16

Czy chmury tagów są nam jeszcze potrzebne?

Kiedyś wielu nie wyobrażało sobie bez nich przeglądania sieci. Lecz dziś tak naprawdę mało się z nich korzysta. Są co prawda podstawą działania Twittera, ale na Facebooku niespecjalnie się przyjęły. Chmury tagów powoli okrywają się kurzem, w miarę jak coraz mniej ludzi w nie klika. Czy więc same tagi czeka odejście do przeszłości Web 2.0? […]

Kiedyś wielu nie wyobrażało sobie bez nich przeglądania sieci. Lecz dziś tak naprawdę mało się z nich korzysta. Są co prawda podstawą działania Twittera, ale na Facebooku niespecjalnie się przyjęły. Chmury tagów powoli okrywają się kurzem, w miarę jak coraz mniej ludzi w nie klika. Czy więc same tagi czeka odejście do przeszłości Web 2.0?

Dlaczego poruszam ten temat akurat teraz? Otóż niedawno, bo tydzień temu, swoje dziesiąte urodziny obchodził serwis Delicious, który tak naprawdę upowszechnił tagowanie w sieci. Strona założona została przez Joshuę Schachtera w celu uporządkowania piętrzących się w nieporządku linków. Joshua zaczął oznaczać je krótkimi zwrotami, aby później szybciej odnajdywać te, interesujące go w danej chwili.

Pomysł chwycił i zdobył popularność w sieci, a w dwa lata później został przejęty przez Yahoo!, które koncertowo go ukatrupiło. Dziś, mimo, że serwis posiada nowego właściciela jest cieniem samego siebie sprzed lat, gdyż nie zdołał już przyciągnąć dawnych rzesz użytkowników. O wiele ważniejsza jest jednak jego spuścizna.

Tagi zainteresowały założycieli takich serwisów jak Flickr czy Twitter i potem stały się ich nieodłącznym elementem, choć zwłaszcza w tym drugim przypadku, wynikało to raczej z inicjatywy samych użytkowników.

Dziś jednak gdybym sam miał się zastanowić kiedy używałem chmur tagów do przeglądania treści w Internecie to musiałbym sięgnąć pamięcią naprawdę daleko wstecz. Oczywiście jestem świadom tego, że właśnie na słowach kluczowych oparte są algorytmy największych wyszukiwarek, ale i w ich przypadku coraz częściej słyszy się o większym przystosowaniu do języka naturalnego.

Czy jednak, to że tagi nie przyjęły się na największym serwisie społecznościowym świata może nam coś powiedzieć? Z jednej strony mamy tu dwa odmienne trendy.

Pierwszy nazwijmy instagramowym. Ten zdjęciowy portal, bardzo szybko przyciągnął do siebie ogromną społeczność, choć raczej ze względu na pseudo-artystyczne filtry i pewnego rodzaju alternatywność (do czasu) w stosunku do Faceboka, niż tagi.

Drugi jest za to facebookowy i polega na komunikacji pomiędzy użytkownikami bardziej na zasadzie rozmowy. Ten właśnie kierunek wydaje mi się w przyszłości dominującym, gdyż powielać go zdaje się nawet sam Twitter. Wtedy tagi rzeczywiście przeniosą się do wyszukiwarkowych podziemi.

A teraz zerknijcie na tagi pod tym wpisem i sami napiszcie kiedy ostatnio z nich skorzystaliście.

 Foto