14

Codeanywhere, anytime on anydevice

Dziś do naszego „teleturnieju” pod tytułem: „dziesięć pytań do startupu”. Zaprosiliśmy współtwórcę Codeanywhere projektu, dzięki któremu wszyscy programiści mogą kodować i przechowywać swoje ukochane linijki kodu w chmurze. Narzędzie dedykowane freelancerom ale także tym programistom, którzy są w ciągłym ruchu a noszenie laptopa im przeszkadza. Na pytania odpowiadał: Ivan Burazin 1) Jak opiszesz swój pomysł na […]

Dziś do naszego „teleturnieju” pod tytułem: „dziesięć pytań do startupu”. Zaprosiliśmy współtwórcę Codeanywhere projektu, dzięki któremu wszyscy programiści mogą kodować i przechowywać swoje ukochane linijki kodu w chmurze. Narzędzie dedykowane freelancerom ale także tym programistom, którzy są w ciągłym ruchu a noszenie laptopa im przeszkadza. Na pytania odpowiadał: Ivan Burazin

1) Jak opiszesz swój pomysł na startup?

Codeanywhere to edytor kodów w chmurze przeznaczony dla programistów. Nazywamy go Google Docksem dla developerów.

2) Jaka była pierwsza reakcja rynku, po ukazaniu się startupu?

Była niezła. Z resztą, nic dziwnego, bo byliśmy pierwszą tego rodzaju aplikacją na rynku. Nawet jeśli teraz mamy już konkurencję, to ludzie mogli wtedy zobaczyć coś takiego po raz pierwszy, więc byli szczęśliwi, że powstał dla nich serwis, który pomaga w programowaniu i rozwiązywaniu problemów w kodach.

3) Jaki był pierwszy krok? Opisz Wasz start.

Pomysł wyszedł od mojego znajomego Vedrana Jukicia, który freelancersko zajmował się programowaniem i developerką. Vedran zauważył problem z jakim borykają się wszyscy programiści, a przede wszystkim freelancerzy – ciągłe noszenie laptopów, które do najlżejszych nie należą. Zaczął szukać w Internecie rozwiązania, myślał o środowisku dla programistów opartym na przeglądarce WWW, i jak się okazało, takie rozwiązanie jeszcze nie istniało. Zrobił to, co programiści potrafią najlepiej. Sam stworzył taki edytor. Nasza usługa, czyli Codeanywhere, to właśnie coś, czego szukał Vedran, a jak się potem okazało, nie tylko on. Pierwsza wersja była bardzo uboga, posiadała jedynie podstawowe funkcje i tak naprawdę była mało przydatna. W początkowym stadium Vedran pokazał mi swój pomysł i byłem nim szczerze zachwycony. Obaj stwierdziliśmy, że to jest coś, czego potrzebują programiści. W tym przełomowym punkcie postanowiliśmy wspólnie podjąć wyzwanie i pracować nad projektem. Vedran był odpowiedzialny za developing produktu, ja za marketing, customer relations, sprzedaż i za wszystko, co nie miało nic wspólnego z kodowaniem. Tak wygląda historia naszego skromnego początku.

4) Jakie są Wasze główne cele? Czy już je osiągnęliście? 

Głównym celem jest stworzenie świadomości wśród użytkowników, że kodowanie w chmurze to przyszłość i wydaje mi się, że póki co, idzie nam z tym całkiem dobrze. Mamy już wiele kamieni milowych, byliśmy zapraszani na różne konferencje, m.in. w Lubljanie, Bukareszcie. W zeszłym roku udało nam się spiąć nasze narzędzie z Dropboxem, a w zeszłym miesiącu stuknęło nam sto tysięcy aktywnych użytkowników ;). Mamy za sobą dobre i złe chwile, droga była wyboista i trudna. Jednak jesteśmy na dobrym torze. Wiele już pokonaliśmy, nauczyliśmy się wytrwałości w tym co robimy, a przede wszystkim wiary w to co robimy.

5) Znaleźliście fundusz na start? Jak?

