189

Coraz więcej firm spogląda na Szwedów i ich 6-godzinny czas pracy

Czy czeka nas rewolucja? Pisałem dla Was wcześniej o szwedzkim pomyśle na zmniejszenie ilości godzin w tygodniu, kiedy przebywamy w pracy. Uznano, że 30 godzin (6 x 5) powinno w zupełności wystarczyć. Przede wszystkim, wskazywano na to, że obecnie rozpowszechniony model niezbyt przystaje do naszego trybu życia, zabiera nam mnóstwo cennego czasu dla siebie, a i przy okazji... nie jest efektywny.

Na moim przykładzie – mój czas pracy jest raczej nienormowany mimo sztywnych godzin w grafiku na Antywebie. Poza tym, mam mnóstwo innych zajęć oraz naukę na uniwersytecie, gdzie również trzeba poświęcić sporo czasu na przyswojenie obowiązującego materiału, czy przygotowanie projektu. Mój dzień zatem to przede wszystkim z cały czas uciekającym czasem i dopiero w weekend mogę naprawdę odetchnąć i odpocząć nieco od „powszedniego zgiełku”. Praca zdalna wymaga sporo samozaparcia i umiejętności organizowania sobie czasu – kiedy zza pleców nie spogląda szef, można sobie czasem pozwolić na malutkie grzeszki i przeciąganie pewnych spraw, jednak z reguły do niczego dobrego to nie prowadzi.

building-1080592_1280

Pracowałem również w pełnym wymiarze godzin i przyznam szczerze, że niezbyt uśmiechała mi się perspektywa 8-godzinnego przebywania na terenie zakładu pracy. Po tym, jak człowiek wracał do domu nie miał już tylu chęci na zrobienie czegokolwiek więcej, zostawało mało czasu na drobne przyjemności i tydzień kręcił się głównie wokół pracy. Dosłownie – spać, zjeść, iść do pracy, wrócić, obejrzeć coś w Internecie, znowu iść spać i tak w kółko. Mało tego – człowiek jeszcze się nie wysypiał.

Szwedzi wpadli na pomysł, by zmniejszyć liczbę godzin pracy w tygodniu – człowiek nie pracuje efektywnie przez cały czas, kiedy znajduje się w pracy. Te dwie godziny uznano za ekwiwalent tego, co człowiek robi podczas rzekomego wykonywania swoich obowiązków (ale mimo wszystko robi co innego) – czyli tu kawa, tu papieros, tutaj media społecznościowe. Cóż, nie da się od tego uciec i jeżeli pracujecie w większych firmach, open-space’ach, zapewne wiecie, jak jest. To oczywiście może się różnić w zależności od tego jakie zasady panują w danym zakładzie pracy.

man-984271_1280

Wygląda jednak na to, że Szwedzi wyznaczają nowy kierunek, którym za chwile może podążyć więcej krajów. W Internecie znajdują się już doniesienia o tym, że takie rozwiązanie testują firmy w Wielkiej Brytanii i są nawet bardziej, niż zadowolone. Pracownicy są szczęśliwsi, mają więcej czasu dla siebie, rodzin, a także lepiej dogadują się z innymi pracownikami. Same plusy. Śledząc temat dalej, odkryłem, że zainteresowanie obniżonym czasem pracy w tygodniu zainteresowane są również inne kraje i niewykluczone, że to może stać się standardem w przyszłości.

A w Polsce? Cóż, do tego nasz kraj musi jeszcze dojrzeć. W miejscach takich jak biuro Antyweb (choć jestem tam niezmiernie rzadko) panuje genialna atmosfera, nikt nie ma nic przeciwko luźnym rozmowom między pracownikami, a przy okazji – w trakcie pracy jest sporo miejsca na zabawę. Atmosfera również się liczy i to ona przede wszystkim musi zmienić się w naszym kraju – z doświadczenia wiem, że osoby odpowiedzialne za pracowników, właściciele firm nie przykładają do tego zbytniej uwagi. A szkoda – bo to daje naprawdę wymierne korzyści.

Grafika: 1, 2, 3