23

CyanogenMod ma już milion użytkowników! Czemu to zawdzięcza?

Można kochać Androida, można go nienawidzić. Ale nie można mu nie oddać, że jest to system, który na wiele pozwala swoim użytkownikom, dzięki swojej formule OpenSource. Każdy (no, może nie każdy) użytkownik może na jego bazie stworzyć własny ROM i puścić go w świat. I tak też się dzieje. Jednym z najpopularniejszych jest CyanogenMod, który […]

Można kochać Androida, można go nienawidzić. Ale nie można mu nie oddać, że jest to system, który na wiele pozwala swoim użytkownikom, dzięki swojej formule OpenSource. Każdy (no, może nie każdy) użytkownik może na jego bazie stworzyć własny ROM i puścić go w świat. I tak też się dzieje. Jednym z najpopularniejszych jest CyanogenMod, który właśnie osiągnął nowy rekord.

Milion pobrań. Tyle osób skorzystało z CyanogenMod stworzonego przez Steve Kondika. W odniesieniu do danych dotyczących ogólnej liczby użytkowników Androida ta liczba może nie robi dużego wrażenia, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę, że jest to nieoficjalna wersja tego systemu, to wynik ten jest godny odnotowania.

Spójrzmy na chwilę na mapę pobrań. Polska osiągnęła całkiem niezły wyniki – ponad 30 tysięcy pobrań. Dla porównania w USA, które mają prawie 8 razy więcej mieszkańców niż kraj nad Wisłą pobrań było 48 tysięcy, za to w Czechach (10 milionów) aż 38 tysięcy.

Czy CyanogenMod można stać się znaczącym systemem na rynku urządzeń mobilnych?

Wystarczy skierować wzrok na Amazon i jego tablet. System Kindle Fire to w tym momencie nie tylko nakładka na Androida przygotowana wzorem innych producentów urządzeń mobilnych, to osobny ekosystem aplikacji i usług. Tego CyanogenMod jeszcze nie ma, ale kto wie? Na Google+ wywiązała się bardzo ciekawa dyskusja nad pomysłem stworzenia własnego sklepu z aplikacjami. Na razie to bardziej senne marzenie, niż realny koncept, ale być może w przyszłości, jeżeli ten ROM będzie się rozwijać i zdobywać kolejnych użytkowników, zaistnieje podatny grunt na tego typu rozwiązanie. Na marginesie warto zauważyć, że Kindle Fire ma obecnie około 3-4 milionów użytkowników, więc różnica nie jest znacząca, jednak ze względu na wspomniany wcześniej rozbudowany system usług i własny sklep z aplikacjami tempo przyrostu użytkowników jest bez porównania na plus dla Amazonu. Ciekawe, jak wyglądałaby popularyzacja CM gdyby powstał dla niego oddzielny sklep z aplikacjami?

W czym właściwie tkwi sukces CyanogenMod? Moim zdaniem w niemocy Google i producentów telefonów/tabletów. Niemocy objawiającej się tym, że nawet jeżeli Google zrobi nowszą, lepszą wersję Androida, rozwiązującą problemy poprzednika, to szansa na update zapewniony przez producentów smartphonów jest niemal zerowa, a Google w tej sprawie nic nie może zrobić. Do tego sami producenci wtrącając swoje trzy grosze do Androida najczęściej ograniczają się do dodawania własnych aplikacji lub interfejsów, gorzej z poprawianiem ewentualnych mankamentów niekompatybilności systemu z ich hardwarem. Jeden system, by rządzić nimi wszystkimi? Nie wydaje mi się.

W przypadku ROMów takich jak CyanogenMod sytuacja wygląda inaczej. Powstają po to, aby poprawiać konkretne mankamenty lub dodawać pomocne funkcje i są do tego w miarę szybko aktualizowane. Dzięki temu użytkownicy telefonów, które nie mają szans na oficjalny upgrade, mogą dostać go z kanału nieoficjalnego. Wystarczy spojrzeć na dane dotyczące CyanogenMod, szczególnie na ilość wersji i liczbę wspieranych urządzeń. Na czołówkę wysforował się na przykład HTC Bravo (Desire) – 80 tysięcy pobrań, o czym to świadczy? Że posiadacze tego telefonu upodobali sobie nieoficjalne ROMy? (Pytanie retoryczne). Trudno się dziwić, że już milion użytkowników spróbowało tego ROMa.

Oczywiście nie jest tak różowo. ROM nie jest lekiem na całe zło i trafić na dobry, który będzie stabilny i nie będzie się „wysypywać” co chwilę jest bardzo trudno, a zdobyć uznanie wśród użytkowników, którzy nomen omen raczej należą do kategorii „geek” niż „regular”, jest jeszcze trudniej. Dlatego duże brawo dla CyanogenMod i jego twórcy. I kto wie, może ten sukces poruszy jakieś struny i przypomni co niektórym, że upgrade systemu nie polega na kupowaniu nowszego hardwaru.

Foto