15

Mam co do PlayStation 5 konkretne oczekiwania

Trudno ukrywać zaskoczenie tym, że Sony oficjalnie ogłosiło prace nad konsolą nowej generacji. Oto czego oczekuję po PlayStation 5.

Wydajność? Wystarczy mi 4K i 60 fps

Nie wiem czy mądrym jest by Sony na tym etapie w ogóle używało określenia 8K mówiąc o swoim nadchodzącym sprzęcie. Obecna generacja konsol była festiwalem niespełnionych obietnic. Pamiętacie jak Sony przekrzykiwało się z Microsoft kto głośniej reklamuje 1080p/60fps? Później internet zalewały memy i tabelki pokazujące jak wiele z tych obietnic zostało. Następne w kolejce były konsole PlayStation 4 Pro i Xbox One X, które miały wprowadzić 4K do naszych domów. W ogóle zauważyliście abstrakcję całej tej pół-generacji? Nie dowieźliśmy 1080p/60fps, to wciśniemy graczom 4K. Szkoda tylko, że oni woleli 60 klatek animacji na sekundę, a nie podbijanie rozdzielczości, która w przypadku konsoli Sony i tak w większości przypadków nie była natywna.

Myślę, że jeśli PlayStation 5 będzie w stanie już na starcie zaoferować płynne 60 fps przy rozdzielczości 4K, konsoli już będzie można postawić pomnik. Czy w to wierze? Sorry, ale nie. Na tym etapie informacji o sprzęcie drzemiącym w PS5 niewiele można tak naprawdę powiedzieć, jednak w świecie aktualnych konsol zasada jest prosta. Ile wydasz na sprzęt, taką wydajność dostaniesz. Trudno oczekiwać by urządzenie kosztujące 2 tysiące złotych (bo nie sądzę żeby drastycznie podniesiono ceny PlayStation 5) oferowało wydajność porównywalną z komputerem gdzie sama karta graficzna kosztuje tyle samo lub więcej. Poza tym powiedzmy sobie szczerze – 8K, serio? Po co?

Sony wstępnie zapowiedziało również dźwięk 3D, który ma spaść na barki podzespołów, a nie zewnętrznych urządzeń audio. Oczywiście uwielbiam trójwymiarowe odgłosy i wiadomość brzmi super, natomiast nie jestem przekonany czy obciążanie układów konsoli dodatkowymi zadaniami to najlepszy pomysł. Pamiętacie dlaczego na początku Xbox One ustępował mocą PS4, co przekładało się ostatecznie na rozdzielczość lub framerate w grach? Bo część mocy zarezerwowano dla Kinecta.

Zobacz też: Najlepsze gry na PS4, które wyszły w 2018 roku

Od PlayStation 5 oczekuję…nowości i usprawnień na PlayStation Network

Choć PS było już obecne w sieci na etapie PS3, to jednak dopiero PS4 pokazało jak istotnym dla japońskich konsol jest połączenie online i sieciowe usługi. Te po nałożeniu abonamentu zaczęły działać lepiej, zyskały nowe opcje – jednak wciąż nie jest tak dobrze, jak mogłoby być. Ostatnio przestałem narzekać na prędkość pobierania gier z cyfrowego sklepu i choć oczywiście wciąż zdarzają się czkawki, to jednak wszystko działa sprawnie. Same wirtualne półki też prezentują się naprawdę nieźle, fajnie również że Sony nie zapomniało o kwestiach społecznościowych. Sam tego nie używam, ale dla osób uwielbiających swoje cyfrowe życie w towarzystwie znajomych z którymi regularnie grają, takie smaczki są ważne. Tym bardziej dziwi, że japońska firma nie wprowadziła jeszcze avatarów, które gracze mogliby tworzyć, przebierać, oczywiście kupując lub zdobywając ciuchy i tym podobne. Śmiejcie się, śmiejcie – na Xboksie 360 bawiłem się przy tym przednio. Na PlayStation cały czas ten aspekt jest kompletnie pomijany.

Ale to drobiazg. Mam natomiast szczerą nadzieję, że po premierze PlayStation 5, Sony wreszcie wprowadzi jakiś sytem śledzenia czasu spędzonego w grze. Jakoś inni umieją, nawet Nintendo sobie z tym poradziło. Technicznie też jest to możliwe, w przeciwnym wypadku Sony nie wysyłałoby maili podsumowujących, gdzie potrafiło wskazać ile godzin spędziliśmy w najczęściej uruchamianych w ostatnim roku grach.

