19

Commodore wraca. Niedługo będziesz mógł kupić ich… smartfon. W Polsce

Zakładam, że znajdą się wśród naszych Czytelników osoby, którym nazwa „Commodore” nie mówi nic. Albo bardzo mało. Nie było ich na świecie, gdy firma bankrutowała. tej grupy niniejsza wiadomość nie będzie ekscytować. Ale starszym mogą się podnieść brwi, a o czy zaświecą niczym miejskie latarnie. Bo legendarna marka wraca. Owszem, wraca, ale cudów bym się […]

Zakładam, że znajdą się wśród naszych Czytelników osoby, którym nazwa „Commodore” nie mówi nic. Albo bardzo mało. Nie było ich na świecie, gdy firma bankrutowała. tej grupy niniejsza wiadomość nie będzie ekscytować. Ale starszym mogą się podnieść brwi, a o czy zaświecą niczym miejskie latarnie. Bo legendarna marka wraca. Owszem, wraca, ale cudów bym się nie spodziewał, wcześniej widzieliśmy już takie numery.

Commodore wraca na rynek komputerów? I tak, i nie. Wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy smartfon. Jeśli ktoś uzna, że to komputer, to można nawet napisać, że firma będzie robić to, co kiedyś. Ale to już naginanie rzeczywistości. Zwłaszcza, że trudno mówić o firmie Commodore – bez doprecyzowania, można odnieść wrażenie, że do gry wraca stary zespół. Tymczasem chodzi o przedsiębiorstwo Commodore Business Machines Limited zarejestrowane w Wielkiej Brytanii, a założone przez Włochów. Po prostu nabyli prawa do marki i zamierzają z niej wycisnąć tyle, ile się da.

Coś nowego? Nie, przecież znamy takie numery. Biznes oparty na nostalgii, sile marki to coraz częstsze zjawisko – w Polsce wracają do łask brandy z PRL, dotyczy to także sprzętu elektronicznego. Kilka kwartałów temu oglądaliśmy też niezbyt przyjemny spektakl z Secret Service, które zdołało powrócić na fali nostalgii, ale czar szybko prysł, okazało się, że na marce świat się nie kończy. Dlatego sceptycznie podchodzę do takich akcji, to dotyczy także Commodore.

commodore-pet-smartphone

Jeżeli ktoś liczy na to, że producent zaskoczy go smartfonem, oczaruje jakimiś nieznanymi wcześniej technologiami i funkcjami, da to, o czym inni producenci mogą tylko pomarzyć, to niestety muszę go rozczarować. Smartfon o nazwie PET (nawiązanie do starej oferty Commodore) będzie modelem ze średniej półki i dotyczy to zarówno ceny, jak i podzespołów. Urządzenie będzie współpracować z platformą Android, w zależności od ilości pamięci wewnętrznej powinno kosztować od 300 do 365 dolarów, czyli ponad 1000 złotych. Fablet (5,5 cala) powstanie pewnie w Chinach, podwykonawca do w miarę standardowego i przeciętnego sprzętu doda logo znanej (kiedyś) firmy.

Reszta to już kwestia marketingu i przekonania ludzi, że wartość sentymentalna jest istotna – skoro kupujesz sprzęt firmy X i kierujesz się głównie ceną, szukasz czegoś za rozsądne pieniądze, to czemu nie kupić smartfonu Commodore za podobne pieniądze? Dostaniesz niezły produkt, a na twarzy może się pojawić uśmiech, będzie można zaszpanować w gronie znajomych. Z tego punktu widzenia problemu raczej nie ma – gorzej, gdy ktoś będzie oczekiwał więcej. I na dobrą sprawę nie określi, co to właściwie jest.

Smartfon ma trafić do sprzedaży jeszcze w tym miesiącu, nie ominie Polski – nasz kraj jest na liście rynków otwierających sprzedaż i powrót marki. Wiele osób zadaje sobie pewnie pytanie: co z grami? Sprawa nie jest do końca jasna. Wspomina się o dwóch preinstalowanych emulatorach oraz grach, które mają trafić na pokład smartfonu, ale sprawa jest niejasna, przekonamy się, jak jest, gdy sprzęt pojawi się w sprzedaży. No i nie ma się co oszukiwać – ten dodatek trudno uznać za potężny magnes przyciągający klientów.

Co z tego wyniknie? Jednorazowo może i da się na tym zarobić. W dłuższej perspektywie, w oparciu jedynie o czar marki? Wątpię. Jednocześnie zakładam, że podobnych akcji będzie przybywać – powrócą brandy, które trzęsły rynkiem lata temu.

PS Jeśli promocja będzie wyglądać tak, jak powyższy teaser, to nie wróżę sukcesów