6

Czy e-sport nadal jest niszą?

Podczas spotkania „Pogadajmy o e-sporcie #2”, które odbyło się w ubiegłą sobotę  w Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie dużo dyskutowało się, czy e-sport w Polsce nadal jest niszą. Pojawiały się mocne argumenty potwierdzające to stwierdzenie oraz mówiące, że sporty elektroniczne to już rozgrywka masowa. Tak naprawdę nie ma definicji mówiącej, jakie liczby powinniśmy osiągnąć, by stać się masowi. Krzysztof Pikiewicz, CEO Turtle Entertainment Polska […]

Podczas spotkania „Pogadajmy o e-sporcie #2”, które odbyło się w ubiegłą sobotę  w Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie dużo dyskutowało się, czy e-sport w Polsce nadal jest niszą. Pojawiały się mocne argumenty potwierdzające to stwierdzenie oraz mówiące, że sporty elektroniczne to już rozgrywka masowa.

Tak naprawdę nie ma definicji mówiącej, jakie liczby powinniśmy osiągnąć, by stać się masowi. Krzysztof Pikiewicz, CEO Turtle Entertainment Polska przekonywał, że e-sport nie jest już niszą. – Pokazaliśmy to podczas Intel Extreme Masters w Katowicach – mówił.

IEM mocnym argumentem

Z resztą tego nie musiał mówić. Widać na liczbach, że katowicka impreza przyciągnęła mnóstwo kibiców zarówno do Spodka, jak i przed monitory, gdzie oglądali streamy.

Kilka liczb z  IEM:

  • 3 dni
  • 50 000 odwiedzających
  • 14 000 000 wejść IEM stream
  • 5 500 000 UU stream
  • 420 000 widzów jednocześnie
  • 250 osób z obsługi
  • 300 akredytowanych dziennikarzy.
  • 12 stoisk targowych
  • kampania outdoorowa (250 punktów)
  • 5 000 000 czytelników w Polsce

DSC_0046

Od razu widać, że e-sport to nie byle co i mnóstwo ludzi interesuje się tą branżą. Będąc w Katowicach można było także zauważyć całe rodziny czy ludzi w starszym wieku. Z czasem docieramy nie tylko do młodych. Zmieniają się gry, pojawiające się na turniejach. W World of Tanks średnia wiekowa jest znacznie wyższa niż np. w przypadku League of Legends.

Jednak obie gry przyciągnęły do e-sportu mnóstwo ludzi, które wcześniej nie miały pojęcia o tej branży.

Gry pomagają

W WoT grają starsze osoby, mające rodziny. W wolnych chwilach odpalają komputery, by oddać się swojej pasji, jaką są wirtualne czołgi. LoL przekonał do siebie tych młodszych i także żeńską część naszego społeczeństwa, która wcześniej nie miała styczności, ani z grami, ani z e-sportem.

Produkcje, które są darmowe przyciągają do sportów elektronicznych kolejne osoby. To powoli sprawia, że e-sport staje się masowy. Czy jednak dojdzie do tego, że z rodzicami będziemy oglądać zmagania najlepszych graczy?

Grał nawet ksiądz

U niektórych zdarza się, że rodzice wiedzą czym jest e-sport. Ostatni przykład z mojej rozmowy z Grzegorzem „Maną” Kominczem, który żyje z grania w Starcrafta. Jego rodzice śledzą mecze swojej pociechy, starają się zrozumieć produkcję Blizzarda.

Podczas spotkania „Pogadajmy o e-sporcie #2” Asia Marks, dziennikarka e-sportowa opowiadała jak jej mama z ciocią oglądają mecze ESC Gaming i zdarza się, kiedy głośno dopingują wielokrotnych mistrzów świata.

Kolejnym przykładem, który może potwierdzić, że sporty elektroniczne stają się czy już nawet są masowe jest ksiądz grający w Counter-Strike’a podczas Konfrontacji Szkół w E-sporcie. Poza uczniami, drużyny tworzyli nauczyciele i właśnie duchowny. Kilka lat temu było to niemożliwe. Teraz ludzie zaczynają się przekonywać, że gry to nie tylko zło.

czy e-sport jest nisza 2

Lata pracy

Jednak potrzebujemy jeszcze dużo czasu, by zmienić stereotypowe myślenie. Potrzebujemy odpowiednich ludzi, dzięki którym z pełną świadomością będziemy mogli powiedzieć, że e-sport jest masowy.

Na razie jest ekipa Turtle Entertainment Polska, dająca nam możliwość uczestniczenia w wielkich wydarzeniach, jak ostatnie Intel Extreme Masters w Katowicach czy eliminacje do sezonu trzeciego League of Legends.

Mamy turnieje organizowane przez inne firmy – te mniejsze i te większe, jak World Cyber Games.

Są też jednostki, robiące wiele dla rodzimego środowiska. Prowadzące organizacje czy zachęcające kolejne osoby do zainteresowania się e-sportem.

Dobrym pomysłem są spotkania z cyklu „Pogadajmy o e-sporcie”. Adrian Kostrzębski, który jest znany w tym środowisku zaprasza co jakiś czas na prelekcje na temat sportów elektronicznych. W tym roku mają być jeszcze dwie edycje, na które osobiście zapraszam zarówno tych, którzy w e-sporcie już siedzą, jak i pozostałych, nie mających styczności z tą branżą.

Wielokrotnie na polskim podwórku udowadniano, że sporty elektroniczne są masowe, lecz tak naprawdę ciężko stwierdzić czy do końca tak jest. Ciężko też przekonać niektóre osoby do tego, bo twierdzą, że do masowości nam daleko.

Wiemy jednak, że było już wiele kolorowych lat i że przed nami jeszcze wiele lat ciężkiej pracy.