PlayStation 5 i wsparcie gogli wirtualnej rzeczywistości

Wraz z PS5 powinna pojawić się druga wersja gogli PlayStation VR. Jednocześnie PS5 powinno wspierać pierwszą edycję. Tylko jak to zrobić? Ucinać grafikę w nowych produkcjach? A może w ogóle podzielić gogle na generacje tak, jak robi się to z konsolami i po etapie przejściowym całkowicie porzucić poprzednią odsłonę skupiając się tylko na nowej? Scenariuszy jest kilka, natomiast oczekuję, że PlayStation 5 będzie wspierać wirtualną rzeczywistość i w domowym zaciszy wyniesie ją na inny poziom. Lepsze możliwości urządzenia, do którego podłączane sa gogle to wyższa rozdzielczość wyświetlanego obrazu, a tym samym lepsza jakość VR-doświadczenia.

Nie potrzebuję wstecznej kompatybilności, ale cieszę się że będzie

Jestem jedną z tych osób, która nigdy nie piekliła się o brak wstecznej kompatybilności. Sony jednak nie może sobie pozwolić na jej brak w nowej generacji – nie po tym, co robi w obecnej Microsoft. Gracze wolą włączyć grę w starej wersji niż płacić jeszcze raz za odświeżoną grę z podbitą rozdzielczością. Ciekawi mnie natomiast czy wsteczna kompatybilność zatrzyma się na PS4, czy pójdzie dalej i na PS5 uruchomimy też gry z PS3 i PS2. Byłoby super.

PlayStation 5 i usługa abonamentowa

Nie chodzi oczywiście o PlayStation Plus tylko abonament growy z prawdziwego zdarzenia – taki dający dostęp do dużej biblioteki produkcji. Tylko niech działa w Polsce, nie jak PlayStation Now. Czego by nie mówić w tej generacji o Microsoft, to jednak Xbox i pomysły amerykańskiej firmy zmieniły trochę branżę, Sony będzie musiało się dostosować – w przeciwnym wypadku gracze widząc, że przez usługę abonamentową bardziej opłaca się grać na Xboksie, wybiorą po prostu Xboksa. Przywiązanie do marki oczywiście jest, jednak kiedy w grę wchodzą kwestie ekonomiczne, bardzo łatwo jest porzucić konsolowe ideały i odpruć z plecaka naszywki ulubionego producenta sprzętu.

Zobacz też: Dlaczego warto mieć Xbox Game Pass?

PlayStation 5 musi od startu dostać rzucające na kolana gry na wyłączność

Killzone Shadow Fall i Knack nie były wymarzonymi tytułami startowymi na PlayStation 4. I trochę szkoda, że ostatni KZ był najsłabszą odsłoną serii – pokazywał sporo jeśli chodzi o możliwości graficzne konsoli, jednak jako gra pozostawiał niedosyt. Nie wiem czy spinałoby się to z punktu biznesowego i finansowego, jednak gdyby na premierę PS5 Sony strzeliło tytułem startowym pokroju nowego God of War, The Last of Us czy Uncharted – byłoby pozamiatane. Generalnie jestem orędownikiem tezy, że gry na wyłączność są niezwykle istotne na rynku konsol i wciąż pomagają podjąć decyzje zakupowe. Techniczne różnice między konsolami nie są już tak duże jak za czasów PS3 i Xboksa 360, obstawiam że nowe urządzenia obu producentów też będą praktycznie takie same.

Jakiś czas temu wiele mówiło się o tym, że klasyczne generacje konsol przejdą do lamusa – a wszystko przez streaming. Jak sami widzicie nic nie zapowiada wielkiej rewolucji przez którą porzucimy klasyczne sposoby grania, przynajmniej na razie. Google Stadia zapowiadało się super, ale pierwsze testy pokazują, że nie jest tak idealnie jak obiecywano. Dlatego mnie jeszcze trochę czasu zanim faktycznie porzucimy urządzenia dedykowane grom i przesiądziemy się jakieś małe, słabe sprzętowo pudełka podłączane do ekranów.

obrazek