W początkowej fazie projektu, sami musieliśmy finansowaliśmy rozwój naszego produktu. W ubiegłym roku otrzymaliśmy inwestycję od Anioła Biznesu. W tym roku przekroczyliśmy próg rentowności i zaczynamy notować pierwsze zyski. Co prawda, są one niewielkie, ale bardzo nas cieszą. Aktualnie negocjujemy także z inwestorami Venture. Dodatkowy zastrzyk pieniędzy pozwoliłby nam na szybszy rozwój naszego projektu.

6) Jak na dzień dzisiejszy wygląda startup?

Jak już nadmieniłem, miesiąc temu przekroczyliśmy sto tysięcy aktywnych użytkowników z całego świata. Jest to solidna podstawa, która pozwala nam ze spokojem patrzeć w przyszłość. Startup przynosi pierwsze dochody, mamy kilku strategicznych partnerów, m.in. Dropbox. Jest naprawdę dobrze.

7) Co możesz powiedzieć o perspektywach rozwoju?

Póki co, udało nam się ugruntować pozycję naszego produktu jako najlepszego narzędzia dla deweloperów działającego w chmurze. Jesteśmy przekonani, że funkcjonalności, które już niedługo zostaną dodane tylko potwierdzą, że zarówno my twórcy, jak i nasz produkt jesteśmy numerem jeden na rynku.

8) W czym jesteście lepsi od konkurencji? Czym się wyróżniacie?

Wypada zacząć od tego, że wiele rzeczy zrobiliśmy inaczej niż nasza konkurencja. Niestety, musicie uwierzyć mi na słowo, gdyż jest to tajemnicą. W odróżnieniu od konkurencji, nasz produkt trafia do innej grupy docelowej. Dodatkowo, dzięki Vedranowi i jego umiejętnościom konkurujemy szybkością działania i prostotą naszego narzędzia. Jako, że działamy w chmurze, postawiliśmy także na multiplatformowość, a to znaczy, że nasze narzędzie nie zamyka się w obrębie przeglądarki WWW dzięki aplikacjom na iOS (iPad i iPhone), Android (także Honeycomb) czy BlackBerry.

9) Jakie są kolejne perspektywy na rozwój?

W tym momencie, niestety, nie mogę wiele powiedzieć. W pierwszej kolejności skupiamy się na współpracy z partnerami, których udało nam się pozyskać. Kolejno chcemy zbudować szeroką, silną bazę użytkowników. Chyba największą zmianą jaka zajdzie już niedługo, to nowe twarze w teamie. Chcemy zatrudnić trzy nowe osoby (może ktoś z Polski będzie chętny?), by w końcu poczuć się jak prawdziwa firma ;)

10) Czego można się nauczyć z Waszego projektu? Mógłbyś podzielić się doświadczeniami, na co zwracać uwagę, a czego unikać podczas „robienia startupu”?

Po pierwsze, jeżeli już za coś się zabierasz, nigdy się nie poddawaj. Dla nas cała zabawa w startup byłą jedną wielką emocjonalną przejażdżką na rollercosterze. Momentami czuliśmy, że jesteśmy panami świata, by w następnym momencie upaść. Mieliśmy chyba milion kłótni i sprzeczek wewnątrz zespołu. Jednak zawsze, ale to zawsze, wierzyliśmy w to co robimy. Lekcja jest taka, jeżeli w coś wierzysz pracuj nad tym ile masz sił, a sukces pojawi się na horyzoncie – co prawda nie szybko, ale się pojawi, zapewniam! Jeszcze jedną ważną rzeczą, której się nauczyliśmy to szybki start projektu. Jednak, przy szybkim starcie, ważne by cały produkt funkcjonował poprawnie, by współczynnik „odrzuceń” przez klientów był jak najmniejszy. Jeżeli pojawia się jakiś mały bug, usuń go, a dopiero potem wypuść produkt na rynek. Ostatnia lekcja to częste wypuszczanie aktualizacji i częste wypuszczanie nowych funkcjonalności. Działa to obusiecznie, klienci są zadowoleni z nowych ficzerów, my jesteśmy zadowoleni, bo oni są zadowoleni ;)