5

Czy Android ma szansę stać się notebookowym systemem operacyjnym?

Tuż po premierze pierwszych smartphone’ów z Androidem, miał miejsce nieformalny konkurs na to, kto uruchomi wspomniany system w bardziej nietypowym dla niego środowisku. Wielkie zainteresowanie budziła możliwość uruchomienia Androida na klasycznych komputerach, takich jak desktopy i notebooki. Były to jednak (przepraszam za określenie) geekowskie eksperymenty, mające na celu wyłącznie potwierdzenie koncepcji „Androida na PC”. Nie […]

Tuż po premierze pierwszych smartphone’ów z Androidem, miał miejsce nieformalny konkurs na to, kto uruchomi wspomniany system w bardziej nietypowym dla niego środowisku. Wielkie zainteresowanie budziła możliwość uruchomienia Androida na klasycznych komputerach, takich jak desktopy i notebooki. Były to jednak (przepraszam za określenie) geekowskie eksperymenty, mające na celu wyłącznie potwierdzenie koncepcji „Androida na PC”. Nie wiązała się z tym, żadna realna użyteczność. Ostatecznie, wspomniany konkurs, w naturalny sposób ucichł i zakończył się. Wędrówka zielonego robocika, w kierunku PC nigdy jednak nie ustała.

Tymczasem w Państwie Środka

Pierwsze komputerki z Androidem pojawiły się już na przełomie 2008/09 roku. Były to chińskie konstrukcje, oparte na technologii ARM9, wyposażone w 7 lub 10-calowy ekran oraz (w większości przypadków) 2 GB pamięci flash. Dostępne były w różnych rodzajach: typowy netbook, netbook z obracanym ekranem dotykowym (konwertowany tablet) oraz tablet z możliwością podłączenia zewnętrznej klawiatury i myszy.

Wiele z nich trafiło na polski rynek, głównie typ 1 i 3. Cały czas można je znaleźć na Allegro. Przez pewien okres cieszyły się one nawet zainteresowaniem klientów. Duże znaczenie miała tutaj cena. 300-400 zł za komputer określany mianem netbooka. Dla wielu nieświadomych technologicznie klientów, oferta wydawała się bardzo atrakcyjna.

Szybko jednak okazało się, że chińskie komputerki prezentują bardzo niską jakość, nie tylko pod względem sprzętowym, ale również w kwestii oprogramowania. Tandeta wykonania obudów i klawiatur zdawała się krzyczeć wprost z kartonowego pudełka. W niektórych modelach, w miejscu gdzie spodziewalibyśmy się znaleźć kamerę internetową, producent zainstalował plastikową atrapę. Część klawiszy klawiatury w ogólnie nie działała, gdyż nie była wspierana przez system.

Sam system również pozostawiał wiele do życzenie. W pierwszych modelach był on stockowym Androidem, pozbawionym jakiejkolwiek nakładki, ułatwiającej pracę bez dotykowego ekranu. Producenci zdawali się nie przejmować nawet faktem obecności bezużytecznej aplikacji „Telefon” na pulpicie. Jakiś czas później pojawiły się jednak egzemplarze z dedykowanymi nakładkami już nieco zwiększającymi użyteczność całości. Nadal jednak, produkty te były cieniem choćby najsłabszych netbooków. Wynikało to z zastosowanej w nich, przestarzałej technologi oraz braku oprogramowania, typowego dla klasycznych komputerów.

Porażki i sukcesy gigantów

Androidem na PC lub dokładniej, na netbooku interesowały się również duże i znane koncerny zajmujące się produkcją komputerów. Jednym z nich był Acer, który w grudniu 2009 roku zaprezentował netbooka Aspire One AOD250. Był to typowy reprezentant swojego segmentu. Napędzany intelowskim Atomem N280, posiadający 1 GB pamięci RAM oraz dysk 160 GB. Na tle konkurencyjnych netbooków wyróżniał go jednak fakt, że poza klasycznym Windows XP posiadał zainstalowanego Androida.

Konstrukcja Acera otrzymała bardzo kiepskie recenzje, szczególnie z powodu ograniczonej funkcjonalności. Acer planował pierwotnie stworzyć ultra-tani netbook, wyłącznie z Androidem. Dość szybko okazało się jednak, że system Google w dostępnej wtedy wersji, nawet z pewnymi modyfikacjami, nie pozwoli zaoferować pełnej użyteczności. Android pozbawiony był również aplikacji takich jak Gmail, gdyż komputer Acera nie był produktem wspieranym przez Google. Dlatego koncern zdecydował się na rozwiązanie typu dual boot z Androidem i Windowsem, gdzie ten pierwszy miał pełnić rolę lekkiego, szybko startującego systemu, pozwalającego przeglądać strony www i sprawdzić pocztę. Pomimo to, produkt z którym wiele osób wiązało duże nadzieje, okazał się rozczarowujący.

