4

Cortana mogła być fajna. Mogła być dobra. Ale Microsoft…

Ale Microsoft ją popsuł. W momencie, gdy Cortana mogła mieć naprawdę wiele, podcięto jej skrzydła. W momencie, gdy wdrożono ją na rynku i pokazano jej możliwości, wielu patrzyło na nią entuzjastycznie. Obecnie możemy wskazać punkt, w którym Cortana otrzymała solidny cios od Microsoftu, który ostatecznie wpędził ją w marazm.

Poza Siri wprowadzoną w iPhone’ach, Cortana była jednym z poważniejszych projektów na rynku asystentów głosowych. Google w tym zakresie dopiero raczkował w momencie premiery asystentki Microsoftu i generalnie nikt nie myślał o tym, że po kilku latach role odwrócą się i to Mountain View będzie jednym z liderów głosowego peletonu. A przecież Cortana była naprawdę obiecująca. Wystartowała z bardzo chwytliwą nazwą, sugestywnym brandingiem i sentymentem. Gracze, którzy grali w Halo doskonale wiedzieli czym ten produkt jest i do czego będzie się sprowadzać jego używanie.

Cortana jako asystentka w Windows Phone 8.1 nie działała w języku polskim i w sumie… nie działa dalej. A były bardzo daleko posunięte plany wprowadzenia jej nad Wisłą. Microsoft aktywnie testował ją w kontekście naszego języka, ale w momencie, gdy Windows Phone / Windows 10 Mobile przestał być perspektywiczny, wycofał się rakiem. Wtedy jej zasięg działania ograniczono głównie do Windows 10, na którym zbyt wiele sensu ona nie ma. Również wyprodukowany wraz z Harman Kardon głośnik szczególnie sytuacji Cortany nie zmienił.

Kto zawiódł?

W przypadku takich tuzów jak Microsoft trudno jest wskazać jednego winnego. Ale – to bardzo podobny problem do tego, który ostatecznie strawił Windows 10 Mobile. Tyle, że w przypadku Cortany ważne było jedynie utrzymanie platform, na których byłaby ona dostępna oraz sukcesywne rozszerzanie jej funkcjonalności oraz pozyskiwanie partnerów. Co więcej, bardzo ważne było również nawiązywanie relacji z deweloperami, którzy mogliby być autorami nowych możliwości Cortany. I tego również zabrakło. A sam Ballmer krzyczał kiedyś: „Developers…”. Cóż za ironia losu.

Cortana

Podstawowym problemem Cortany było to, że ta przestała się rozwijać w momencie, gdy za swoje usługi głosowe zabrali się Google oraz Amazon. W tym momencie te dwie firmy trzęsą tym rynkiem. Nawet Apple nie jest w stanie się tutaj przebić, choć sama Siri najgłupsza nie jest. Natomiast głośnik HomePod to… niekoniecznie dobra historia.

Microsoftowi z całą pewnością zabrakło właśnie platform, na których Cortana mogłaby działać. Android? iOS? Własny ekosystem? Problem jest tego typu, że Microsoft na dobrą sprawę nie ma własnego ekosystemu. Windows to co prawda najbardziej popularny system pecetowy na świecie, ale komórki leżą i kwiczą. Tablety? Proszę Was. Głośniki? Nie bardzo. Cortana nie ma swojego miejsca w technologicznym świecie i basta.

Zabrakło również relacji z deweloperami. Taki Amazon czy Google mocno inwestują w programistów udostępniając im swoje narzędzia – byleby mogli rozwijać ich produkty tak jak im się podoba. Actions on Google to świetny sposób na budowanie własnych funkcjonalności dla Asystenta i wykorzystanie jego potencjału w biznesie. Ograniczeniem jest tylko inwencja dewelopera. To właśnie dzięki takiemu podejściu za pomocą głośników Google Home lub Amazon Echo można sterować sprzętami domowymi. Ale nie tylko.

Liczy się także popularność rozwiązania – ale Microsoft oddał ten rynek za bezcen. Miał obiecujące rozwiązanie, które mogło „zażreć”, o ile gigant by nie zabił… mobilnego Windowsa. I zrobił to absolutnie na własne życzenie. Patrząc na to jak potoczyły się losy tej platformy mobilnej mam ogromne wątpliwości co do tego, czy działanie Microsoftu nie było… celowe. A może mobilny Windows musiał umrzeć?