcą i poprosić o zdjęcia konkretnego egzemplarza, który chcemy kupić. Oszczędzi nam to rozczarowań.

To warto czy nie warto?

Używany sprzęt z pewnością nie jest dla każdego, ma swoje wady, które mogą być bardziej lub mniej uciążliwe. Jeśli jednak mamy konkretne wymagania, a tym głównym jest jak najwyższa wydajność za jak najmniejsze pieniądze, to warto chociaż sprawdzić ofertę sprzętów poleasingowych. Rynek tego typu sprzętu jest bardzo duży i jest w czym wybierać, a to chyba całkiem pozytywne zakończenie tego małego poradnika.

Jak zwykle liczę na wasze komentarze, które wiele wnoszą do tematów takich jak ten. Podzielcie swoją opinią w komentarzach!