40

Czego nie powiedzieli nam o iTunes Match

W ramach spóźnionych Mikołajek sprezentowałem sobie iTunes Match, usługi opisywanej już u nas na Antyweb. Oczekiwałem od niej przede wszystkim podniesienia jakości zakupionych w innych sklepach utworów, a także dostępu do mojej muzyki poprzez iTunes na innych komputerach oraz iPhonie. „Happy endu” nie zabrakło, ale wrażeń miałem co nie miara. Od momentu samej prezentacji usługi […]

W ramach spóźnionych Mikołajek sprezentowałem sobie iTunes Match, usługi opisywanej już u nas na Antyweb. Oczekiwałem od niej przede wszystkim podniesienia jakości zakupionych w innych sklepach utworów, a także dostępu do mojej muzyki poprzez iTunes na innych komputerach oraz iPhonie. „Happy endu” nie zabrakło, ale wrażeń miałem co nie miara.

Od momentu samej prezentacji usługi iTunes Match byłem nią naprawdę zainteresowany. Od czasu do czasu zdarzy mi się zakupić utwór w iTunes Store, ale jak pisałem, w pełne albumy czy dyskografie zaopatruję się w o wiele tańszej Muzodajni. iTunes Match miało więc rozwiązać dwa problemy, które wymieniłem powyżej. Przyznam, że wykupienie subskrypcji było nieco działaniem w ciemno, ponieważ pomimo sporego rozeznania jakie uczyniłem na przestrzeni ostatnich miesięcy, nie wszystkie moje wątpliwości zostały rozwiane.

Po wykupieniu subskrybcji iTunes od razu przeszło do skanowania mojej biblioteki muzycznej – i tu pojawia się pierwsze niedomówienie. Nie mam pojęcia jaką genezę miało to stwierdzenie, ale bardzo często pojawiały się zdania, że aplikacja iTunes zeskanuje wszystkie pliki muzyczne na naszym komputerze. Tak się oczywiście nie stało, a pod uwagę została wzięta tylko i wyłącznie zawartość muzyczna programu iTunes.

Następnym krokiem było przesłanie zebranych informacji do Apple, odczekanie kilkunastu sekund na ich przeanalizowanie i chwilę później rozpoczął się proces dopasowywania utworów z mojej biblioteki z zawartością sklepu iTunes. Na całe szczęście nie jest wymagane oglądanie paska postępu, więc z ogromną ciekawością zajrzałem co takiego dzieje się z moją kolekcją. Od razu zauważyłem, że część utworów już została dopasowana, przy pozostałych widnieje jednak etykietka „Oczekuje”. Pozwoliłem więc programowi zakończyć ten proces, lecz na wykonanie się trzeciego kroku pozwolić nie mogłem.

iTunes Match nie jest idealne…

To było do przewidzenia – iTunes Match nie dopasowało wszystkich utworów do zawartości sklepu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie chodziło tu o utwory, które w iTunes Store są dostępne. I bynajmniej nie chodziło tu o pojedyncze kawałki, lecz o utwory które składały się na pełnym album. Zdarzyły się więc przypadki, gdy z 20 utworów niedopasowanych zostało 5 lub na 19 kawałków niedopasowany został tylko jeden. Konsekwencją tego jest niemożliwość pobrania utworów w lepszej jakości – niedopasowane pliki mp3 zostały oznaczone, jako „do wysłania”.

W tym przypadku aż 7 na 20 utworów zostało przesłanych, bo nie zostały dopasowane do tych ze sklepu.

Powodów takich sytuacji jest wiele – najczęstszymi są: nieprawidłowe odmienne od tych w sklepie tagi, różnica w czasie trwania utworów. Jednak sytuacja miała także miejsce, gdy przed chwilą wymienione parametry zgadzały się w 100% – przyczyna niedopasowania pozostaje nieznana. Większość wieczoru (około 4 godzin!) spędziłem więc na przycinaniu utworów i poprawianiu tagów, lecz jak wspomniałem często nie przynosiło to żadnego efektu lub po prostu nie wiedziałem co jest nie tak z moim plikiem.

