google duplex
51

7 rzeczy, których asystent Google nie potrafi zrobić po polsku, a robi po angielsku

Jeszcze miesiąc temu miałem nadzieje, że do czasu oficjalnego startu Asystenta Google w Polsce, poniższa lista ulegnie skróceniu. Niestety wygląda na to, że w tej chwili na więcej nie możemy liczyć. W porównaniu do wersji angielskiej, okazuje się, że polski asystent nadal będzie miał trochę rzeczy do nadrobienia. Część z nich powiedziałbym, że jest nawet kluczowa jeśli faktycznie usługa ma zaistnieć w naszym kraju na większą skalę, niż tylko jako zabawka dla geeków.

Nie zrozumcie mnie źle, już w tej chwili asystent Google potrafi znacznie ułatwić życie i oszczędzić czas na wklepywaniu słów poprzez klawiaturę ekranową. Nie ulega jednak wątpliwości, że na ten moment dostaliśmy tylko palec, a miałoby się ochotę na całą rękę. Jest jednak nadzieja, że skoro Google zaczął już ten projekt, to wraz z wzrostem bazy użytkowników (i testerów) zacznie rozwijać polskiego asystenta nieco szybciej. Tym samym nadrabiając braki w stosunku do wersji angielskiej. Tym bardziej, że część z nich nie wygląda na bardzo skomplikowane w implementacji.

1. Nie działa Google Trusted Voice

Chyba największa wada asystenta Google w smartfonie. Nie działa gdy mamy wyłączony ekran albo telefon zabezpieczony pinem/odciskiem palca/wzorem itp. Niestety, jeśli chcecie skorzystać z asystenta to trzeba telefon odblokować. Tym samym odpada możliwość zapytania go o przepis na ciasto marchewkowe, gdy mamy ręce zajęte obieraniem marchewek… W angielskiej wersji jest pod tym względem lepiej, bo asystenta można nauczyć naszego głosu na tyle dobrze, że na podstawie „Ok Google” jest on w stanie potwierdzić naszą tożsamość.

Co ciekawe po polsku też możemy nagrać swój wzór głosu, ale to chyba jeszcze mocno niedopracowana funkcja. Nawet po nagraniu wzoru praktycznie każdy jest w stanie skorzystać z naszego asystenta. I nie chodzi tu nawet o podobny ton, bo nie robi dla niego żadnej różnicy czy „Ok Google” powiedziała kobieta czy mężczyzna… Może to i lepiej, że póki co w ten sposób nie da się odblokować telefonu ;-).

2. Brak wsparcia Google Home

Głośniki Google Home nie są może jeszcze w Polsce bardzo popularne, ale tak po prawdzie to właśnie one są naturalną formą kooperacji z asystentem. W tej chwili język polski z głośnikami nie jest jeszcze obsługiwany, nawet jeśli na tym samym koncie Google na smartfonie będziecie mieli już dostęp do asystenta po polsku. Patrząc na historię wprowadzania asystenta w innych krajach i językach, na wsparcie Google Home poczekamy przynajmniej pół roku.

3. Przypomnienia w bardzo uproszczony sposób

Owszem asystent pozwala na ustawianie przypomnień, ale jest w tym nieco ograniczony w stosunku do angielskiej wersji. W moim przypadku może ustawić przypomnienie, które zostanie aktywowane w zadanym czasie lub miejscu. W wersji angielskiej można go poprosić, aby przypomniał nam coś na żądanie. Przykładowo informujemy asystenta aby powiedział nam w razie potrzeby, że portfel został w samochodzie. Powinien to zapisać i w razie pytania „gdzie jest portfel?” odpowiedzieć zgodnie z posiadanymi informacjami. Niestety tego jeszcze po polsku nie potrafi i nadal muszę o to prosić żonę ;-).

4. Tylko jeden głos

To może nie jest wielka wada, ale też jest to pewna ułomność w stosunku do angielskiej wersji, gdzie możemy wybierać nie tylko typ głosu (żeński lub męski) ale nawet określony akcent. Polski asystent ma w tej chwili głos mężczyzny, całkiem miły dla ucha, więc nie ma sensu specjalnie narzekać. W czasach Google Now, mój telefon potrafił jednak do mnie mówić głosem kobiecym i szczerze powiedziawszy był on przyjemniejszy. Mam nadzieję, że i to niedociągnięcie Google w miarę szybko poprawi.

5. Brak rutynowych działań

W zakładce Mój dzień asystent pozwala skonfigurować podstawowe informacje jakie ma nam przekazać na specjalne zapytanie. Póki co w polskiej wersji mamy dostęp tylko do jednego ustawienia, w ramach którego na hasło „dzień dobry” dowiemy się jaka dzisiaj jest pogoda, ile będzie trwała podróż do pracy i jakie przypomnienia/spotkania mamy w kalendarzu. W wersji angielskiej takich rutynowych działań jest znacznie więcej. Można wprowadzać zmiany do zachowań asystenta w zależności od pory dnia lub od okazji. Można mu też zdefiniować szersze spektrum zachowań, jak choćby nauczyć go, że na hasło „zabawę czas zacząć” powinien uruchomić muzykę w Spotify i wyłączyć telewizor.

6. Brak polskich źródeł wiadomości

W zakładce Mój dzień można też poprosić asystenta, aby na „dzień dobry” podał nam również podstawowe informacje ze świata. Niestety wśród źródeł wiadomości brakuje polskich serwisów. I to nawet pomimo tego, że jak zapytamy asystenta o „newsy” to poda nam kilka odnośników z polskich portali. Zakładam, że tylko kwestią czasu jest jak pojawi się tutaj język polski i popularne w naszym kraju serwisy informacyjne.

7. Nie potrafi grać

Na koniec jeszcze jedna smutna wiadomość. Ostatnio wspominałem wam, że polski asystent Google, jest całkiem rozrywkowy i potrafi zaśpiewać (3 piosenki na krzyż) lub opowiedzieć dowcip. Angielska wersja potrafi nieco więcej, może nam zaproponować jakiś quiz albo zagrać z nami np. w kółko i krzyżyk. W polskiej wersji te formy rozrywki nie są jeszcze dostępne, ale jak widać po odpowiedzi, ktoś nad tym pracuje i te funkcje kiedyś trafią również do polskiej wersji.

Niestety polska wersja asystenta Google jeszcze nieco odstaje od swojego angielskiego kolegi. Nie są to może braki krytyczne, ale z pewnością sprawiają, że jest on nieco mniej „smart” niż by można było od niego oczekiwać. W ogólnym rozrachunku jest on też nieco mniej naturalny, na wiele pytań nadal odpowiada  prostymi linkami z wyszukiwarki i pod tym kątem Google ma też jeszcze sporo do nadrobienia. Jestem jednak pewny, że skoro zaczęli już pracę nad tą usługą, to kolejne usprawnienia są tylko kwestią czasu.

Polecamy także nasze inne materiały, które powstały specjalnie na premierę polskiego Asystenta Google: