google search
14

Czy Google Search bawi się w Boga?

Postęp, globalizacja, automatyzacja… Dokąd zmierza rozwój technologii? Jaka jest jej rola? Jednym z najbardziej przydatnych i innowacyjnych narzędzi jest Google Search. Zyskujemy oszczędność czasu, podobno także równouprawnienie w dostępie do informacji. Jakie są plany giganta w dalszym rozwoju wyszukiwarki? Bo na pewno nie poprzestanie na obecnej formie. Autor prowadzi bloga ProductLabs.co Amit Singhal (odpowiedzialny za kształt […]

Postęp, globalizacja, automatyzacja… Dokąd zmierza rozwój technologii? Jaka jest jej rola? Jednym z najbardziej przydatnych i innowacyjnych narzędzi jest Google Search. Zyskujemy oszczędność czasu, podobno także równouprawnienie w dostępie do informacji. Jakie są plany giganta w dalszym rozwoju wyszukiwarki? Bo na pewno nie poprzestanie na obecnej formie.

Autor prowadzi bloga ProductLabs.co

Amit Singhal (odpowiedzialny za kształt algorytmów wyszukiwania w Google) w styczniowym numerze magazynu Wired (wersja papierowa) przedstawił swoje wizje dla rozwoju kluczowego produktu jakim jest Google Search. Dotyka trzech kwestii: kontekst, interfejsy, struktura informacji. Jego celem jest ulepszenie każdej z nich w trakcie czynności wyszukiwania. Mam jednak kilka poważnych wątpliwości co do całej jego wizji.

Kontekst wyszukiwania

Amit wskazuje na częsty brak kontekstu w momencie wyszukiwania. Sam zdaje sobie sprawę, że Google zazwyczaj nie ma informacji o lokalizacji użytkownika, języku ojczystym w danej lokalizacji, pogodzie w kontekście miejsca, samopoczuciu użytkownika (tętno, temperatura), okolicznościach (czy np. jest sam czy z przyjaciółmi). Marzy mu się, aby Google pozyskiwał powyższe dane w czasie rzeczywistym, w celu lepszego dopasowania wyników do Twojego nastroju i okoliczności. W końcu lepsza trafność wyników wyszukiwania to zadowolony użytkownik i jeszcze większa lojalność.

amit singhal

Amit: „Obiecuję, będzie Pan zadowolony…”

Jak wiemy, moduły GPS w telefonach to już standard. Teraz chyba musimy poczekać, aż w Android zniknie opcja wyłączania geolokalizacji. Do tego w komplecie dostaniemy opaski typu FitBit, a i informacja o samopoczuciu przestanie być tajemnicą. Wszystko oczywiście w imię tego abyśmy dostali „sensowne wyniki wyszukiwania”.

Wygodny interfejs

Amit wspomina także o Google Glass. To często omawiane ostatnio narzędzie pozwoli uniknąć nam wsadzania ręki do kieszeni po telefon. Informacje o ciekawych zabytkach, promocjach w okolicznych sklepach, godzinie odjazdu autobusu… wszystkie pojawią się od razu w prawym szkle Twoich nowych okularów. Kolejna zaleta – mamy wolne ręce! Teraz możemy machać nimi, dłubać w nosie, albo łapać przypadkowe dziewczyny za pośladek. Przecież chodzi o to, aby było przyjemnie i żeby być szczęśliwym.

google glass

Sergey: „Na razie testuję Google Glass w metrze,
ale na wszelki wypadek wolę mieć reklamówkę”

A może wizje z filmów fantastycznych, gdzie jesteśmy podłączeni przez elektrodę do super-komputera nie muszą być jedynie bajką? To chyba wciąż najlepsza wizja wydajnego interfejsu do wydawania komputerowi poleceń. W końcu sztuczne ręce coraz częściej łączy się z nerwami.

Inteligentna baza

No dobrze, ale zajrzyjmy w mechanizm wyszukiwania. Amit porównuje obecnie Google Search do gracza Scrabble, który ma w głowie masę słów i wedle potrzeby dopasowuje odpowiednie. W procesie wyszukiwania Google przegląda wszystkie strony, aby znaleźć pasującą do wpisanego przez użytkownika kawałka tekstu. Do tego używa mechanizmu wartościowania danej witryny pod kątem danej frazy kluczowej. Jednak przy takim podejściu w wynikach wyszukiwania powstaje wiele nieporozumień, których Amit jest świadomy. Wpisujemy „kings” bo chcemy znaleźć zdjęcia królów. Jednak pierwsze kilka stron wyników to logo zespołu Sacramento Kings.

Pewnie jest mniej ludzi wyszukujących słowo „kings” w takim kontekście, aniżeli kibiców NBA. Jednak odpowiednia personalizacja wyników, to klucz do zbudowania inteligentnego narzędzia, które zaspokoi głód każdego Internauty na tym świecie.