Nikt jednak nie powiedział, że droga Androida na PC lub generalnie – komputery z klawiaturą i myszką, będzie prosta. W styczniu 2010 otrzymaliśmy pierwszy sygnał, mówiący nam, że androidowe komputery mają jeszcze szanse. Sygnałem tym była premiera komputera Compaq AirLife 100. Była to konstrukcja określana mianem smartbooka (komputer napędzany układem ARM), stworzona przez Hewlett-Packard. W porównaniu do wspomnianego wcześniej Acera, AirLife był produktem od podstaw stworzonym na potrzeby Androida. HP poświęcił trochę czasu na przygotowanie dedykowanego interfejsu systemowego, dostosowanego do obsługi przy użyciu klawiatury i touchpada. Co ciekawe, ekran AirLife’a wyposażony był również w warstwę dotykową, która umożliwiała obsługę urządzenia, tak jak tabletu. Dodatkowo, posiadał on również moduł 3G, a deklarowany czas pracy wynosił do 12h z połączeniem transmisji danych. Komputer nie zyskał co prawda popularności, ale nie była to wina produktu. HP od początku planowało, że będzie on dostępny w ofertach operatorów komórkowych jako komputer z abonamentem 3G. Z tego powodu, kupno AirLife’a możliwe było tylko w hiszpańskiej sieci Telefonica. Recenzje komputera były jednak bardzo entuzjastyczne.

Trzecią konstrukcją, o której należy wspomnieć jest Toshiba AC 100. Podobnie jak AirLife był to komputer oparty na technologi ARM (dwurdzeniowa NVIDIA Tegra 2). Toshiba również stworzyła własny interfejs oraz uzupełniła oprogramowanie o aplikacje istotne z punktu widzenia urządzenia tego typu. Producent udostępnił 2 wersje komputera – tylko z Wi-Fi oraz z modułem 3G. AC 100 był dużo popularniejszy od AirLife’a. Ogólne oceny wydawały się jednak niższe niż w przypadku konstrukcji HP. Myślę, że głównym powodem była tutaj cena, która przez długi okres przewyższała typowe netbooki.

Wszystkie trzy, opisane powyżej konstrukcje były produktami eksperymentalnymi. 2 ostatnie, jak na bardzo młode i niepewne produkty, odniosły według mnie sukces. Nie oznacza to, że były one idealne. Bynajmniej. Pokazały one jednak kierunek, w którym podążać ma Android jeśli chce zaistnieć w segmencie bardziej klasycznych komputerów.

Android dojrzewa i wie kim chce być

Związek Asusa EeePad Transformera oraz Androida 3.X pokazuje moim zdaniem, że wytwórcy sprzętu oraz Google (jak twórca Androida) obserwują rynek i wyciągają z niego wnioski. Tabletowy interfejs Androida 3/4.X pokazuje, że bynajmniej nie został on stworzony wyłącznie z myślą tabletach.

Obecność stałego paska nawigacyjnego w dolnej części ekranu, wsparcie myszy, klawiatury czy gamepada, pokazują że Android ma szersze ambicje niż tylko smartphone’y i tablety. Ok, nie jest to system okienkowy i raczej nim nie będzie. Potencjalne komputery z Androidem nie będą jednak produktami dla power-userów. Mają to być tanie, proste komputerki dla niezbyt wymagających użytkowników. Ci z kolei bardzo rzadko potrafią pracować z większą ilością okien jednocześnie. Wydaje mi się nawet, że mechanizm przełączania aplikacji w Androidzie 3/4.X, dla wielu osób może okazać się dużo bardziej intuicyjny niż system okienkowy.

Aby Android spopularyzował się w segmencie klasycznych komputerów, sam system nie wystarczy. Ważne jest również oprogramowanie czyli aplikacje. Google musi pracować nad ciągłym rozszerzaniem możliwości programistycznych, którymi dysponują androidowi deweloperzy. O jednolitość platformy nie obawiam się już tak jak kiedyś, szczególnie że koncern wreszcie zajął się na poważnie tą kwestią (premiera Androida 4.0 przynajmniej na to wskazuje).

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Czy Android ma szansę stać się notebookowym systemem operacyjnym?