5

Coś jak PUBG, ale w 2D i w przeglądarce. Przepraszam, że pokazałem Wam tę grę

Klony PUBG wyrastają jak grzyby po deszczu. I trudno się dziwić, bo gra bije kolejne rekordy popularności. Ja chciałbym Wam pokazać jedno z ciekawszych wcieleń gatunku Battle Royale. Działą w przeglądarce, ma do bólu prostą grafikę 2D i wciąga jak diabli!

Surviv.io jest dostępny w sieci już od jakiegoś miesiąca (jeśli nie dłużej – sugeruję się changelogiem na stronie twórców). Ja na grę natknąłem się dopiero teraz. Jest to nietuzinkowe, bo do bólu proste wcielenie gatunku Battle Royale.

O co w Battle Royale chodzi? To gry takie, jak Playerunknown’s Battlegrounds (PUBG), H1Z1 czy Fortnite. Na ogromnej mapie spotyka się kilkudzięsięciu (np. stu) graczy. Przeżyć i wygrać może tylko jeden (albo jedna drużyna, jeżeli gramy zespołowo). Na starcie nie mamy absolutnie nic oprócz własnych pięści. Z czasem znajdujemy broń, kamizelkę kuloodporną, bandaże. Gra zmusza nas do ciągłego ruchu, bo obszar zabawy sukcesywnie ulega zmniejszeniu. I to właściwie tyle w dużym skrócie (fani gatunku pewnie i tak mnie znienawidzą za te uproszczenia).

Surviv.io opiera się na dokładnie takich zasadach. Gra działa jednak w przeglądarce i nie wymaga od nas żadnego dodatkowego oprogramowania. Po prostu wchodzimy na stronę, wpisujemy nick i wybieramy jeden z trzech serwerów: w Ameryce Północnej, Europie lub Azji. Rozgrywka jest banalnie prosta. Nasza postać to żółta kulka. Na mapie znajdują się drzewa (zielone kulki), kamienie (szare kulki), a także skrzynie i budynki (kwadraty w różnych kolorach – niektóre z teksturami). Znajdujemy broń, znajdujemy pancerz i medykamenty, a następnie próbujemy przetrwać. Sterujemy postacią za pomocą klawiszy WSAD, F używamy od podnoszenia przedmiotów. Celujemy myszką. Przypomina mi to trochę produkcje z lat ’90, z tym, że oczywiście formuła, zasady i idea oparte na dzisiejszych trendach. Daje to iście wybuchową mieszankę.

Od razu z góry przepraszam, że Wam to pokazałem – nie zaskoczy mnie, jeśli niektórzy spędzą przy surviv.io cały weekend. Gra wciąga bowiem niesamowicie mocno i trudno się od niej oderwać. Nie mogę wręcz uwierzyć, że ta formuła sprawdza się nawet w tak prostej i ascetycznej pod względem wizualnym postaci. Ale nie wierzcie mi na słowo – wejdźcie, zagrajcie i sami oceńcie.

A tymczasem PUBG notuje kolejne rekordy na Steamie i nie tylko. W samą wersję na Xboksa One grają już 3 mln graczy. Szaleństwo!