Moja kolekcja to około 1200 utworów – około 50 z nich nie uzyskało statusu „Dopasowany”, choć powinno (strach pomyśleć co dzieje się przy większych bibliotekach).

Powtarzałem więc x razy ten sam proces (wielokrotnie dla tego samego utworu): uruchamiam iTunes, stopuję działanie iTunes Match, sprawdzam które z utworów nie są dopasowane (a powinny być), porównuję parametry jednego z plików z tymi ze sklepu, usuwam plik z biblioteki i usługi iTunes Match, wykonuję odpowiednie działania (przycinanie, poprawianie tagów), ponownie dodaję plik do programu, klikam na „Aktualizuj iTunes Match” i żyję nadzieją.

Po około 4 godzinach poddałem się, ile utworów udało mi się dopasować „na siłę”? Dziesięć. Reszcie pozwoliłem na przesłanie do bazy Apple, być może któregoś pięknego (wolnego) dnia znów najdzie mnie ochota na niewyrównaną walkę z usługą.

Nie mogłem pominąć też faktu pogubienia przez albumy okładek – z niewyjaśnionych przyczyn, nawet te kupione w iTunes Store (!) utwory potraciły grafiki albumów i choć przywróciłem je za pomocą opcji „Pobierz okładkę albumu” to do dziś brakuje ich w odtwarzaczu na iPhonie.

…ale!

Ale nie jest też tak, że iTunes Match mnie zupełnie zawiodło, co to to nie! Ponad 1000 utworów (pełna dyskografia zespołu Led Zeppelin czy wszystkie ścieżki dźwiękowe z filmów jak Incepcja, Harry Potter, Mroczny Rycerz itd.) znalazło swoje „odzwierciedlenie” w sklepie.

W takim przypadku wystarczyło jedynie usunąć te utwory z iTunes i chwilę później kliknąć na chmurkę, by pobrać je w lepszej jakości. Jednocześnie stały się one dostępne na innych komputerach oraz moim iPhonie (do tego wrócimy). Co ważne, gdy nie zdecydujemy się na ich pobranie, możemy je streamować – cały czas bowiem widoczne są w naszej kolekcji, okraszone ikonką chmurki. Dwukrotne kliknięcie wystarczy by cieszyć się nieobecnym na dysku utworem (po uploadzie to samo tyczy się niedopasowanych wcześniej utworów).

  

Po uruchomieniu usługi w iPhonie, cala moja kolekcja stała się widoczna w aplikacji Muzyka. By odsłuchać konkretny utwór wystarczy na niego wskazać. By go pobrać… i tu pojawia się największy zgrzyt usługi. Niemożliwe jest pobieranie pojedynczych utworów, możemy za to pobierać pełne albumy czy playlisty. Pewnym sposobem na obejście tego jest rozpoczęcie pobierania całego albumu i manualne anulowanie wszystkich, poza jednym oczywiście, utworów – ale to może skutecznie zniechęcić. Miłym dodatkiem jest synchronizacja playlist oraz ocen utworów.

Podsumowanie?

Przede mną cały rok korzystania z usługi, więc ciężko byłoby już dzisiaj wystawiać jej ocenę. Jak widzicie powyżej, płatna usługa Apple nie jest pozbawiona wad, a po płatnym produkcie spodziewałbym się czegoś więcej, chociażby jeżeli chodzi o algorytmy dopasowywania utworów. Sytuacja z jedynym niedopasowanym utworem z całego albumu nie powinna się zdarzyć, a jeśli coś takiego ma miejsce to powinniśmy być wyraźnie poinformowani o jego przyczynach. Jednorazowy wydatek około 103 złotych może przerażać, ale jeżeli rozbijemy to kwotę na 12 miesięcy, przez które korzystamy z usługi, to w żadnym wypadku nie stwierdzę dziś, że iTunes Match nie jest warte 8,50 złotego co 30 dni.

Jeżeli macie jakiekolwiek pytania, komentarze są do Waszej dyspozycji.