79

Czy też masz wrażenie, że producenci smartfonów wciskają nam coś innego niż chcemy?

iPhone 12
Coraz częściej mam wrażenie, że producenci zupełnie nie rozumieją potrzeb swoich klientów, czyli naszych. A jeśli rozumieją, to wkładają masę wysiłku, aby je zignorować. Być może to tylko mój widzenia, ale nie mogę pozbyć się myśli, że to, co nam wciskają, nijak się ma do tego, co chcemy.

Na wstępie jednak muszę zaznaczyć, że wyjątkiem są tu aparaty i jakość robionych zdjęć. O ile dla mnie nie ma to większego znaczenia, o tyle jestem świadom, że dla wielu z Was ma. Tym krótkim wyjaśnieniem zamykam wstęp i przechodzę do rzeczy.

Co dostajemy?

Zastanówmy się, co najczęściej pojawia się ostatnio w przekazach marketingowych największych producentów? Mniejsze ramki, cieńsza obudowa, więcej szkła, więcej Hz w ekranie, szybsze ładowanie baterii. Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że jestem gamoniem, który musi napisać jakiś tekst, żeby dostać kasę, więc wymyśla jakiś głupi temat i czepia się dla zasady. Ale czy na pewno?

Mniejsze ramki i cieńsza obudowa to oczywiście element designu. Nie da się zaprzeczyć, że dzięki tym zabiegom niektóre modele są naprawdę ładne. Jednak prawda jest taka, że jest wiele telefonów, które miały swoją premierę 2-3 lata temu i które są równie atrakcyjne. Grubsze ramki jakoś nie sprawiły, że iPhone 11 sprzedaje się źle. Prawda jest taka, że przeciętny użytkownik nie zwraca na to większej uwagi. No i nie zapominajmy, że to właśnie te zabiegi są bezpośrednią przyczyną powstania wszelkiej maści dziur w ekranie czy notcha.

Skoro o ramkach mowa to kilka słów o ekranach. Naprawdę potrzebujemy 120 Hz? Przez ostatnie 8 lat korzystałem z monitora, którego częstotliwość była na poziomie 60 Hz i mój świat się nie walił. Realnie więcej Hz doceniam jedynie przy gamingu. Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić (poprawcie mnie, jeśli się mylę), że to właśnie Hz jest na szczycie listy waszych potrzeb.

Najlepsze smartfony na rynku. Jaki flagowiec wybrać?

Serio czepiasz się szybkiego ładowania?

Z szybkim ładowaniem jest jak z kołem dojazdowym. Niby rozwiązuje problem, ale to tylko zamiennik. Zastanówmy się, dlaczego szybkie ładowanie jest teraz takim gorącym tematem? Odpowiedź jest prosta: bo bateria jest niezaadresowanym problemem. Idę o zakład, że jeśli dostalibyście do wyboru telefon z baterią, która trzyma 3-4 dni i taki współczesny (1 dzień i bardzo szybkie ładowanie) to wybierzecie ten pierwszy. To jest po prostu wygodniejsze i lepsze.

Użytkownicy chcą, aby bateria długo trzymała. Producenci wciskają nam szybkie ładowanie i mówią, że to jest _cool_ tylko dlatego, że tak jest im bardziej na rękę. To tylko zamiennik, plaster na tyłek, który maskuje prawdziwy problem.

Co zabawne ciągłe odchudzanie telefonów nie przybliża nas do rozwiązania, bo znacząco ogranicza to miejsce na większą i pojemniejszą baterię. Efekt? Mamy trochę ładniejszy telefon z mniejszą baterią.

A gdyby tak nas posłuchać?

Pewnie każdy z Was dorzuciłby do tego ogródka coś jeszcze, co sprawia, że telefonu idealnego nie da się stworzyć i nie ma w tym nic odkrywczego. Jednak miło by było, gdyby producenci zaczęli trochę bardziej słuchać klientów.

Topowe modele są na jedno kopyto: poprawmy ekran o kilka procent, dorzućmy obiektyw, zmniejszy ramki o 2 mm, przestawmy notcha i pyk…mamy flagowca.

A co dla Was jest zmorą marketingu? Którą „topową” funkcję wciskaną nam przez marketingowców uważacie za najbardziej zbędną?