43

Czucie i wiara silniej mówi do mnie Niż mędrca szkiełko i oko.

Wszyscy znamy ten fragment (prawda?) i wiemy co autor miał na myśli i w jaki sposób w swoich balladach chciał pokazać swoją hierarchię ważności. Zastanawiające, że ten jeden krótki cytata jest stale aktualny nawet w tak przyziemnych sprawach jak technologia i startupy. Dyskutowałem dzisiaj na flakerze na temat tego czy tak naprawdę startupy tworzone z […]

Wszyscy znamy ten fragment (prawda?) i wiemy co autor miał na myśli i w jaki sposób w swoich balladach chciał pokazać swoją hierarchię ważności. Zastanawiające, że ten jeden krótki cytata jest stale aktualny nawet w tak przyziemnych sprawach jak technologia i startupy.

Dyskutowałem dzisiaj na flakerze na temat tego czy tak naprawdę startupy tworzone z pasją i nie mające na początku jasnej wizji na zarabianie pieniędzy powinny być już na początku swojej drogi za właśnie brak modelu biznesowego tak mocno krytykowane. Zanim przejdę dalej jedna drobna uwaga – mając na myśli coś co tworzone jest z pasją nie mówię o cudach takich jak naszechoroby.pl i podobne z „templejtu cięte”

Od razu zaznaczę, że częściowo zgadzam się z Bartkiem Puckiem, że idealnie jest kiedy zapalony twórca startupu ma jasną wizję na to jak zarobić na tym pieniądze – należy jednak rozważyć i tą drugą grupę czyli ludzi którzy od pomysłu szybko przeszli do czynów coś stworzyli i okazało się, że nawet coś z tego wyszło.

Dowody na to, że powstające na „żywioł” serwis odnoszą sukcesy są wszędzie wokół nas i co ciekawe są to ci giganci o których teraz najgłośniej jest w internecie jak chociażby Youtube (zarabia? nie, miał od początku pomysł na biznes – nie), Facebook (do tej pory nie wie jak zarobić), Myspace (coś zarabia ale na prąd i serwery pewnie ledwo starcza), Bebo (pewnie tak samo jak reszta), istock (też nie, zaczynał od darmowego hostingu grafiki).

Jak więc widać czasami „czucie i wiara” są dobrym doradcą i nawet jeśli na początku nie mamy wizji na czym można zarobić to warto spróbować bo może (może) przy olbrzymimi sukcesie okaże się, że pieniądze wkrótce się pojawią (choć Facebook i Youtube nadal szukają aczkolwiek ich twórcy już na nich i tak sporo zarobili).

Oczywiście nie chcę negować bardziej pragmatycznego podejścia które mówi – nie wiesz to niestety biznesu nie zrobisz. W naszych Polskich warunkach gdzie tak spektakularnych sukcesów jak opisanych powyżej raczej nie ma podejście „mędrca ze szkiełkiem” jest z pewnością bardzo racjonalne.

Zgadzam się też z tym, że słowa „zarabianie na reklamie” źle się kojarzy kiedy pada z ust twórców startupu jago główny i podstawowy model biznesowy – wydaje mi się jednak, że czasami trzeba odejść nieco na chwilę od racjonalności i zdać się bardziej na „czucie i wiarę” bo z drugiej strony czy nie z reklam właśnie żyje cała branża internetowa?

Bardzo łatwo przychodzi wszystkim negowanie reklam jako sposobu zarabiania pieniędzy, ale jeśli młody startup jest przekonany że osiągnie odpowiedni zasięg w odpowiednim okresie czasu to czy nie jest to ten model na którym wyrosła i nadal rośnie znaczna część internetu? Przecież reklama nie zawsze musi oznaczać wielkie bilbordy na środku ekranu – może być wyrafinowana w swoich formach i skuteczniejsza od tego co jest do tej pory pod tym hasłem znane.

Nie chcę być źle zrozumiany – jeśli tylko była by możliwość to chciałbym słuchać i czytać jedynie o serwisach które wiedzą jak zarobić, mają doskonały biznes plan i zachwycającą strategię marketingową. Naprawdę było by cudownie – to co jednak jest fascynujące w internecie (przynajmniej dla mnie) to, to że od czasu do czasu realizacja szalonego pomysłu finansowana ze zbiórki u znajomych i rodziców tworzy legendy takie jak Youtube czy w Polsce Nasza Klasa. Oczywiście najłatwiej powoływać się na tak spektakularne sukcesy i z pewnością jest to argument bardzo prosty do podważenia w dyskusjach o modelach biznesowych.

Mimo wszystko nadal uważa, że czasami z pasji może powstać coś dużo większego i bardziej w przyszłości wartościowego niż z biznes planu z analizą odsetek i amortyzacji po trzech latach. Na koniec jeszcze jedna uwaga – porażka jest ważnym doświadczeniem w życiu (niektórzy gracze giełdowi mówią, że najważniejszym) – ważne aby na niej się czegoś nauczyć a nie robić wszystko aby jej unikać.