Dlatego w ramach Google Search Amit rozpoczął projekt Knowledge Graph (KG), który ma być remedium na siermiężną strukturę informacji. W przybliżeniu nowa baza informacji powstaje na kształt bazy obiektowej, znanej programistom. Chodzi o to, aby dane hasło w bazie Google nie było traktowane jak kawałek tekstu, ale jako pewien obiekt o specyficznych cechach. Wtedy Google „wie” czym jest wyszukiwana fraza, a nie tylko z jakich liter się składa.

knowledge graph

„Kochanie, nie bój się, ten Pan to tylko aktor”

Dzięki cechom obiektu możemy określić czy mówimy o logo zespołu (np. kategoria – sport, typ – logo), czy też o koronowanych głowach sprzed kilku wieków. Poprzez takie odwzorowanie tekstów na obiekty, KG może tworzyć relacje pomiędzy nimi i zaproponować nam dodatkowo inne informacje powiązane z głównym obiektem wyszukiwania. Wracając do interfejsów, jeśli nasz Google Glass wykryje, że jesteśmy na meczu NBA, to po wypowiedzeniu „Kings” zapewne pospieszy wyświetlić nam ostatnie wyniki gier dla tego zespołu, zamiast pokazywać zdjęcie Mieszka I-go.

Odwzorowanie zawartości Internetu na obiekty jest swoistą próbą uproszczonego odwzorowania rzeczywistego świata, w którym żyjemy. Wchodząc w tę strukturę nie musimy się obawiać czy się czegoś dowiemy, wystarczy, że będziemy lepiej zarządzać tymi informacjami, które jakiś czas temu zalały nasze umysły. W tym zarządzaniu Google Search też nam kiedyś pomoże :)

Zarządzaj informacją albo zrobimy to za Ciebie

Jeśli Google Search + KG skompletują z grubsza taką bazę wiedzy, która „rozumie” jakie dane posiada, to mogą pójść krok dalej. Jeśli znają kontekst, samopoczucie użytkownika i mają inteligentną bazę, która pojmuje świat informacji podobnie jak my, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby proponować nam pewne dane, zanim zaczniemy je wyszukiwać.

Po co głupie pisanie na klawiaturze fraz kluczowych lub gadanie do Google Glass? Google Search samo zaproponuje Ci, jak powinieneś spędzić dzień, albo co ugotować na obiad (tfu, skąd zamówić to jedzenie… znowu tfu: wiemy co lubisz jeść, więc ci to przywieziemy). Czyż nie na tym polega szczęście? Im mniej znoju, żmudnych czynności tym lepiej!

fitbit

„Cześć, Google dał mi kulkę, właśnie tego chciałam” (źr. logo24.pl)

Jednak najbardziej uderzyło mnie to zdanie Amita (tłumaczenie przybliżone): „Wyszukiwanie w przyszłości niekoniecznie musi być stricte wyszukiwaniem. Ma być ono częścią procesu funkcjonowania danego człowieka. Jeśli w głowie pojawi się potrzeba, to masz możliwość natychmiastowego otrzymania rozwiązania… albo rozwiązanie przychodzi do Ciebie zanim w ogóle pomyślisz, że czegoś potrzebujesz”. Czyli klasyczną listę wyników Google Search za jakiś czas możemy wsadzić między bajki (Google już wcześniej to zapowiadał – wyniki bez adresów URL).

Raj na ziemi

Cytat z wypowiedzi Amita mówi wszystko. Podpowiemy Ci „jak żyć” (panie premierze). Pomożemy Ci, wyręczymy Cię, zadbamy o to i o to, a może kiedyś zaprojektujemy Ci w Google Glass cyfrową prostytutkę. Mamy wszystko pod kontrolą. Ustrukturalizowany świat w postaci danych. Znamy Ciebie lepiej niż Ty sam. Teraz pozostaje rozwijać interfejsy, aby skuteczniej łechtać Twoje potrzeby.

surogaci

„Jestem Twoim idealnym interfejsem”

No i mamy super-automatyzację do budowania szczęścia (jakieś inne cele w życiu?). A gdzie jest człowiek? Gdzie jego życie, w którym poprzez pokonywanie codziennych przeszkód kształtuje się charakter i osobowość!? Czy całkowita kontrola silnika Google nad naszym życiem to idealne rozwiązanie, bo wszystkie przeszkody znikają? Czy świat bez problemów, niejasności, oczekiwań, roszczeniowości jest lepszy?

Moim zdaniem to jest nieświadoma próba budowania raju na ziemi na wzór tego jak w filmie „Surogaci”. To mnie już przerasta. Nie zaproponuję Ci czytelniku alternatywy, jeśli jej szukasz. Ja jednak wracam do swojego mikro-świata z brudnymi naczyniami, które trzeba umyć i z córką, z którą chcę się pobawić. Chyba wolę się „pomęczyć”, choć jeszcze nie wiem po co… ale czuję, że ma to sens. Sory Amit, nie podnieciłem się Twoją wizją, i proszę, nie uszczęśliwiaj mnie.

Autor prowadzi bloga ProductLabs.co