14

Czy Facebook stał się w Europie trochę nielegalny? Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE zderza amerykańskie firmy z RODO

sąd
Przepisy znane pod nazwą GDPR / RODO trudno jednoznacznie ocenić. Idea stojąca za nimi, zapewnienie każdemu obywatelowi prawa do zarządzaniem swoimi danymi jest słuszna, ale część rozwiązań technicznych z nich wynikających jest koszmarna. Ciężko też nie zauważyć, że w typowo urzędniczy sposób, zamiatając sprawę pod dywan, próbuje rozwiązać niezwykle skomplikowany problem transferu naszych danych poza granice Unii. Chodzi oczywiście głównie o kierunek amerykański, którego znaczenie gospodarcze mierzy się w miliardach dolarów. Tymczasem od lat ten dywan próbuje zerwać aktywista Max Schrems, i tym razem udało mu się zadać kolejny, kto wie czy nie ostateczny cios tym nieudolnym próbom.

Max Schrems vs Irlandia i Facebook

Jak widzicie po artykułach z ostatnich dni, Irlandia jest stałym klientem Trybunału. Raptem kilka dni temu wygrała wspólnie z Apple sprawę przeciw Komisji Europejskiej, dziś jej urząd przegrał sprawę, w której organy nadzoru nad sprawami prywatności próbowały bronić interesów Facebooka (tak, Facebook też ma europejską siedzibę w tym kraju) przeciw pozwowi austriackiego aktywisty Max Schremsa. Nie jest to zresztą pierwsza bitwa obu stron, w 2015 r. Schrems „zabił” w ten sposób mechanizm próbujący regulować zagadnienie eksportu danych do Stanów o nazwie „Safe Harbour”.

Niestety urzędnicy Komisji Europejskiej nie bardzo mieli pomysł jak ugryźć ten temat, a jednocześnie nie chcieli iść na wojnę ze Stanami, więc po prostu przypudrowali zakwesionowane przepisy, trochę je pozmieniali i przedstawili jako mechanizm „Privacy Shield”. Jeśli myśleli, że Schrems się nie połapie w tej grubymi nićmi szytej operacji, to się pomylili. Austriacki aktywista ponownie poszedł do sądu, a ten, jak można było się spodziewać, nie pozostawił na „nowych” przepisach suchej nitki.

Na nieznanych wodach

Podważenie „Privacy Shield” rzuca nowoczesną i nieznającą granic internetową gospodarkę na nieznane wody. W zasadzie transfer danych użytkowników z Europy do Stanów, z którego żyje między innymi Facebook, stał się nielegalny. Jedynym podmiotem, który mógłby temu na szybko zaradzić, są Stany Zjednoczone. Musiałyby jednak wprowadzić prawo chroniące dane użytkowników w podobny sposób co w Europie i jednocześnie rozciągnąć tę ochronę na ludzi niebędących obywatelami tego kraju, na co nie mają ochoty. O ile obywatel Stanów Zjednoczonych jest tylko jako tako chroniony przed zakusami np. National Security Agency (NSA), to obywatele innych krajów nie są w ogóle.

Co więcej, sąd wskazał wyraźnie, że krajowe organy nadzoru, dotychczas unikające tematu czy wręcz broniące interesu amerykańskich firm mają zająć się egzekwowaniem tych przepisów. Czym się to może w praktyce skończyć? W dzisiejszym świecie to trudne do przewidzenia, social media, infrastruktura chmurowa to miliardowe biznesy, trudne do zerwania powiązania infrastrukturalne. Wydaje się, że tak jak nikt nie miał koncepcji, jak tę sprawę zgodnie z prawem rozwiązać, tak nikt nie wie, co dalej z tym wszystkim zrobić w nowych warunkach.

Z możliwych komplikacji zdają sobie też sprawę Amerykanie, bacznie obserwujący tę rozprawę. Wilbur Ross, Sekretarz Handlu w gabinecie Donalda Trumpa, powiedział po ogłoszeniu wyroku, że rząd jest głęboko rozczarowany jego brzmieniem i prowadzą właśnie analizy, jakie konsekwencję niesie to w praktyce.

Co po wymuszonej prowizorce?

W najbliższej przyszłości obie strony znajdą zapewne jakieś rozwiązanie prowizoryczne, nawet jeśli będzie to oznaczać kolejne naginacie czy wręcz łamanie przepisów. Tak ogromnej wymiany danych, jeszcze w czasie pandemii Covid-19, nie da się nagle wyłączyć. Wydaje się jednak, że w dłuższej perspektywie zmiany są nieuniknione. Pytanie, kto się ugnie, jest pochodnym w zasadzie pytaniem, kto ma więcej do stracenia. Być może obie strony wypracują jakieś rozwiązanie pośrednie, szczególnie jeśli pod koniec roku zmieni się lokator w Białym Domu. W każdym razie wygląda na to, że rok 2020 r. nie stracił nic ze swojej umiejętności wprowadzania chaosu…

Źródła: [1], [2]